Po co i na co czekamy?
Przez ostatni rok bardzo dużo się działo w moim życiu. Miałam istny roler koster. Na zmianę działy się rzeczy przepiękne i cudowne oraz smutne i beznadziejne. Teraz jest okres umiarkowany czyli coś pomiędzy. Z jednej strony lubię jak coś się dzieje, a z innej nie chce aby działy się te złe rzeczy.
Dziś zadałam sobie pytanie dlaczego tak naprawdę nie doceniamy tego co mamy tylko czekamy na COŚ. Nie wiadomo na co i kiedy to przyjdzie ale nadal chcemy to robić.
Przez jakiś czas jeżdżąc do rodzinnego miasta chodzę z psami na spacery w miejsca gdzie mogę spotkać konkretnego chłopaka. Robię sobie odciski czekając na coś co może się nigdy nie wydarzyć. I po co? Ja nawet go nie znam. Tylko mam pewne wyobrażenie z dzieciństwa o nim. Często kładąc się spać myśle co by było grzybnym jednak go spotkała. Nie mogę zasnąć a kolejnego dnia nie mam siły na nic.
Chcę sobie właśnie teraz postanowić, że już nie będę czekać na COŚ. Albo będę to zdobywać albo nie. Ale zawsze będzie to moja decyzja i nigdy nie będę tego żałować. Mam nadzieje, że z dnia na dzień będzie mi łatwiej się tego trzymać. Bo wiem, że zmiana nigdy nie przychodzi od razu. To proces na który trzeba pracować czasami bardzo długo. Ważne jest tylko to aby iść do przodu i się nie cofać.















