Błogosławiona niech będzie miłość, która daje człowiekowi zapomnienie. Pozwala zapomnieć o niewolniczym stanie. Rozprasza lęk i trwogę.
Ja, Tituba, czarownica z Salem – Maryse Condé
seen from United States
seen from Argentina
seen from Mexico

seen from Maldives

seen from Canada
seen from United States

seen from Belgium

seen from Brazil

seen from Germany
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Germany
seen from Philippines

seen from Netherlands
seen from United Kingdom

seen from Canada
seen from United States

seen from Canada

seen from United States

seen from Japan
Błogosławiona niech będzie miłość, która daje człowiekowi zapomnienie. Pozwala zapomnieć o niewolniczym stanie. Rozprasza lęk i trwogę.
Ja, Tituba, czarownica z Salem – Maryse Condé

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
- Co znaczy chcieć? - Chcieć, że się tak wyrazi się, to najgorsza rzecz, jaką można chcieć. Chcieć, znaczy zawsze coś chcieć. Niekiedy prawie nic, ale to jest zawsze coś. Chcieć, znaczy zawsze coś chcieć mieć. Łaknąć. Pożądać. Żeby posiadać. Żeby być posiadaczem: ludzi, przedmiotów, ruchomości, nieruchomości, pieniędzy, talentu, sławy, podziwu od ludzi, podziwu do ludzi, pamięci, zapomnienia, wiedzy, myśli, uczuć, pragnień, nadziei, wierzeń, wrażeń, wyobrażeń i co tam jeszcze zostało w spisie inwentarza, który jest listą bez końca. Posiadając nakładasz sobie pęta, zakuwasz się w dyby, niewolisz się, stajesz się niewolnikiem tego, co posiadasz. Z posiadania nieuchronnie wynika lęk przed utratą tego, co posiada się. Wynika z tego, że to co posiadasz, to przede wszystkim lęk. Lęk to chaos, to ślepota, to ból, to nieszczęście. Chcieć zatem, znaczy zawsze w efekcie chcieć nieszczęścia.
Edward Stachura - Fabula rasa
Gdy siedzę tu tak,
Czuję gorycz i żal.
W żyłach nie płynie już krew,
Jej miejsce zajął ból i gniew.
Ciężka jest ta historia,
Kiedyś nasza, dziś już tylko moja.
Było dobrze, było pięknie,
Teraz to już ulotne wspomnienie.
Tęsknota bardzo boli,
Jestem w mentalnej niewoli.
Muszę się pozbierać,
Nie chcę Cię już pamiętać.
Kiedyś usiądę znowu tu,
Będzie wtedy jak ze snu.
Choć nie ma obok Ciebie,
To nadal żyje na tym świecie.
Co ma być to będzie,
Trzeba dalej iść przed siebie.
Dziś jednak nie czuję już nic,
Tylko trochę smutno mi.
Szczęśliwy jest ten, kto cieszy się ze swojej pracy, nie będąc w niej niewolnikiem.
Benito Pérez Galdós
Macierzyństwo nie przynosi szczęścia niewolnicy. Wydaje ona na niesprawiedliwy i upodlony świat niewinną istotkę, której losu nie będzie w stanie odmienić.
Ja, Tituba, czarownica z Salem – Maryse Condé

