Też tak macie, że jak w dzień wolny się nie wyśpicie, to uważacie ten dzień w pewnym stopniu za zmarnowany? Dosłownie, niezależnie od tego, jak reszta dnia się potoczy.
Kurwa, dla mnie weekend bez solidnego wyspania się naprawdę jest do dupy.
Zawsze, jak wypada mi jakiś wyjazd, na który muszę wstać wcześniej, to jadę tam zajebiście zniechęcona, i mimo że plany na ten wyjazd są super, nie potrafię się nimi w pełni cieszyć xD tym bardziej, że te wyjazdy są ściśle związane z życiem towarzyskim. Kocham moich przyjaciół, bardzo się cieszę z każdego spotkania z nimi, tym bardziej, że zdarzają się naprawdę rzadko, ale kurwa jak jadę tam zmęczona, to przez resztę dnia albo jestem lekko poirytowana, albo jestem bez życia i ciężko nawiązać ze mną bardziej intensywny kontakt.











