Karkówka pieczona w aromatycznej marynacie - dobra na ciepło i zimno
Zawsze cieszyła się u mnie w domu powodzeniem.
Zarówno na ciepło, do ziemniaków purée i surówki, jak i na zimno, do kanapek czy wrapów. Jest soczysta, delikatna i aromatyczna.
Kiedyś, gdy miałam dla kogo, piekłam ją znacznie częściej, ale wciąż pozostaje w moim menu.
Aby przygotować marynatę i wcierkę do karkówki nie potrzeba wyszukanych składników. Użyłam mieszanki przypraw korzennych (ziela angielskiego, goździków, gałki muszkatołowej, cynamonu), słodkiej, piemonckiej i ostrej papryki, cebuli w proszku, soli oraz pieprzu. A przed włożeniem do piekarnika nasmarowałam dobrze pastą z przecieru pomidorowego, majonezu, musztardy i miodu.
Piekłam przez półtorej godziny z krojoną w pióra cebulą, gałązką rozmarynu i tymianku, główką czosnku oraz mieszanką bulionu i wytrawnego wina, najpierw pod przykryciem, a pod koniec bez, aby mięso nabrało trochę rumieńca.
Mam nadzieję, że i Wam zasmakuje!
Jeszcze słowo do mężczyzn. Jeśli macie żony, mamy, babcie lub siostry, które Wam i Waszym rodzinom gotują obiady od dwóch, pięciu, dziesięciu czy trzydziestu pięciu lat, dziękujcie im. Codzienne uwijanie się w kuchni to praca, nawet jeśli lubiana. Amen!
1,5 kg karkówki wieprzowej
przyprawy: łyżeczka czarnego pieprzu, łyżeczka cebuli w proszku, łyżeczka słodkiej papryki, łyżeczka wędzonej papryki, pół łyżeczki papryki kajeńskiej, pół łyżeczki roztartego ziela angielskiego, pół łyżeczki roztartych goździków, po ćwierć łyżeczki cynamonu i gałki muszkatołowej
2 łyżki przecieru pomidorowego
łyżka majonezu
łyżka musztardy
łyżka miodu
sól do smaku
Dodatkowo
cebula
główka czosnku
gałązka rozmarynu
gałązka tymianku
1/2 szklanki wytrawnego wina (u mnie białe)
1/2 szklanki bulionu
Mięso opłukać i dobrze wytrzeć papierowymi ręcznikami. W moździerzu utrzeć dokładnie ziele angielskie i goździki. Wsypać do płaskiego naczynia wraz z pozostałymi przyprawami oraz solą (ilość wg uznania). Włożyć mięso i dokładnie obsypać przyprawami, rozcierając po całej powierzchni. Naczynie zabezpieczyć folią spożywczą i wstawić do lodówki na całą noc.
Chrrrr… (ostatnio budzi mnie własne chrapanie - latka lecą!)
Następnego dnia wyjąć mięso z lodówki i pozwolić mu odzyskać temperaturę pokojową. W tym czasie nastawić piekarnik na 180°C.
W miseczce wymieszać przecier, majonez, musztardę, miód i dokładnie natrzeć tym mięso. Naczynie do zapiekania przetrzeć olejem, wlać wino i bulion. Na środku ułożyć mięso, włożyć pokrojoną w pióra cebulę, główkę czosnku oraz gałązki rozmarynu i tymianku. Zabezpieczyć folią aluminiową i piec 1,5 godziny. Na kwadrans przed końcem zdjąć folię.
Podawać na ciepło z tłuczonymi ziemniakami i surówką. Wytworzony z pieczenia sos zblendować z wyciśniętymi z łupin ząbkami czosnku i cebulą. Kolejnego dnia mięso kroić do kanapek.