Mało perfekcyjne życie Jaza
Żeby Was chuj nie strzelił.
Nie piszę na siłę, bo tak jest chujowo.
Posłuchajcie:
Ostatnimi tygodniami dzieje się wiele. Bardzo wiele, i nie są to koniecznie rzeczy pozytywne. Mam mnóstwo opowieści z ławeczki, ale poziom wszystkiego nie pozwala mi Wam to powtarzać. Poza tym, poco mam żyć cudzym życiem?
Ognisko w sobotę było spoko. Tak w 89%. Wielkich kwasów nie było, ale kilka rzeczy mnie zniesmaczyło. Coś jak chujowa truskawka wśród słodziutkich.
- Królowie S. i D. są pierdolnięci w dekiel. Przez chwilę wierzyłem, że mają pomysł na drużynę. Teraz wiem, że mają, ale chcą go realizować TYLKO z konkretnymi osobami. Osoby te niekoniecznie są zaangażowane, więc niech się pierdoli. Wtedy królowie S. i D. płaczą, że wszystko na ich głowach, a jak wyciągasz ręce to każą ci się gonić.
- Dlatego pierdolę ten turniej i pozwolę grafikowi zdecydować w której części imprez będę. Szkoda, ale zostałem sprowokowany.
W kołchozie się odjebało jak jeszcze odjebane nie zostało nigdy.
SWS ogłosił... Wyszeptał remanent. Jest to tak chore, tak pojebane, tak w stylu SWS, że znowu chuj wielki z tryplem z tego wyjdzie.
- Przyszedł i wcale bez przypału kazał mi spierdalać. Jasno dał znać, że nie chce żebym słuchał. Pierdolony. Nie zapomnę mu tego. Kiero zdradziła w sekrecie, że Kaśka na 100% wypierdala, że Kiero na Manekina zrobiła raport kapusia, i będzie srogo. Ciekawe czy na mnie też ma teczkę, pierdolona?
- Remanent jest trzymany w sekrecie większym niż dotąd akta Epsteina. Wiem tylko ja i Kiero. Reszta dowie się, albo i nie, w poniedziałek. Tyle, że Kaśki i Manekina nie będzie na liczeniu, bo im SWS nie wierzy.
- Data też jest super, bo kiero zejdzie z urlopu (odbije sobie z nawiązką), to jest mój najbardziej przejebany tydzień, i drugie zmiany do tego.
- Kiero lata jak z pęcherzem załatwiając syfy przed remanentem, ale co można załatwić w kilka dni? SWS poprzedniego nie załatwił, a teraz jeszcze złapaliśmy jego, tak jego XD, na poważnym błędzie. Poważnym błędzie i kilku innych, ale to już nie będę na forum publicznym pisał.
W Passacie coś mi trze i jak chuj skończy się u mechanika. Do tego jebło radio, ale sam sobie ogarnąłem. Tak czy inaczej muszę czekać, bo w tym miesiącu jeszcze dentysta, więc wóz musi poczekać.
Dla odprężenia postanowiłem zrobić ciasto z proszku, ale okazało się za proste i rzecz oczywista zjebałem widowiskowo. Szkoda gadać.
Mamy nową koleżankę o wdzięcznym imieniu Margareta. Margarita jest podziarana jak brudnopis i... .... .... UWAGA! Achtung! Warning! Jest lesbijką XD Moje miejsce ciężkich robót jest niezwykłe. Spoko, spoko, nic do niej nie mam. To po prostu zadziwiające.
Zamówiłem sobie perfumy. Raz w życiu konkretne które chciałem. I chuj, pośród blokowanego spamu, zadzwonił koleś ze sklepu. Znaczy się napisał z któregoś już numeru, że to sklep prosi o kontakt :P No akurat tych nie ma. Ja to mam szczęście.
Wczoraj Kiero kupiła truskawki z naszej hurtowni. Piękne i smaczne. I tanie. Wziąłem dzisiaj. Drogie, brzydkie i niedobre. Kolejny kutas w mojej dupie.
Dobra, kończę, bo czytać się tego nie da.