The Passenger
Chce spędzić całe moje życie jako pasażer.
Nie mieć własnego auta, nie być przywiązanym do nikogo ani niczego, wsumie nie posiadać nic.

seen from Russia

seen from Canada

seen from United States

seen from Türkiye

seen from Russia
seen from France

seen from Sweden

seen from United States

seen from Canada
seen from China

seen from Canada
seen from United States
seen from United States
seen from Russia

seen from United States
seen from United States
seen from Maldives

seen from United States
seen from Canada
seen from China
The Passenger
Chce spędzić całe moje życie jako pasażer.
Nie mieć własnego auta, nie być przywiązanym do nikogo ani niczego, wsumie nie posiadać nic.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Piękna i "Bestia"
On nic dla mnie nie znaczył. Był jak cień, który podąża za człowiekiem, ale nie ma mocy, aby cokolwiek zdziałać. Był tak mało znaczący, że prawie o nim zapomniałam, bo w sumie nie ma czego wspominać, ale... był. Zostało po nim kilka zdjęć i nikłe wspomnienia.
Był starszym bratem mojej koleżanki. Kiedy odwiedzałyśmy ją z moją przyjaciółką Ebony, on tylko wpatrywał się we mnie, niekiedy nieśmiało się uśmiechał, ale nigdy nic nie mówił, a już zwłaszcza do mnie. To właśnie ona, jego siostra, uświadomiła mi, że mu się podobam. Dla mnie jednak niewiele to znaczyło. Wciąż byłam zakochana w moim Rudzielcu, chociaż mnie nie chciał, chociaż nie mogłam z nim być i w tamtym czasie bardzo rzadko mnie odwiedzał.
Tamten też miał rudawe włosy, ale bez tej intensywności koloru, jakby wypłowiałe i bielszą karnację o fioletowym odcieniu... Nie był facetem dla mnie. Nieśmiały, nierozmowny, nierozumiejący nawet o czym rozmawiamy, nijaki, przesadnie chudy (chociaż ja lubię szczupłych), wyglądający na starszego, niż był w rzeczywistości, prawdopodobnie niemający żadnych doświadczeń z dziewczynami, co ja miałabym z nim robić? O czym rozmawiać? Kiedyś zagrałam z nim w grę na PS1. Dawał mi fory, pozwalał wygrywać. Zupełnie odwrotnie niż mój Rudzielec, który zawsze traktował mnie jak równą sobie, jak kumpelę, nie jak "słabą" kobietę, której należy ustępować, a dzięki temu ja sama stawałam się silniejsza, pewniejsza siebie i swoich umiejętności. Czułam się kimś! Tutaj nie miałam pola do popisu, do starań. Nie miałam czego zdobywać - nawet w grze, a co dopiero w realu... to było nudne.
Sylwestra 2001/2002 spędziłyśmy we trzy: Ja, Ebony i jej koleżanka z innego miasta (moja imienniczka) właśnie u naszej wspólnej koleżanki, siostry tamtego chłopaka. Pamiętam ten dzień. Nie miałam odpowiedniego ubrania na imprezę sylwestrową, więc poszłyśmy przed południem do miasta, na zakupy. Za niewielkie pieniądze kupiłam sobie na wyprzedaży czarną, obcisłą bluzkę na naramkach, które krzyżowały się na plecach. Uznałam, że założę jasne spodnie, chociaż były letnie, bo nie chiałam być ubrana cała na czarno. Pod wieczór wszystkie trzy robiłyśmy sobie makijaż u mnie w łazience, rozmawiając, jak to będzie na zabawie u koleżanki. Chciałyśmy wyglądać czadowo, popisać się przed nią i przed jej znajomymi. Był u niej jej przyjaciel z innego miasta, którego już wcześniej poznałyśmy, tym razem przyjechał ze swoim najlepszym kolegą. Poza tym brat, siostra i kuzynostwo.
