Sałata ze szparagami, fasolką szparagową, młodymi ziemniakami, pęczakiem, miodowym winegretem i orzechami włoskimi
Ostatni przepis zamieściłam na blogu w sierpniu. To niemal rok temu... Samej trudno mi uwierzyć, że kochając gotowanie, fotografowanie jedzenia, czytanie i pisanie o nim na tyle czasu mogłam z tego zrezygnować?
Cóż, to był jeden z najtrudniejszych okresów w moim życiu. Bezsprzecznie czołówka. Nie będę o tym pisała, bo po co? Każdy ma zawsze własną wersję wydarzeń i nikogo nie obchodzi interpretacja drugiej strony. Dość, że najpierw stopniowo traciłam siły na kulinaria, zniechęciłam się do wyszukiwania, wymyślania i przygotowywania potraw - w czym skutecznie pomagała mi jedynaczka, mówiąc na przykład: Nie będę jadła tego g... - a ostatecznie odrzuciło mnie z niesmakiem od bloga, który przez lata dawał mi autentyczną radość, wytchnienie i spełnienie.
Powoli odbudowują się we mnie siły i - przełamując niechęć do tego miejsca - wracam do pisania. Znowu chce mi się postać w kuchni nawet, gdy córka ledwie omiata zblazowanym wzrokiem to, co upichcę. Jem sama. I odnajduję w tym prostą radość.
Na pierwszy rzut proponuję sałatę ze szparagami, fasolką szparagową, młodymi ziemniakami, pęczakiem, koprem, miodowo-koprowym winegretem i orzechami włoskimi. Zwykła, sycąca, obfitująca w sezonowe warzywa. Już sama kasza ze słodkawym winegretem, koprem i orzechami jest warta spróbowania, a w połączeniu z kilkoma innymi smakami i teksturami naprawdę raduje. To radość nieśmiała, poobijana, próbująca sobie przypomnieć, że jedzenie jest przyjemne i twórcze. Radość o czystym sumieniu.
Składniki:
pęczek zielonych szparagów 150 g żółtej fasolki szparagowej 6-8 młodych ziemniaków 100 g grubego pęczaku 1/2 szklanki orzechów laskowych sól i czarny pieprz do smaku
Miodowo-koprowy winegret łyżeczka musztardy Dijon łyżeczka miodu 3 łyżki soku z cytryny 10-12 łyżek oliwy z oliwek e.v. 2 łyżki siekanego kopru sól do smaku
Wykonanie:
Zagotować wodę w niedużym garnku, osolić i wsypać kaszę. Gotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu, ok. 15 minut. Odcedzić.
W innym garnku, w osolonej wodzie ugotować umyte wcześniej, nieobrane ziemniaki. W zależności od wielkości bulw gotować 10-16 minut. Odcedzić, poczekać aż nieco wystygną i pokroić w grube talarki lub półtalarki.
Szparagi i fasolkę opłukać i osuszyć na sicie. Szparagi brać obieraczką do warzyw, odciąć końcówki (wyrzucić), pokroić na kawałki, odkładając na bok główki. Fasolce przyciąć z obu stron ogonki i pokroić na podobnej długości kawałki (u mnie na trzy części).
Do średniej wielkości garnka wlać wodę na dwa palce, wstawić sitko do gotowania na parze, a gdy woda zawrze wrzucić kawałki szparagów i fasolki. Przykryć pokrywką i gotować ok. 2-3 minuty. Pod koniec wrzucić szparagowe główki. Wyjąć na sitku i odstawić.
Koper opłukać, otrzepać i posiekać. W małej sosjerce lub mleczniku połączyć miód, musztardę, sok z cytryny, a następnie wlewać oliwę z oliwek i energicznie wymieszać do powstania lekkiej emulsji. Dodać szczyptę soli, koper i wymieszać. Jeśli sos jest zbyt gęsty, wlać więcej oliwy.
Na suchej patelni uprażyć grubo pokrojone orzechy.
Na półmisek wyłożyć po kolei: kaszę, ziemniaki, szparagi i fasolkę. Obficie polać winegretem, oprószyć grubo mielonym pieprzem i obsypać orzechami.
Podawać.
I jeszcze coś. Niby oczywistość, ale okazuje się, że niekoniecznie i nie dla wszystkich. Pamiętajcie, że każdy człowiek, którego spotykacie w życiu - po przeciwnej stronie szyby w sklepie, biurka w pracy, monitora laptopa lub ekranu komórki, granicy państwa, czy Waszych poglądów - czuje. Bądźcie dla niego tak zwyczajnie dobrzy, szczerzy i delikatni, bo to, co powiecie, czy zrobicie może mu zdemolować kawałek życia...
Kłamcy mówcie prawdę, manipulanta rozbrójcie prostolinijnością, agresora mocno przytulcie i przytrzymajcie zapalczywe ręce. Patrzcie w oczy tym, którzy zrobią wiele, aby nie spotkać się z Wami twarzą w twarz. Ufajcie nawet wtedy, gdy zostaniecie wykorzystani i wydrwieni. Nie dajcie wmówić sobie, że “to wasza wina”. Mimo wszystko wybaczajcie.
Nie zmienicie tym losów świata, po ludzku przegracie, ale w ostatecznym rozrachunku nie to się liczy...











