Nie wiem Jestem niewiedzą, jestem nie jestem... Tonę a może się wynurzam? Czego się chwycić co puścić? Nie wiem... Najtrudniej jest puścić to na czym i wokół czego budowaliśmy swoje życie. Jedni budują wokół rodziny, inni wokół Boga itp itd Ja swój świat i swoje wszystko budowałam wokół myśli o bliźniaczej duszy, o tej drugiej połówce jabłka. Kiedyś zadano pytanie wierzącej kobiecie " Co by się stało, gdyby okazało się, że Bóg nie istnieje?" kobiecie natychmiast pojawiły się łzy w oczach i nie była w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Ja wreszcie postawiłam przed sobą pytanie co by się stało z moim życiem gdyby okazało się, że coś takiego jak Soul Mate nie istnieje? Wiem, że to program i chcę go zastąpić innym, ale to trochę tak jakby zawaliły mi się wszystkie struktury na których budowałam swój świat... No bo co teraz? Moje życie wypełnione było tęsknotą, nadzieją, że gdzieś tam jest ktoś, kto wypełni wszystkie braki swoją obecnością. Teraz wiem, że nikt tego nie może mi dać czegoś czego sama sobie nie mogę dać... Jednak wciąż wierzyłam w program. Przyszedł jednak czas wyboru i to jest bolesne, niewygodne... Z mojego świata marzeń zostały zgliszcza... Czy będę miała na tyle siły by żyć w tych zgliszczach? Bo budowanie kolejnego programu to kolejna złuda... Już raz byłam Feniksem i spaliłam się i odrodziłam się. Przyszedł czas by spalić się na nowo...


















