Żeby Was...
Poniedziałek.
Posłuchajcie:
Poprzedni tydzień był przejebany. Był przejebany tak bardzo, że w dwugodzinnej nocy z piątku na sobotę śnił mi się w przedziwnym kolarzu całości.
W sobotę Kiero była ostatni dzień przed urlopem. "Świętowaliśmy" więc jej urodziny, które ma w kolejną. Bez wątpienia jest to osoba bezbrzeżnie zapatrzona w siebie. Każda cząstka wszystkiego musi zawierać ją na pierwszym planie. Naprawdę nie wiem jak zdobyła serce swojego męża. Straszna kobieta.
W sobotę też urodziny obchodziła Czwarta, a Czwarty imieniny. Miało mnie nie być, ale grafik zrobił fikołka i chcąc nie chcą pojechałem. Ku mojemu zdziwieniu byli też Pierwsi OoO
- Latorośl mnie zlała i warczała na mnie jak pies. Przysięgam tu przed Wami, że jej kiedyś tak zdrowo pierdolną. Humorzasty smark. Taka mała a już wahania nastrojów.
- Natomiast Czwarczątko zapatrzone we mnie jak w święty obrazek. Nie chciał mnie puścić do domu.
Byłem wyjebany z butów, a czekała mnie jeszcze Msza i gala na 19stą. Poleciałem po Mszy jak jebnięty na złamanie karku, bo na części oficjalnej przymuszono mnie żebym był.
- Cała impreza opóźniona, bo Trener zapomniał XD Jak dzwoniliśmy do niego 25po, to leżał. Ja pierdolę -.-
- Zabrakło mi słów. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów, zabrakło mi słów. Nie powiedziałem nic. Sparaliżowało mnie i zostałem wypchnięty z miejsca. Na zdjęciu muszę wyglądać tragicznie. Dostałem podziękowanie za mój wkład w życie drużyny. I to jeszcze przed no... Osobami ważnymi.
Dawno, naprawdę dawno... Całe eony, nikt mi nie podziękował za to że jestem. Za moją ciężką pracę. Zupełnie zapomniałem, wykreślono ze mnie to uczucie. Nie wiem jak się zachować. Nie rozumiem za co dostałem podziękowanie. Czuję się skołowany. Nawet chce mi się płakać. Nie sądziłem, że można tak zajechać człowieka.
Niedziela była spoko, więc Nowa nie spierdoli w podskokach. Mamy dużo wspólnego patrzenia na sprawę, więc no gołębie nie będą miały z nami lekko. Natomiast czeka nas niejeden opierdol. Zrobiłem zamówienia na dzisiaj, wprowadziłem faktury które łaskawie trafiły do srefu. Niestety nie Cola, a akurat musiało mi się trafić dwóch śmieci, którzy wysrali się na konkretny smak Monstera i co chwila po niego przychodzili. Jutro będę zapierdalał na fakturach jak sprzątaczka na mopie.
Kuc się poczuł, bo kazałem mu doklepać jak coś zejdzie. Dzwonił już kilka razy. Musiałem dać mu zakaz dzwonienia i dobijania, bo się nie pozbieramy. Rozpierdala mnie jedynie, że jak zobaczył, że coś jest źle to nie skorygował. Typ jest przejebany po prostu. To jest ta osoba co jak dostanie broń na froncie to nie wiadomo czy będzie strzelał do wroga, swoich, a może sam sobie pierdolnie w łeb.
Dziś od rana miałem prać i sprzątać. I tu sabotażystą okazał się Piąty. Pranie wstawił zanim wrzuciłem piżamę. Rozwiesił je tak, że się załamałem. Tak, można spierdolić wieszanie prania. Wjebał mi się w mycie lodówki, więc umyta nie jest, ale ostentacyjnie pierdolę jej mycie. No bo kurwa nie będę drugi raz roboty robił. Ogólnie to mnie wnerwił i zostawiłem to wszystko tak jak jest.
Mój nowy garaż jest mniejszy niż się wydaje i głupio się do niego wjeżdża. Na kacu bankowo bym zarysował furę. No wjeżdża się na milimetry. Ja naiwny myślałem, że będę w nim robił Dacię, ale nie ma chuja. Nie da rady się tam ruszać :/ Pan Ojciec przyjedzie to zapierdoli karpia na ryj.
13sta. Idę odgrzać dewolaja, otwieram zimne piwo i idę się kąpać. Do wieczora konsola. Wszystkie plany mi się posypały, więc przepierdalam ten dzień.
Nie obrażajcie się. Czytam Wasze wpisy. Jestem na bieżąco. Po prostu nawet w swoich sprawach nie mam nic do powiedzenia, co pewnie też zauważyłyście.