Be inspiring to inspire czyli czemu kampania Reserved jest do bani?
Ręka w górę, kto nie zauważył outdoorowej kampanii Reserved? Wydaje mi się, że nie zobaczę lasu rąk - Reserved jest wszędzie!
Był kiedyś taki kawał: o Stalinie w gazetach, Stalinie w radio i w końcu strachu przed Stalinem w sowieckich konserwach. Ja boję się otworzyć lodówkę, bo może stamtąd też zaraz spojrzy na mnie młodziutka Cara Delevingne, krzycząc “Be inspired!”
Ale po kolei, zacznijmy od zdjęć.
fot. Mateusz Stankiewicz/reserved.com
Sesję prezentującą trzy nowe linie Reserved wykonano w Miami/USA. Nie ma co gadać, odpowiedzialny za nią Mateusz Stankiewicz i ekipa AFFOTO.pl, spisali się na medal!
Większość zdjęć wykonano w przestrzeni ulicy, czyli tam gdzie ciuchy będzie można najczęściej zobaczyć na co dzień. Całość dopełniają ujęcia w przestronnych wnętrzach.
Tegoroczną twarzą Reserved jest Cara Delevingne, brytyjska modelka o trzeba powiedzieć charakterystycznej urodzie.
Zaryzykuje stwierdzenie, że Stankiewicz fotografuje odważnie... no dobra - śmiało, ale z rozwagą. Nie boi się spojrzeć pod słońce, mocno przyciąć, pochylić kadr a nawet trochę pomalować światłem. W fotografii mody panuje dziś mocna dowolność (bardzo dyplomatyczne określenie ;) ). Mateuszowi udaje się tutaj jednak odnaleźć jakiś złoty środek. Podoba mi się to!
fot. Mateusz Stankiewicz/reserved.com
Trochę technikaliów. Stankiewicz fotografował robiącym małą furorę wśród profesjonalistów, nowym pełnoklatkowym Nikonem D800 (Adam napisz jak bardzo chciałbyś go dostać w łapy ;) ). Pochwały tego body płyną z różnych fotograficznych światków - podróżniczego, górskiego, a teraz jak widać także modowego.
Większość zdjęć wykonano przy świetle zastanym. Wiele ciuchów z kolekcji jest w modnych ostatnio odcieniach pasteli. Błyski lamp mogłyby tu trochę popsuć ciepły, stonowany klimat. Zresztą po co komu dodatkowe światło - na Florydzie nie brakuje chyba Słońca ;)
Więcej backstage'u tutaj:
Making of Reserved spring summer 2013 | feat. Cara Delevingne from Bart Pogoda on Vimeo.
Powstał więc świetny, ale przede wszystkim bardzo zróżnicowany materiał. Fajne ciuchy, Cara, Miami, słońce, interesujące, adekwatne do kolekcji plenery.
W takim razie, czemu piszę, że wiosenna kampania Reserved jest do bani? Bo nikt nam tych zdjęć nie pokazuje! Cara patrzy na nas z co drugiego bilboardu, ale w sumie zawsze z tego samego zdjęcia. Citylighty tej kampanii są wszędzie - dziś widziałem jeden na zamkniętym (!) przystanku. Problem polega na tym, że na żadnym z nich nie widać zdjęć z Miami. Reserved pokazuje nam suche lookbuki na białym tle. Czemu, ja się pytam? Przecież jest się czym chwalić!
Wszystkie zdjęcia można oczywiście fajnie pooglądać na stronie marki ale nikt mi nie wmówi, że strona, nawet najpopularniejszego brandu, ma większy (skuteczny) zasięg niż ogromna kampania outdoorowa w całym mieście.
Spece od reklamy w przestrzeni miasta, powiedzą pewnie, że taki teraz trend w marketingu - Mango robi przecież to samo. Citilight jako forma wymagająca czystego, prostego przekazu? Może i racja. Co nie zmienia faktu, że Reserved dosłownie zalewa nas zdjęciami na jedno kopyto. Jak to ma być inspirujące?
Jeśli chcielibyście poczytać o nowej kolekcji Reserved od modowej strony to polecam wpis na blogu twins fashion life.
Polub lub skomentuj TUTAJ :)