Cava ma najlepszejsze sałatki.
Przez tydzień jest u nas pies sąsiadów i spacerkujemy sobie.
Do początku jesiennego semestru zostało 11 dni. Na kampus wprowadza się coraz więcej studentów i zaczynają się imprezy 😁
seen from Hungary

seen from Saudi Arabia

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Lithuania
seen from United States

seen from United States
seen from Chile
seen from Lithuania

seen from South Korea

seen from United States
seen from New Zealand
seen from United States
seen from Lithuania
seen from Lithuania

seen from United States
seen from Taiwan
seen from United States
seen from United States
Cava ma najlepszejsze sałatki.
Przez tydzień jest u nas pies sąsiadów i spacerkujemy sobie.
Do początku jesiennego semestru zostało 11 dni. Na kampus wprowadza się coraz więcej studentów i zaczynają się imprezy 😁

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Byłam na spacerze po kampusie i na kawie z nowymi znajomymi z roku. Fajnie jest już kogoś znać.
Brzoskwinie sąsiada, które możemy zrywać do woli - pychota!
Lato wolności
Gdybym miała nadać odpowiednie nazwy poszczególnym "latom" w moim młodym życiu, wyglądałoby to tak: 2001 - lato przyjaźni i miłości, 2002 - lato zakończeń i początków, niestety nie pamiętam dokładnie lata 2003, a już wcale lata 2004, czyżby nie były dla mnie ważne i znaczące? Jednak lato 2005 pamiętam o niebo lepiej - to było lato wolności! Pod koniec kwietnia pierwszy wyjazd do Hiszpanii, pierwsze samodzielne decyzje, szaleństwa młodości i poczucie wolności, którego teraz tak bardzo mi brakuje. Bo chociaż jesteśmy dojrzali, chociaż w teorii jesteśmy wolnymi ludźmi, to właśnie ta dojrzałość najbardziej nas ogranicza. Aparat państwowy, dojrzałość i utarte konwenanse, które tak trudno przełamać, lecz o wiele łatwiej zrobić to będąc daleko od domu, sąsiadów, znajomych, ojczyzny... Ale wtedy, latem 2005 roku po powrocie do Polski moja wolność trwała nadal.
Byłam wtedy w związku z "Dż" i dobrze nam było razem w tamtym czasie. Przede wszystkim dlatego, że byliśmy w domu sami, gdyż moja mama pojechała na truskawki do Niemiec, a tam, wiadomo, sezon zaczyna się wtedy, kiedy w Hiszpanii się kończy. Mieliśmy praktycznie "wolną chatę" bo mój tata, nawet, jeśli był, to zachowywał się tak, jakby go nie było. Wcześnie rano wychodził do pracy, wracał około godziny 16:00. Wieczorami przesiadywał w swoim pokoju, albo na dole, w salonie, a my mogliśmy wtedy poczuć się tak, jakbyśmy mieszkali tylko we dwójkę i chyba dobrze nam to zrobiło. Pamiętam wczesne czerwcowe poranki pełne słońca, kiedy budziliśmy się razem, a w domu było tak cicho i spokojnie. Czasami kochaliśmy się rano, bez obawy, że ktoś za ścianą nas usłyszy. Wspólne śniadania, zero obowiązków, spotkania ze znajomymi (najczęściej z Polą i jej mężem). Wieczorami filmy na DVD, albo głośna muzyka, czasami grillowanie w ogródku lub jakieś wyjście na miasto. Nikt nas nie kontrolował, nikt nam nic nie mówił, nie ograniczał nas czas, obowiązki, ani pieniądze, bo miałam swoje, zarobione na wyjeździe, a wiele do szczęścia nie było nam potrzeba... Oczywiście nie byliśmy razem przez cały czas non stop. On miał swoich kumpli, ja Polę i koleżanki z innego miasta, do których raz po raz jeździłam. Zrobiłam sobie wtedy jasne pasemka na włosach, szkoda, że na zdjęciach są prawie niewidoczne.
Tamtego lata było nam dobrze. Dobrze, ale bez wielkich porywów serca. Przyznałam się "Dż" do mojego andaluzyjskiego romansu, do "zdrady", a on chyba od razu mi wybaczył. Zrozumiał, że to był jedynie wyskok, nic poważnego. Nie było o to żadnych kłótni, ani wypominania. Może za bardzo mu na mnie zależało? Może bał się że może mnie stracić na rzecz kogoś innego? Kiedy byłam w drodze powrotnej do Polski, a trwała ona o wiele dłużej, niż zakładałam (całe pięć dni!), czekał na mnie, jak na zbawienie. Pojechał po mnie razem z moim szwagrem, który miał mnie odebrać gdzieś na trasie, blisko naszego miasteczka i cieszył się z mojego powrotu jak dziecko! W tym samym dniu, pomimo zmęczenia pięciodniową poróżą, od razu zaprosiłam do nas Polę z mężem i zrobiliśmy sobie powitalną imprezkę.