Pamiętam, że rozmyślałam w tym dniu o moim ukochanym Rudzielcu, zastanawiałam się co będzie robił, gdzie spędzi sylwestrową noc, czy domyśliłby się, że poszłyśmy do tamtej koleżanki? A może jakimś dziwnym trafem wpadnie tam do nas? (Wiedział, gdzie ona mieszka). Przecież już tyle razy moje myśli i marzenia stawały się rzeczywistością, dlaczego tym razem miałoby się to nie zdarzyć? Miałam nadzieję...
U koleżanki w domu już od progu przywitało nas rozbawione towarzystwo. Zdążyłam wejść do salonu, gdzie stał rozłożony stół zastawiony przekąskami i bardziej treściwym jedzeniem. Wszytko wyglądało pysznie, ale ludzie od razu chcieli się bawić, a pokój z muzyką był na dole... Chłopacy natychmiast nalali mi wódki i namówili do wypicia razem z nimi. Nie zdążyłam nic zjeść! Chlapnęłam z nimi ze dwa, trzy kieliszki i poszliśmy na dół. W pokoju przygotowanym na imprezę przyłączył się do nas zakochany we mnie brat koleżanki. Wziął mnie do tańca. Wódka zaczęła szybko działać: byłam szczupła, ważyłam niecałe 50 kg i od kilku godzin nic nie jadłam. Chociaż muzyka była taneczna albo rockowa, kołysałam się z nim, jak w tańcu - przytulańcu, niezależnie od rytmu i szybkości piosenki. Zaczęłam "odpływać". To nie było dobre... Miałam się bawić, a cały czas myślałam o mojej niedoszłej miłości, tęskniłam! Chyba na złość temu nieśmiałemu i nieciekawemu bratu koleżanki zaczęłam go obmacywać. Również TAM. Czułam się górą! Wiedziałam, że on nic nie zrobi, że mam nad nim władzę i chciałam jej użyć! Ja - domina, on - uległy pod moim dotykiem, tak, jak zakładałam, nie wiedział, co robić, więc nie zrobił kompletnie nic. Było ciemno, nikt nic nie widział. Koleżanki bawiły się razem, koledzy biegali z dołu na górę wypić sobie coś w międzyczasie, a ja z moim nudnym partnerem - niby przytuleni w tańcu, ale każde z nas we własnym świecie myśli i uczuć.
Nie chciałam go, nie podobał mi się, nie był dla mnie wystarczający, nawet na kolegę! Alkohol i złość na cały świat, na to, że nie mogę być z Rudzielcem, na to, że w taki wieczór jest daleko i nie wiem nawet gdzie, że nie mogę z nim chociaż porozmawiać, to wszytsko spowodowało, że musiałam się na kimś wyżyć! A ofiarą był "Bestia". On pewnie sądził, że go lubię, że mi się podoba, że robię to, bo mnie kręci, że może będzie z tego coś więcej... NIE! Było zupełnie na odwrót! Ale nie było mi go żal... i nadal nie jest. Mógł się już wcześniej domyślić, że ktoś taki jak ja nie będzie parą dla kogoś takiego jak on... A jego siostra doskonale wiedziała, kto od dawna jest moją miłością.
Nie pamiętam wiele więcej z tej nocy. Urwał mi się film. Mam tylko szczątkowe wspomnienia, jak ocknęłam się siedząc na krześle w kuchni, a koleżanka poiła mnie gorzką herbatą. Później zabrała mnie na dwór, na śnieg i mróz, aby mnie ocucić, aby alkohol "wywietrzał" mi z głowy. Pamiętam, jak prowadziła mnie pod ramię, ciągając po osiedlowych uliczkach, a ja cały czas powtarzałam, że kocham mojegio Rudzielca i że to mój najlepszy przyjaciel... Prócz tego pamiętam jeszcze moment toastu, o północy, jak pozowałyśmy do zdjęć z Ebony i moją imienniczką. Zdjęcia wyszły bardzo fajnie! Na jednym z nich dziewczynom udło się mnie podnieść!
