Wolne strumienie mojej świadomości jak ewoluujące marzenia..........być poza sobą , a jednocześnie w sobie.
   Wyodrębnić się ze wszechogarniających pojęć, z upływającego czasu. Poza metrykami, latami , imionami braci i sióstr.
    Być wolnym elektronem. Matrycą oczyszczoną ze wspomnień. Czystą tablicą . Bez zapisów i przymusu istnienia w korelacji z uniformizowanym światem.
    Odnajduję paciorki młodości wiecznej . Samoistnie skąpana w szczerym uśmiechu.Radość powrotu do czasu kiedy było się dzieckiem na progu poznania. Wspomnienie niewinnego zachwytu. Osobliwe ułamki szczęścia drżące jak najdelikatniejsze struny. Bez pośpiechu. Bez inwazji. W prostocie.
     Uczucia nienadwątlone przez transakcyjne układy damsko męskie.Cudowne czysto młodzieńcze wznoszenie się ponad ziemię z powodu ukradkowego spojrzenia , przelotnego uśmiechu czy muśnięcia ramienia na szkolnym korytarzu.
     Szachownica czasu przewrotnie rozciąga się w Escherowskim trompe l’oeil jakby czas przybierał formę elastycznej powłoki.
     Polimerowa tkanka czarno białych pól ciągnących te same emocje w nieskończoność. Może czas jest powtarzalnym zjawiskiem wiekuistych płaszczyzn równoległych.
     Wpisać się w szczęście do bólu szczere przesiąknięte prawdą o miłości wbrew przemijaniu.
     Jak gdyby przemiany cielesne nie miały większego znaczenia. Zapach wkomponowany w osobistą fizjologię.
     Woń ludzka , która nie przeszkadza. Nie drażni. Nie budzi lęku lub odrazy.
     Prawda o prawdziwym zapachu ma ogromne znaczenie.
     Wabiki sztucznych aromatów sieją zamęt. Są trywialnie zwodnicze. Głupio akceptowalne. Bodźce sztucznego erotyzmu , skodyfikowanego w upozowanych retuszach ciał.
     Esencja tkwi w naturze.
     Instynktu nie da się oszukać trwale. Można jedynie stworzyć mętlik złożony z obrazków, chirurgicznego plastiku oraz iluzorycznej osnowy.
     Zderzenie autentycznej tkanki ludzkiej z innym kształtem ludzkiej materii jest wyjątkowym aktem przymierza. Które trwa i trwać będzie w nieskończoność wszechświata.
      Istotą pozostaje jakikolwiek brak przymusu.
      Jakby instynkt był nadrzędną prawdą Uniwersum.
      A rozumienie jest zbyteczne.