Historie niejedyne
Klara przewróciła się z boku na bok. Pogańska 7:00 okazała się tego dnia zbyt szatańską godziną, nawet na harcowanie kota, które odbywa się zwykle pomiędzy 3:00 a 8:00, w zależności od tego, kogo rzecz jasna uda się obudzić i czy oby na pewno wszystkich.
miałaś zaczynać od początku, bejbe - mruknęła otwierając w 1/8 lewe oko i przyglądając się z uwagą, jak szarpię się z bluzką, próbując jej po ciemku udowodnić, że mam rację, chociaż nie wiem, w związku z czym i czy rzeczywiście akurat racja jest mi teraz potrzebna
miałam - odpowiedziałam rezygnując z niezwykle pochłaniającego przedsięwzięcia, które zdążyło obudzić pół mieszkania.
coś się z tą bluzką nie możesz dogadać, co? - roześmiała się spoglądając na moją zrezygnowaną minę
postanowiłam spędzić czas w pidżamie - wyszczerzyłam się od ucha do ucha
twoim metaforom nie zrobi różnicy, czy będziesz w połowie czy w całości nieubrana. Zawsze możesz to powiedzieć zupełnie inaczej...- Klara się roześmiała, wizualizując sobie mnie w pidżamie przed komputerem z kubkiem zimnej od tygodnia kawy
wracam do metafor, miłości moja, a ty śpij i śnij sny lekkie jak motyle. Miłość życia ma się tylko jedną i to Ty masz ten status niezmiennie od miliarda lat.
a ja wracam spać - Klara przykryła się kołdrą i zapadła w poranną drzemkę, dla odmiany niepokocią.
Z kubkiem nie tak zimnej jeszcze kawy usiadłam do komputera. Pierwsza poranna modlitwa odhaczona. Panie oby ten dzień był bardziej inspirujący niż wszystkie poprzednie i przyniósł mi spełnienie mych najskrytszych pragnień.
|Za Miłość.



