Na tych fotkach nie ma jednak naszej koleżanki, organizatorki imprezki... Na drugi dzień dowiedziałam się, że dziewczyny posprzeczały się o muzykę i na złość naszej koleżance nie robiły sobie z nią zdjęć.
Zanim wróciłyśmy do mojego domu zdążyłam trochę otrzeźwieć. Szykując się do spania odkryłyśy, że w sąsiednim pokoju, pod stertą kocy i poduszek, po które poszłyśmy śpi... mój siostrzeniec! Skąd on się tam wziął? Przed spaniem rozmawiałyśmy jeszcze jakiś czas. Zwierzyłam się dziewczynom z mojej tajemnicy, o której wiedział chyba tylko Rudzielec.
A czego najbardziej żałuję z tej, nie do końca świadomie przeżytej sylwestowej nocy?
Nie tego, że się upiłam, nie, że obmacywałam niechcianego chłopaka, nie tego, że nie miałam szansy bawić się wspólnie z koleżankami, tylko tego, że nie spróbowałam tych pyszności ze stołu!
Szansa na miłość…
Zimą 2001 roku zwróciła moją uwagę kolejna piosenka, szczególnie zaś jej tekst. Opowiadał historię miłości niewiarygodnie podobną do Naszej. Dziewczyna miała wieloletniego przyjaciela, który ją kochał i uwielbiał. Ona o tym wiedziała, ale sądziła, że chłopak nie jest w jej typie, że nigdy nie poczuje do niego tego, co on do niej, aż pewnego dnia on zakochał się w innej. Wtedy ona zrozumiała, że jej przyjaciel mógł być dla niej tym jedynym, "odważyła się" w nim zakochać, odnalazła miłość życia, ale było już za późno. Jednak ona nie traciła nadziei, wysyłając do niego listy i prosząc w myślach, by dał jej jeszcze jedną szansę...
" A może szansa na miłość jest jak pociąg, który trzeba złapać, nim odjedzie? A może to tylko iluzja, Mieć nadzieję, że gdzieś za chmurami znajdziesz słońce? Ale ja wciąż będę wierzyć i modlić się, że nastąpi ten dzień, gdy znów się spotkamy Będę czekać i marzyć. Jesteś wystarczająco silny by zrozumieć… Tak długo, jak jesteś z dala ode mnie każdego dnia wysyłam do Ciebie list."
Ja nie wysyłałam listów, nie musiałam, ale podobnie jak bohaterka utworu, po latach przyjaźni "odważyłam się" w końcu się w Tobie zakochać, a kiedy to już się stało, moje uczucie zostało odrzucone, tyle, że nie przez inną "miłość", ale przez coś o wiele bardziej błahego - pragnienie wolności. Jednak ja wciąż marzyłam i wierzyłam, że w końcu spotka mnie szczęście, że kiedyś zrozumiesz że ja NAPRAWDĘ Cię pokochałam i to nie było żadne zauroczczenie, pociąg fizyczny czy flirt, tylko autentyczna MIŁOŚĆ! Miałam nadzieję że "kiedyś" dostanę drugą szansę na odzyskanie "miłości swojego życia", bo chociaż nie była pierwsza i, jak się później okazało, nie ostatnia, ale ze wszystkich wcześniejszych i późniejszych najbardziej autentyczna, prawdziwa i głęboka. Ja wtedy myślałam, że to odrzucenie to jakaś kara od losu za to, że w przeszłości Cię nie doceniałam, że nie dostrzegałam Twojego zaangażowania, że lekceważyłam Twoje zakochanie i uwielbienie. Ale czy to była prawda? Teraz wiem, że nie do końca... Może przeznaczenie maczało w naszych relacjach swoje palce, ale tamta decyzja była tylko i wyłącznie Twoja. Chciałeś być wolny, móc się "wyszaleć", ale czy nie mogliśmy wtedy wyszaleć się we dwoje? Mogliśmy razem wyjechać, mogliśmy kochać się, imprezować, pływać w jeziorze, zarywać noce patrząc w gwiazdy, ja też jestem zwariowana, wiesz to przecież! Dlaczego nie dałeś Nam szansy, abyśmy poszaleli we dwoje? Czy męskie towarzyswto, wyjazdy