Czasem problem nie polega na tym, że ktoś odszedł. Problem polega na tym, że w środku wciąż jest blisko. W myślach. W odruchach. W porównaniach do innych.
Można kogoś fizycznie nie mieć obok siebie, a nadal nosić go w codzienności. Wspomnienia wchodzą w nawyk. A nawyków nie odkłada się jak książki na półkę.
Najtrudniejsze nie jest rozstanie. Najtrudniejsze jest przeorganizowanie własnego wnętrza. Znalezienie dla tej osoby nowego miejsca. Nie przy sobie. Nie w centrum. Tylko gdzieś dalej.
I to nie dzieje się na komendę. To proces. Czasem powolny. Czasem bolesny.
Ale prędzej czy później uczysz się żyć bez ciągłego sięgania po coś, czego już nie ma obok.














