Program rocznicy Odejścia Bahá'u'lláha
Wideo: http://www.nybahai.org/ascension/ascension.html
"Już na dziewięć miesięcy przed Swym wniebowstąpieniem Bahá’u’lláh, jak potwierdza `Abdu’l-Bahá, ogłosił Swe pragnienie opuszczenie tego świata. Od tego czasu było coraz bardziej oczywiste, z tonu uwag, które czynił do tych, którzy znajdowali się w Jego obecności, że zbliżał się koniec Jego ziemskiego życia, chociaż powstrzymywał się od wspominania o tym otwarcie komukolwiek. W nocy poprzedzającej dzień jedenasty miesiąca Šľavvál 1309 A.H. (8-go maja 1892) dostał lekkiej gorączki, która, chociaż następnego dnia się podniosła, wkrótce potem opadła. W dalszym ciągu prowadził rozmowy z niektórymi z przyjaciół i pielgrzymów, ale wkrótce stało się oczywiste, że nie czuł się dobrze. ... Na sześć dni przed śmiercią, gdy leżał opierając się na jednym ze Swych synów, wezwał do Siebie wszystkich wyznawców, włącznie z wieloma pielgrzymami, którzy zebrali się we Dworze, na to, co okazało się być ich ostatnią audiencją u Niego. „Jestem z was wszystkich bardzo zadowolony.” łagodnie i z miłością odezwał się do płaczącego tłumu, który zebrał się wokół Niego. “Oddaliście wiele przysług i byliście bardzo pilni w swojej pracy. Przychodziliście tutaj, każdego ranka i wieczora. Niechaj was Bóg wspiera, abyście pozostali zjednoczeni. Niechaj wam pomaga wywyższać Sprawę Pana istnienia.” (God Passes By, str. 222 )
„Mój Boże, Mój Mistrzu, Mój Upragniony! (...) Ty stworzyłeś ten atom prochu poprzez olbrzymią potęgę Twojej mocy i wykarmiłeś Go swoimi własnymi rękami, których nikt nie potrafi unieruchomić. (...) Tę szyję, którą przyzwyczaiłeś do dotknięcia jedwabiu ostatecznie zakułeś w potężne łańcuchy, a ciało nawykłe do komfortu brokatów i welwetu poddałeś na końcu upokorzeniom więziennego lochu. Twój wyrok związał Mnie mnóstwem kajdanów i zarzucił Mi na szyję łańcuchy, których nikt nie da rady rozerwać. Wiele lat upłynęło, w których nieszczęścia spadały na Mnie jak deszcze łaski. (...) Ileż to nocy minęło, podczas których ciężar łańcuchów i kajdanów nie pozwolił Mi odpoczywać i ileż dni upłynęło, w których odmówiono Mi spokoju i ciszy z powodu dzieła rąk i języków ludzkich. Nawet najprostszy pokarm i woda, dostępne zwierzętom na łące dzięki Twojej wszechogarniającej łasce, nie były dane temu Słudze przez pewien czas i rzeczy, których nie narzucono tym, którzy oddzielili się od Twojej Sprawy, narzucono Mnie, aż wreszcie ostatecznie Twój wyrok zapadł nieodwołalnie iTwoim rozkazem tego oto Sługę wezwano do opuszczenia Persji, w towarzystwie osób o słabej kondycji i małych dzieci, i to podczas tak dotkliwie zimnej pory, kiedy nawet mówić jest trudno, a lód i śnieg są tak wielkie, że nie pozwalają się poruszać.”
(Bahá’u’lláh, cytowany w God Passes By, str. 109)
“Wszechwieczne Piękno przystało na to, by być skute kajdanami, ażeby ludzkość była wy- zwolona z niewoli i zgodziło się zostać więźniem tej najpotężniejszej z Twierdz, ażeby cały świat osiągnął prawdziwą wolność. Wysączyło aż do dna ten kielich goryczy, by wszystkie ludy ziemi dostąpiły trwałej radości i pełne były wesela. Tak miłosierny jest wasz Pan, Współczujący, Najlitościwszy. Pozwoliliśmy, by Nas poniżono, o wierzący w jedność Boga, ażebyście wy byli wywyższeni i znosiliśmy rozliczne utrapienia, ażebyście wy prosperowali i rozkwitali. Patrz, jak Tego, który przyszedł wznieść od nowa cały świat, owi dodający Bogu współtowarzyszy przymusili do mieszkania w tym najbardziej opustoszałym z miast!”
(Bahá'u'lláh: Pokłosie, XLV)
„Ofiarowałem się na drodze Boga i pragnę trudów z miłości do Niego i dla tego, co jest Mu miłe. Świadczą temu nieszczęścia, które teraz Mnie dotykają, a których żaden inny człowiek nie cierpiał. Każdy włos Mojej głowy woła to, co Krzak Gorejący wypowiedział na Synaju, a każda żyła Mojego ciała wzywa Boga mówiąc: ‘Obym została przecięta na Twej ścieżce, by świat mógł ożyć, a wszystkie jego ludy zjednoczyć się!’ Tak zostało nakazane przez Tego, który jest Wszechwiedzącym, Wszechobeznanym.”