z kumplami i imprezowanie z nimi naprawdę było ważniejsze niż bycie z ukochaną kobietą? Niż miłość życia? Przecież mogliśmy nie mieć już okazji na bycie razem! Wciąż powtarzasz mi, że nie chciałeś mnie ranić, nie chciałeś, bym płakała, tęskniła i martwila się o Ciebie podczas Twoich wojaży, ale ja i tak martwiłam się i tęskniłam, gdy byłeś daleko, bo nigdy nie wiedziałam gdzie jesteś, co robisz i kiedy ponownie Cię zobaczę... W tamtym czasie ta piosenka doskonale korespondowała z moimi uczuciami i z naszą historią, a ostatni, durowy akord dodatkowo wzmacniał nadzieję na szczęśliwe zakończenie, na uśmiech od losu nie tylko dla bohaterki piosenki, ale też dla mnie, dla NAS!
Mówisz, że żałujesz, że mnie wtedy odtrąciłeś, że to nie jest tak, że mnie nie kochałeś, wierzę Ci, bo czas pokazał, że prawdziwa miłość istnieje i silniejsza jest od wszelkich przeszkód i zawiłości życia.
W obecnych czasach odchodzi się od romantyzowania miłości, mówi się, że można kochać wiele razy, że można zbudować dobry związek z niejedną osobą ale ja wiem, że NIE! Wiem, że prawdziwa miłość jest tylko jedna. Wiem to z własnego doświadczenia, ale znam też inne osoby, które po latach wracały do swojej wielkiej miłości, czasami nastoletniej, albo po kilku próbach bycia z kimś innym w końcu i tak wracały do dawnego partnera i ponownie zaczyna im się układać. Znam też osoby, które poznały się w nastoletnim wieku i są razem aż do dzisiaj, albo kogoś, kto "wyczekał" swoją dawną miłość, aż się rozwiodła i po wielu latach tego czekania zeszli się i założyli rodzinę.
Musi być w tym coś wyjątkowego, musi istnieć jakieś połączenie dusz, że umiemy prawdziwie kochać tylko jedną osobę, że nie potrafimy zapomnieć o niej, czekamy na nią latami i tylko ON lub ONA pasuje do nas jak nikt inny!
Wierzę, że istnieje coś takiego, jak miłość życia, w końcu to nie jest tylko mój przypadek. O tym piszą w powieściach, w historiach z życia wziętych, na blogach, w pamiętnikach, w social mediach, w piosenkach, nawet Doda śpiewała, że "tylko raz kocha się tak", ale o Dodzie i jej piosenkach będzie odrębny wpis, bo jej teksty bardzo mi pomogły w zrozumieniu czego naprawdę pragnę w miłości i w związku - i to nie jeden raz!
C.D.N.
Nigdy nie trać nadziei, bo kto wie..?
Kto wie, czy za rogiem Nie stoją Anioł z Bogiem? I warto mieć marzenia Doczekać ich spełnienia. Kto wie czy za rogiem Nie stoją Anioł z Bogiem? Nie obserwują zdarzeń, I nie spełniają marzeń?
Zima, 2001 rok.
Minęło już kilka miesięcy, odkąd powiedziałeś mi, że nie chcesz być ze mną w związku, a moje uczucia do Ciebie ani trochę nie osłabły. Nadal nie mogłam w to uwierzyć. Dlaczego?! Czy to nie mnie przez tyle lat uwielbiałeś? Czy mnie nie kochałeś? Twoje oczy mówiły co innego, niż usta. Na wytłumaczenie swojej decyzji wkleiłeś mi jakąś banalną historyjkę o biedzie i braku perspektyw na życie. Ale my przecież byliśmy wtedy naprawdę młodzi i świat stał dla nas otworem! Nawet, jeśli nie było zbyt wielu możliwości, a bezrobocie sięgało niemal 20 procent, nawet, kiedy nie byliśmy jeszcze w Unii Europejskiej, mieliśmy przecież czas na ułożenie sobie życia! Nie kupiłam tego tłumaczenia, ale uwierzyłam w Twoje słowa. Nie miałam wyboru, chociaż uważałam, że brak perspektyw to nie powód, aby rezygnować z NAS, mogliśmy chociaż spróbować, bo przecież między nami było coś naprawdę wyjątkowego, coś nieczęsto spotykanego u par: przyjaźń i lojalność. Więź nierozerwalna.
