- Wiesz... ja nie wiem, czy bywają takie momenty, w których jest się absolutnie gotowym. Zdaje mi się, że nie.
- Ostatnie 20 minut mówisz do mnie o strachu, stresie i braku pewności. I ja to wszystko rozumiem i sama tak czuję, ale jestem pewna, że jeśli teraz nie zaryzykujesz i za pół roku poznasz kogoś innego, to będziesz czuła się dokładnie tak samo.
- Mówisz, że to nie mija?
- A skąd chcesz mieć pewność, że przy kimś innym nie będzie bolało? Wszystko zawsze może się źle skończyć. Możesz wyjść z domu i nie wrócić. Możesz rzucić pracę, by podjąć tą, o której od lat marzyłaś, a po pół roku stwierdzić, że rzeczywistość nie ma związku z twoimi wyobrażeniami. Wyrzucałabyś sobie to ryzyko? Czy stwierdziła, że przynajmniej już teraz wiesz i poszukała nowej drogi?
- O tym ryzyku się świetnie opowiada, ale jak sobie myślę, że mam pozwolić komuś chwycić się za rękę, to mi się wszystko w środku trzęsie...
- Mi też. I ja wiem, że nie przestanie. Nie wiem, czy potrafię tak w pełni zaufać. Po latach rozdawania zaufania niczym kolorowych balonów na ulicach w Dzień Dziecka chyba zaczęłam przesadzać w drugą stronę. Choć czuję się ze sobą naprawdę dobrze i stabilnie, wiem, że nie umiem nie oddać całego swojego serca. Jeśli już kogoś do siebie wpuszczam... Zresztą wiesz sama. Ja jestem wpatrzona jak dziecko. Jestem w stanie zrobić dla tej osoby wszystko. Jej marzenia staną się moimi. Jej radość moją radością. Jej smutek moim smutkiem. Mówią, że to skarb umieć kochać w taki sposób, ale moja miłość bywała większość życia autodestrukcją, dlatego trzymam ją teraz na dystans. Z drugiej strony, chyba nie widzę sensu kochać inaczej - nie umiem zaangażować się "tylko trochę".
- Było tak, bo trafiłaś na osoby, które postanowiły to wykorzystać. Ktoś, kto będzie chciał dla ciebie jak najlepiej nie doprowadzi cię do takiego stanu. Umiesz kochać zdrowo. Masz już w tej chwili granice we wszystkich niezbędnych miejscach - dasz z siebie wszystko, ale nie pozwolisz się już przejechać walcem. Zresztą, znam cię zakochaną i to najpiękniejszy widok na świecie. Choć na co dzień już jesteś z tych niepowstrzymanych, zakochana stajesz się królową świata.
- A potem obijam sobie głupi ryj.
- Przed chwilą starałaś się mnie przekonać, że powinnam zaryzykować.
- Tak, powinnaś. Gadam tak, ale byłabym w stanie zaryzykować, jeśli poznałabym kogoś, przy kim byłoby mi absolutnie tak swobodnie, jak mówisz. Nie jestem gotowa i nie będę. I tak, boję się. Trzęsę na samą myśl, że miałabym znów przyzwyczaić się do czyjegoś przytulenia i zapachu, ale jeśli ktoś ma sprawiać, że wszystko wybucha mi w środku jak noworoczne fajerwerki, że czuję rzeczy, których dawno nie czułam i że uśmiecham się do siebie jak idiotka, to nie jestem w stanie powiedzieć temu "nie".
- Lubimy sobie obijać te głupie ryje.
- Po prostu nie lubimy jak życie mija nam przed nosem. Jeśli dajesz z siebie wszystko, co masz najlepsze, to w końcu będziesz szczęśliwa. Ja w to wierzę.