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Co to był za świat, który uczynił ze mnie niewolnicę, sierotę, pariaskę? Co to był za świat, który mnie rozdzielał z bliskimi? Zmuszał do życia wśród ludzi niemówiących moim językiem ani niewyznających tej samej wiary, w nieprzytulnym, mało przyjaznym kraju?
Ja, Tituba, czarownica z Salem – Maryse Condé
Spowiedź
Czasem zdarza mi się zapomnieć nie zasznurować butów. Więcej grzechów nie pamiętam...
A ja naturalnie nie wiem, którego dzisiaj mamy. A ja naturalnie nie wiem, jaka "partia rządzi". A ja naturalnie nie wiem, co jest teraz modne. A ja naturalnie nie wiem, dlaczego lego-ludki kłapią jadaczką. A ja naturalnie nie wiem, co dziś w TV leci. A ja naturalnie nie wiem, dlaczego w niedzielę nie mogę kupić świeżych bułek. A ja naturalnie nie wiem, co to "zmiana czasu". A ja naturalnie nie wiem, kto "wyznacza trendy".
Czasem zdarza mi się zapomnieć nie zasznurować butów. Więcej grzechów nie pamiętam...
las, 2.09.2023.
Targ
Wystawiam ciało na publiczny przetarg.
To żart?
A może lekka fraszka obyczajowa z domieszką ironii.
Cofnięta w czasie o kilkadziesiąt wieków stoję w grupie innych kobiet i młodzieńców na targu niewolników.
Każą wchodzić pojedynczo na drewniany podest.
Kiedy nadchodzi moja kolej wyniośle oponuję. Wciągnięta siłą stoję dumnie jak afrykańska królowa.Mówią , że mam arystokratyczne korzenie. Stąd ten surowy wyraz twarzy.
Arabski kupiec kciukiem otwiera mi jamę ustną . Trzyma rozwartą jak u kobyły. Dziwią się , że mam białe , zdrowe zęby. Handlarz demonstruje moje różowe podniebienie. Kłamie, że mam trzydzieści lat. Choć mam pięćdziesiąt.
Zainteresowani żywym towarem ludzkim podchodzą, by zbadać z bardzo bliska stan skóry. Ktoś bezceremonialnie szczypie moje udo. Wzdragam się od takiego dotyku.
Kupczący arab zrywa moją tunikę. Stoję naga na środku targowiska, widoczna dobrze z każdej strony. Stoję dumna jak każde z upokarzanych stworzeń Świata. Usztywniłam kark. Wyprostowałam ramiona.
To Moja godność w całej okazałości .
Ktoś szczypie moje pośladki. Inny ktoś szczypie moje ramiona sprawdzając jędrność.
Okropne zniewolenie. Bezradność i ból wewnętrzny.
Mężczyzna łapie moje włosy w garść. Podnosi do góry. Sprawdza czy są zdrowe. Kolejny zauważa siwe pasmo włosów. Śmieje się ironicznie do handlarza. Mówi, że stara.
Jeszcze inny mówi , że nie, bo ma młode ciało.
Jakiś człowiek wchodzi na podest i chwyta moje piersi jak jabłka.
Orzekają , że zdrowa i jędrna jak klacz rasowa.
Ktoś płaci złote monety. Handlarz zarzuca mi na ramiona białe sukno. Pętają mi dłonie . Młody mężczyzna każe słudze prowadzić mnie przez targ do jego domu.
Przeprowadzam krótki ogląd sytuacji. Szacuję swoje położenie. Oceniam instynktownie kupca. Ma pogodne szaro błękitne oczy. Lekkie zmarszczki wokół nich.Najpewniej od częstego uśmiechu. Wydaje się znośnie dobrotliwy.
Jakkolwiek pozostaję jedynie niewolnicą pozbawiona władzy sądzenia.
Nie ośmielam się marzyć o wygodnym posłaniu. Jako więzień nie mam nic do powiedzenia.
Podległa całkowicie Namiestnikowi, zdaję się na przebiegające falowo nastroje przychylności lub gniew.
Bywa , że nocą gładzi mnie czule po ramionach. Pieści moje ciało jakbym była miłością jego życia. Lubię tak myśleć. Jest mi lżej na duszy.
Oddaję mu się chętnie. Można powiedzieć całkowicie bez zahamowań i awersji.
Nauczyłam się czerpać radość ze spotkań z nim.
On opowiada mi dużo o podbijanym przez niego Świecie. Mówi łagodnie i malowniczo. Język jakiego używa jest kwiecisty i wyrafinowany.
Coraz częściej pyta mnie o moje zdanie. Mówi , że lubi słuchać moich przemyśleń.
Stwierdza, że zawsze czeka na moment kiedy mnie wreszcie zobaczy.
To miłe.
Mam wrażenie, że stałam się kimś ważnym dla niego.
Którejś z nocy prosi , abym wypowiedziała jego imię. Jestem zaskoczona. Nie mam bowiem takiego prawa. Jestem Tylko niewolnicą.
Mówię wyraźnie. Podkreślając każdą literę. Prosi bym wyszeptywała je. Czuję , że wzbiera w nim szczególny rodzaj podniecenia połączony ze wzruszeniem.
Szepczę wiec. Wyszeptuję starannie jego imię.
To dziwne.
Wiem , że mnie pokochał.