Przychodziłeś do mnie rzadko - raz na jakiś czas, a ja czekałam na te wizyty jak na zbawienie. Nie mieliśmy telefonów komórkowych, a Ty nie miałeś nawet stacjonarnego. Nie mogłam po prostu zadzwonić i zapytać; co u Ciebie? Kiedy do mnie wpadniesz? Dlatego czekałam i każdego dnia miałam nadzieję, że to będzie wlaśnie TEN dzień, w którym znowu Cię zobaczę i porozmawiamy. Że będę miała szansę na bycie blisko Ciebie, na przytulenie, bo od kiedy odsunałeś mnie od siebie, na nic innego nie mogłam już sobie pozwolić. Mimo wyraźnych deklaracji, że nic z tego nie będzie, ja wciąż miałam nadzieję i to ona trzymała mnie przy życiu przez cały kolejny rok, a później, po latach dzięki niej postanowiłam ponownie zawalczyć o Ciebie. Czy to nasze przyszłe przeznaczenie nie pozwalało mi jej stracić? Nigdy nie utraciłam nadziei i wiary w to, że może być lepiej, że mój los w każdej może się odmienić, że wydarzy się "coś", co zmieni moje życie, a tamtej zimy pomagała mi w tym pewna piosenka. Ja zawsze reaguję na piosenki, zwracam uwagę na teksty, to jest odruch, nie robię tego świadomie. Ja po prostu to wszystko SŁYSZĘ, nawet, jeśli nie chcę.
Po raz pierwszy usłyszałam ją, kiedy sprzatałam swój pokój na Święta. Była taka pozytywna! Od razu zwróciłam uwagę na tekst i natychmiast pomyślałam o Tobie i o naszej dziwnej relacji. Ja Cię kocham, Ty mnie też, ale nie chcesz być ze mną, ale może to się kiedyś odmieni? Może za sprawą "czarów", losu, czegoś nadprzyrodzonego moje marzenie się spełni? Może zmienisz decyzję? A może wydarzy się coś kompletnie innego, niespodziewanego, co rozwieje mój smutek i przywróci radość życia?
Słowa tej piosenki naprawdę dodawały mi otuchy, nie pozwalały stracić nadziei, jedynej siły, która rozjaśniała moją samotność bez Ciebie i szarość zimowych dni. Ja po prostu wiedziałm, że mój los kiedyś się odmieni i że w pewnym stopniu mam na to wpływ. Muszę tylko spróbować na nowo ułożyć sobie swój świat! I nigdy, przenigdy nie tracić nadziei.
Opłaciło się.
Nadzieja i wytrwałość, przed laty Twoja, później moja.
W końcu przeznaczenie uznało, że to już odpowiedni czas na NAS!
"Jeśli zrobisz ten właściwy krok Zanim znów upłynie życia rok To wszystko będzie tak jak trzeba Z udziałem lub bez udziału nieba."
Chyba bardzo trudno być człowiekiem. Ciągle tłumić własne pragnienia. Robić to, co należy, a nie to, czego samemu by się chciało.
Sztuka ścigania się w deszczu Garth Stein

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Moje marzenia są proste: koc pod gruszą, domowe wino i powieść płaszcza i szpady Dumasa – en garde! Wakacje: nadejdźcie. Nade mną zaś powinno wisieć bezchmurne niebo przywodzące na myśl mało wysublimowane metafory beztroski i sielanki.
Flaszka w dłoń, pistolet wcelowany w skroń. Jeden łyk, jeden ruch i nie będzie mnie dziś tu.
jestem na buycoffee ☕ https://buycoffee.to/blackkrose
każda kawa to dla mnie krok bliżej do spełnienia mojego marzenia 💛
jeśli chcesz, możesz mi w tym pomóc.
i’m on buycoffee ☕
every coffee brings me closer to my dream 💛
if you want, you can help me get there