Śmieszą mnie laski, które mówią o sobie, że są okropnymi sukami bez uczuć, bo tak się przecież łatwiej żyje, a podniecają się wszystkim jak leci, wszystkim pomagają, mają w chuj przyjaciół i ogółem są do rany przylóż. Gdybym miała zobrazować jakoś siebie i mój cudowny charakter mogę śmiało powiedzieć: wredna. A po pijaku wredna suka. A co najsmiesniejsze, ja w cale nie chcę. Jestem tak cudna, że moja (sama sie tak nazywa) przyjaciółka po jednym tygodniu ze mną dzień w dzień na wakacjach, nie chciała mieć ze mną nic wspólnego przez następny miesiąc. Tak jej uczucia zranilam i ponoć poobrazalam. Szczerze? Nie pamiętam. Moze mnie wkurwila. Miałam wtedy trudny okres, moja miłość kopla mnie w dupe, bo miała mnie dosyć. Moja mama dzisiaj stwierdziła, że ze mną jak jestem głodna i zmęczona nie da się współpracować, bo gdyby nie karali za morderstwo pewnie bym Wszystkich wyrznela taki mam ton głosu i wyraz twarzy. Super. Rano jak jestem niewyspana to bez kija nie podchodz, zanim sie kawy nie napije. Potrafię nie lubić ludzi, nawet ich osobiście nie znając. Jak jestem wściekła to klne jak szewc i każe Ci spieprzac jak najdalej od mego majestatu, bo zaraz Cię pobije. Mam swoje zdanie i koniec kropka, a spróbuj mi czegoś zabronić, to pogadamy inaczej. Jak byście kogoś zapytali z mojego otoczenia usłyszycie, że jestem złośliwa albo ze mam chujowy charakter. No może z wyjątkiem mojej mamci. Publicznie złego słówka na mnie nie powie.... cóż, ja jestem po prostu sobą. Nie czuje się jakoś wybitnie chujowa. Ale z taką osobowością nie ma się miliona przyjaciół i super kontaktu z ludźmi. I w cale nie jest łatwiej. Ale przynajmniej macie pewność, że jak ktos z wami wytrzymuje i jest mimo tych gorszych momentów, to musi was bardzo kochać 👌💖👄. Ewentualnie jestescie bogaci i leci na wasz hajs. Mnie to nie grozi.