Siedzieliśmy na dole, w salonie i popijaliśmy tanie hiszpańskie wino, kupione na stacji benzynowej, gdzieś pod granicą Francji, lub w samej Francji, bo przed wyjazdem nie miałam już czasu i okazji zrobić zakupów, a wstyd byłoby nie przywieźć z Hiszpanii hiszpańskiego wina. Pocztówkę z Andaluzji dla mojej Cioci też wysłałam z Francji. Wrzuciłam ją do pierwszej lepszej skrzynki pocztowej, a chociaż była z hiszpańskim znaczkiem, miałam nadzieję, że jakoś "dojdzie" do adresata. Podobno Ciocia musiała dopłacić za znaczek - ale cóż liczył się gest, a ona przecież nie wiedziała, dlaczego płaciła :p
Kilka dni później zrobiliśmy grilla razem z Polą, jej mężem i jego dobrym kolegą, który akurat przyjachał go odwiedzić. Miał aparat cyfrowy - bardzo słaby, ale i tak dzięki temu aparatowi mamy jakąkolwiek pamiatkę po tamtym spotkaniu.
To było nasze ostatnie piękne lato, bo w kolejnym roku coś między nami zaczęło się mocno psuć. Bo to nigdy nie jest tak, że w jakimś związku cały czas jest tylko dobrze, czasami jest źle, ale żeby przetrwać te trudne chwile, trzeba się naprawdę postarać i trzeba być pewnym, że chce się to dalej ciągnąć. Można być razem, ale kiedy ma się świadomość, że się do siebie nie pasuje, jest o wiele trudniej. Niestety kiedy jest się zakochanym, wielu rzeczy nie widzi się na pierwszy rzut oka. Najważniejsze wychodzi dopiero z czasem: wady, których nie można już dłużej ignorować, zachowania które irytują, a których nie da się zmienić, kłamstwa, oziębłość, albo brak zrozumienia, olewanie partnera... Na samym początku było nam trudno się zgrać. Nie rozumiałam go. Nie wszystko mi w nim odpowiadało, ale... chciałam mu pomóc. Sądziłam, że przy mnie nabierze pewności (zapewne tak właśnie się stało), że przestanie powtarzać "ja to mam w życiu pecha" i dostrzeże też pozytywne strony życia. Poniekąd udało mi się, ale po jakimś czasie obróciło się to na moją niekorzyść, bo kiedy stał się pewniejszy, już mnie nie potrzebował. Później to kumple byli dla niego najważniejsi. Kumple i dragi. Ale to było dużo później.
Wracając do lata 2005 - to było dla mnie dobre, choć w miarę spokojne lato. Nie tak pamiętne i pełne namiętności, jak to z 2001 roku, ale poczułam wtedy smak "dorosłej" wolności i to dało mi najwięcej szczęścia.
Mówicie, że u was są upały?
Czwarteczek.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Wczoraj z host sis byłyśmy na nocowaniu z innymi cheerleaderkami z naszego roku. Najpierw był basen, później grill i pieczenie pianek 😍 a spałyśmy na trampolinie. Noce są ciepłe ponad 25 stopni, więc było super.
Jestem taka wdzięczna za to, że mam host siostrę tylko rok młodszą ode mnie, dzięki której poznaje ludzi i robimy tyle fajnych rzeczy. Na naszej grupie exchange, niektórzy piszą, ci co mają dużo młodsze rodzeństwo albo w ogóle nie mają, że im jest ciężko szybko kogoś poznać i teraz jeszcze przed szkołą albo siedzą w domu, albo spędzają czas tylko z rodziną.
Jak na razie jest świetnie 🤗
Znowu mam binge, okres i te upaly, MAM DOSC!!
Nadrabiam czas z ojcem. A to śniadanie razem, a to obiad, a to kino, a wczoraj golf i obiad w meksykańskiej restauracji.
Dziś byłam na uczelni. Mam swoje id i zapłaciłam też za parking, za rok z góry 4 stówki. Znalazłam też książki z drugiej ręki na grupie fb. Niektóre książki tutaj to koszt około 100 dolców, nie mam zamiaru tyle wydawać. Książki w dobrym stanie od kogoś 1/3 normalnej ceny, więc uczciwie 😁