Analogowa przerwa od cyfrowego świata
Jest poniedziałek, przed 23:00. Siedzę w łóżku. Piszę trzymając na kolanach netbooka. Na parapecie leży laptop z odpalonym Spotify. Obok telefon a w nim głos brata z drugiego końca miasta.
Z każdym dniem przybywa wokół nas technologi, mikroporcesorów i cyfrowego świata. Można się przestraszyć, nabawić bólu głowy albo zwyczajnie uzależnić...
W fotografii jest podobnie. Cyfrowa rewolucja się skończyła - teraz łatwość fotografowania przyjmujemy za standard. Często nie tyle zapominamy, że wcześniej zdjęcie było czymś wyjątkowym, co zwyczajnie o tym nie wiemy. I co z tym zrobić?
American Tintype from Matt Morris Films on Vimeo.
Amerykański fotograf Harry Taylor chyba znalazł sobie na to sposób - wygrzebał a co więcej opanował ponad stupięćdziesięcioletną technikę fotografowania - ferrotypię. Efekty jego pracy są zwyczajnie przepiękne. Moja ulubiona praca to portret brodatego gościa z kapeluszem (w filmie 02:04min).
Nie, nie lećcie do metalowego po blachę ani nie kombinujcie koloidu - no chyba że bardzo chcecie ;) Zróbcie po prostu czasem coś "analogowo". Bez połączenia z siecią ani mikroporocesora w środku. Ja biegam. Adam zrobił kiedyś camere obscure z klocków lego . A Wy co robicie gdy chcecie się odciąć?
Więcej o ferrotypii znajdziecie w angielskiej Wiki
Kliknij TUTAJ żeby skomentować lub polubić :)