Czuję jakbym bezboleśnie odchodził we śnie. Niczego świadom, w błogim odpoczynku..
Odejść bez hałasu, z miną nie mającą wyrazu.
Pojedyńcze płatki róż tworzące drogę ku końcu ziemskiego bólu. Tego cierpienia i każdego niszczącego słowa.
Żalu w mych oczach, ciętych dłoniach i nadziei która żmudną była..



















