Wiem, że to już koniec. I wiem, że to była wspólna decyzja. Przyjęłam tę wiadomość. Nie zaakceptowałam.
Nie mogę pogodzić się z tym, że nie ma już nas. Wkurwia mnie, że nie wiem, co robisz. Nie wiem, kto zajmuje moje miejsce. Kto mówi Ci teraz komplementy. O kim myślisz, zanim zaśniesz.
Czy ona jest dla Ciebie lepsza, niż ja byłam?
Czy dba o Ciebie lepiej? Pilnuje Twoich posiłków? Sprawia, że się uśmiechasz? Chroni Cię przed każdym zagrożeniem? Życzy Ci kolorowych snów? Pyta, jak się czujesz? Czy zauważa od razu, że coś Cię gryzie? Czy wie, co powiedzieć, kiedy masz gorszy dzień? Czy sprawia, że czujesz się bezpiecznie..?
Zazdroszczę jej każdej jebanej sekundy, kiedy jest obok Ciebie. Kiedy może Cię dotknąć, powiedzieć, że jak piękną osobą jesteś. Może śmiać się z Tobą, rozśmieszać Cie, ocierać Twoje łzy.
Nigdy sobie nie wybaczę, że nie jestem już na tym miejscu.
Że to nie ja słyszę o Twoim dniu jako pierwsza. Że to nie do mnie piszesz, kiedy wydarzy się coś ważnego. Że to nie ja mogę być obok, kiedy jest Ci ciężko. Że wszystkie te małe chwile, które kiedyś były nasze, należą teraz do kogoś innego.
Nasza miłość była skomplikowana, trudna, często toksyczna. Była jak rozszalała burza, jak sucha pustynia. Ale wystarczył jeden Twój dotyk, aby wyciszyć krzyk w mojej głowie. Wystarczyło Twoje czułe spojrzenie, abym odpuściła, ochłonęła. Byłaś jednocześnie ogniem, który mnie parzył, i wodą, która gasiła moje pożary. Katastrofą i schronieniem. Nie potrafiłam oddychać przez Ciebie, ale jeszcze mniej potrafiłam bez Ciebie.
I wiem, że nie jestem bez winy. Wiem, że były momenty, w których zawiodłam Cię bardziej, niż kiedykolwiek chciałam. Tak bardzo walczyłam z własnym chaosem, że przestałam dostrzegać, jak bardzo potrzebujesz mnie obok. Byłam tak skupiona na ratowaniu samej siebie, że nie zauważyłam, kiedy zaczęłam gubić nas. Nie dlatego, że byłaś dla mnie nieważna. Wręcz przeciwnie. Po prostu byłam tak zagubiona, że nie potrafiłam być dla Ciebie takim wsparciem, jakiego potrzebowałaś i na jakie zasługiwałaś. Nie stawiałam siebie wyżej świadomie. Nigdy nie chciałam, żebyś czuła się druga. Ale dziś rozumiem, że moje lęki, moje problemy i moje własne walki zajęły tyle miejsca, że Tobie zaczęło go brakować. I chyba najtrudniejsze jest to, że dostrzegam to wszystko dopiero teraz. Kiedy nie mogę już cofnąć czasu. Kiedy nie mogę wrócić do tych chwil i wybrać inaczej. Została mi tylko świadomość, że osoba, którą kochałam najbardziej, zbyt często musiała czuć się samotna, mimo że byłam tuż obok.
Nie wiem, czy kiedykolwiek przestanę tęsknić za Tobą. Nie wiem, czy przestanę zastanawiać się, jak wyglądałoby nasze życie, gdybym wtedy wiedziała to, co wiem dziś. Wiem tylko, że zawsze będę wdzięczna za każdą chwilę z Tobą. Jesteś moją najpiękniejszą lekcją. Moją największą miłością. I największą stratą. A jeśli istnieje coś, czego naprawdę żałuję, to nie tego, że Cię pokochałam. Żałuję jedynie, że nie potrafiłam kochać Cię lepiej.
-anonim.












