Krytykanctwo i czepialstwo
Rozmawiałam jakiś czas temu z pewną osobą, która narzekała, że jak była na zakupach, to widziała brzydko poubieranych ludzi, no jak można tak wyglądać, kiedyś to ludzie lepiej się ubierali i w ogóle kiedyś to były czasy, a teraz nie ma czasów. I w pierwszej chwili pomyślałam sobie, jak się tak można czepiać innych ludzi za coś, co nie ma wpływu na nasze życie? A w drugiej zdałam sobie sprawę, że ja też kiedyś dokładnie tak się wszystkich czepiałam.
Uwielbiałam krytykować innych. Niekoniecznie zawsze na głos, ale też w mojej głowie. Ktoś się ubiera w sposób, który mi się nie podoba? Wiadomo, że głupi. Ktoś lubi filmy/książki/cokolwiek nie takie jak ja? Głupi. Słucha złej z mojego punktu widzenia muzyki? Absolutnie każdy powód był dobry, żeby kogoś skrytykować. (A czy sama potrafię się porządnie ubrać? Oczywiście, że nie. Czy znam się na muzyce? Jestem głucha jak pień. Więc to nawet nie jest tak, że miałam jakieś obiektywne podstawy do jakichkolwiek uwag.) Nie mam pojęcia, z czego to wynikało. Z jakiegoś przekonania, że tylko moje zdanie jest jedynym słusznym? Ale dlaczego? Z chęci podniesienia sobie własnej samooceny kosztem innych? Poczucia się lepiej z samą sobą?
W każdym razie w którymś momencie to się zmieniło i nawet nie wiem, kiedy to się stało. Jakoś w ciągu ostatnich kilku lat. Może pomogła terapia, diagnoza, ogólna zmiana życia na lepsze? Większy spokój ducha? Co więcej, zaczęło mnie to czepialstwo strasznie denerwować u innych. Ktoś się czepia, że młode dziewczyny noszą obszerne spodnie i crop topy odsłaniające brzuchy? Ugh, a co mnie to obchodzi, jak się ktoś ubiera. Ok, mi się te spodnie nie podobają, ale widać tym dziewczynom się podobają, albo im w nich wygodnie, nie wiem, nie moja sprawa. I jakbym miała taki brzuch, to też bym się nie wstydziła go pokazać, ale nie będę im z zazdrości dowalać. Jak już mam coś powiedzieć, to wolę, żeby to było pozytywne. Hej, świetnie wyglądacie, jakie ładne kolczyki!
Także 2024 rok może i nie był dla mnie najlepszy, ale przynajmniej wiem, że kończę go jako lepsza osoba. Mniej złośliwa, mniej oceniająca, mniej czepialska. Bardziej wyrozumiała, spokojna, akceptująca. Coś się we mnie zmieniło i jest to dobra zmiana. Nie znaczy to, że nie mam już swoich własnych poglądów albo olewam cudze szkodliwe poglądy/zachowania. O masę rzeczy nie ma się jednak sensu czepiać. W końcu i ja nie lubię, gdy ktoś mnie krytykuje tylko dlatego, że samemu ma inny gust.
Udało mi się wyrwać z pewnego złego schematu myślenia/zachowań i mam nadzieję, że w 2025 roku zrobię kolejne postępy. Może coś jeszcze w mojej głowie przestawi się na lepsze tory (bo w moim mózgu dużo jeszcze jest rzeczy do poprawy…). Czego i Wam życzę — kawałek po kawałku stawajcie się najlepszą wersją siebie.