Makaron sojowy z ndują
W niedzielę wieczorem - gdy kończyłam wylizywać talerz po pikantnym makaronie - gdzieś nieopodal zaczęły wyć psy. Musiały bardzo za kimś tęsknić!
Ich zawodzenie przeciągnęło się do późnych godzin nocnych i nie dawało spać połowie ulicy, ale najprawdopodobniej nikt nie zareagował. Jedni zamknęli okna, drudzy włożyli zatyczki do uszu, inni połknęli tabletkę na sen. Nie ich sprawa.
Kilka lat temu miała miejsce podobna sytuacja. Żal mi było skowyczącego i ujadającego od dłuższego czasu psa, obawiałam się jakiegoś dramatycznego incydentu z udziałem właściciela (zawał, udar, Bóg-wie-co-jeszcze?), więc wyruszyłam na dwór szukać źródła odgłosów. Szybko okazało się, że dźwięki dobiegały z wyższych pięter mojej kamienicy, w dodatku mojej klatki. Pukałam, dzwoniłam, ale właścicieli mieszkania nie było w domu. Na policji poinformowano mnie, że jeśli przyjmą zgłoszenie, to będą zmuszeni wyważyć drzwi. Chcąc oszczędzić tego sąsiadom, napisałam tylko list z prośbą o zatroszczenie się na przyszłość o psa i współmieszkańców.
Wróciłam do domu, położyłam się do łóżka i bez najmniejszego problemu zasnęłam. Śniłam pięknie.
Psy wciąż szczekały, a karawana poszła dalej...
Składniki:
320 g sojowych kolanek (lub makaronu fileja) 80-100 g kiełbasy nduja 500 g pomidorków cherry (lub pomidorów z puszki) mała cebula 2-3 łyżki oliwy z oliwek e.v. sól i czarny pieprz do smaku Pecorino Romano do obsypania
Wykonanie:
Nduja to miękka, bardzo pikantna kiełbasa z Kalabrii, charakteryzująca się intensywną, krwistą barwą. Można ją kupić w sklepach z włoską żywnością i przez Internet.
Przed użyciem trzeba z niej zdjąć folię i podzielić na kawałki. Jest miękka, jak nasza łososiowa lub metka, ale znacznie od nich ostrzejsza. Warto uważać z dawkowaniem, zwłaszcza za pierwszym razem.
Do garnka wlać wodę i doprowadzić do wrzenia. Osolić i wrzucić makaron. Tradycyjnie w tej potrawie wykorzystuje się makaron fileja z durum, ale ja użyłam sojowych kolanek. Gotować o dwie minuty krócej niż jest napisane na etykiecie.
Cebulę obrać i pokroić w kosteczkę. Na patelni rozgrzać niewielką ilość oliwy z oliwek, wrzucić cebulę i smażyć do zeszklenia. Dodać przekrojone na połówki pomidorki (lub pomidory z puszki) i gotować tyle, by odparował z nich nadmiar wody i powstał gęsty sos.
Dodać nduję i mieszać, aż się rozpuści, zmniejszając płomień do małego. Lekko dosolić i spróbować.
Dorzucić odcedzony makaron i podlać kilkoma łyżkami wody spod niego. Dokładnie wymieszać.
Wykładać na talerze i obsypać niedużą ilością tartego sera.














