Mam cholernie słabe włosy. Szalenie szybko rosną. W ciągu niespełna roku zwiększyły trzykrotnie swoją długość. I Tak oto mam włosy aż za kark. Co z tego, jak połowa popękała, połamała się? Objętościowo to jest dramat. Co ciekawe, moje włosy absolutnie się nie rozdwajają, nie wymagają podcinania końcówek. WTF?!
Poszłam do dermatologa - pomógł jak umarłemu kadzidło. Więc dostałam skiero na badania laboratoryjne. Idę jutro.
Bardzo prawdopodobne, że wyzerowałam wit. B, bo nie jadam pieczywa ani ziaren ; ] Poza tym dobrze jest sprawdzić hormony przy niedoczynności tarczycy.
Zna ktoś jakieś cudowne preparaty na wzmocnienie włosów na całej długości? Tak, by przestały się łamać i pękać. Jestem gotowa nawet sama sporządzić specyfiki, byleby tylko zadziałały :D





