(Bahá'u'lláh, „Epistle to the Son of the Wolf”, ss. 52-53)
Jego majestatyczna Postać
„Na pozór był On Więźniem, skazanym i skrzywdzonym, lecz w rzeczywistości był Słońcem Chwały, Objawicielem wielkości i majestatu, Władcą Królestwa spokoju i godności. Mimo iż okazywał współczucie i pełną miłości życzliwość oraz traktował każdego, kto znalazł się w Jego obecności, z pokorą i czułą troską, a także niejednokrotnie zdarzyło Mu się zażartować, by odwiedzający Go poczuli się swobodnie, jednak nikt – wierny czy niewierzący, uczony czy niewykształcony, mądry czy nierozsądny – nie był w stanie w Jego obecności wymówić dziesięciu słów w zwykły, codzienny sposób. W rzeczy samej, wielu drżąco i z wielkim trudem wydobywało z siebie słowa.”
(Hájí Mírzá Haydar-ʿAlí w: „Revelation of Bahá’u’lláh”, tom III, str. 248)
„... Przewodnik mój zatrzymał się na chwilę, podczas gdy zdejmowałem obuwie. Potem cofnął się i po moim przejściu szybkim ruchem ręki zasunął z powrotem zasłonę, po czym znalazłem się w obszernej komnacie, wzdłuż której po jednej stronie ustawiona była niska ława, a po stronie przeciwległej do drzwi stały dwa czy trzy krzesła. Aczkolwiek odgadywałem niejasno dokąd szedłem i kogo miałem ujrzeć (gdyż nie udzielono mi żadnych wyraźnych objaśnień) - minęła sekunda lub dwie, zanim z sercem bijącym z podziwu i przejęcia uświadomiłem sobie ostatecznie, że komnata nie była pusta. W kącie, tam gdzie ława stykała się ze ścianą, siedziała budząca podziw i szacunek postać, której głowa nakryta była pilśniowym nakryciem z rodzaju zwanego przez derwiszów taj (lecz niezwykłej wysokości i wyrobu), wokół nasady którego owinięty był mały biały turban. Twarzy tego, na którego spoglądałem, nigdy nie zdołam zapomnieć, choć nie mogę jej opisać. Przenikliwe oczy zdawały się czytać do głębi duszy; potęga i władza malowały się na wysokim czole, podczas gdy głębokie bruzdy na czole i twarzy mówiły o wieku, któremu kruczoczarne włosy i broda o niezwykłej bujności, spływająca niemal do pasa, zdawały się zadawać kłam. Zbytecznym było pytać, w czyjej obecności stałem, kiedy skłoniłem się przed tym, który jest przedmiotem miłości, jakiej królowie mogliby pozazdrościć i cesarzowie daremnie pożądać!”
(Bahá’u’lláh i Nowa Era, str. 48)
„…w godzinie świtu, … osiem godzin po zachodzie słońca (29 maja 1892 r.), w 75. roku Jego życia”, Jego duch, uwolniony w końcu od trudów życia pełnego cierpienia, odleciał do Jego ‘innych sfer’, sfer, ‘na których nie spoczęły oczy ludu imion’,...”
(God Passes By, str. 222)
"Wiadomość o Jego zgodnie została natychmiast przesłana telegraficznie do sułtana. Posłanie zaczynało się od słów: „Słońce Bahá zaszło” i następnie zawierało informację o planach pogrzebania świętych zwłok w pobliżu Dworu. Na ten cel wybrany został mały pokój w domku położonym na zachód od Dworu i wkrótce po zachodzie słońca, tego samego dnia w którym nastąpił zgon, Jego święte ciało złożone zostało na wieczny spoczynek. Od tej chwili Qiblih (Punkt Adoracji) dla ludzi Bahy znajduje się w tym Świętym Miejscu. Nabíl następująco opisuje ból tamtych dni: „Wydaje mi się, że duchowe poruszenie, które zapanowało na tym świecie prochu wprawiło w drżenie wszystkie światy Boże. (...) Mój duchowy i cielesny język nie są w stanie odmalować sytuacji, w której się znaleźliśmy. (...) W całym tym ogólnym zamieszaniu rzesze mieszkańców ‘Akki i sąsiednich wiosek tłumnie zgromadziły się na polach otaczających Dwór, zawodząc, bijąc się po głowach, wyrażając swój żal głośnym płaczem.” (God Passes By, str. 222)
“Nie trwóżcie się, o ludy świata, kiedy zajdzie słońce Mojego piękna, a niebo Mego firmamentu ukryje się przed waszymi oczyma. Powstańcie krzewić Moją Sprawę i wywyższać między ludźmi Moje Słowo. Jesteśmy z wami po wszystkie czasy i będziemy was umacniać potęgą prawdy. Jesteśmy prawdziwie wszechmocni. Ktokolwiek Mnie uznał, powstanie i służył Mi będzie z taką determinacją, iż moce ziemi i nieba nie będą w stanie udaremnić jego zamiaru.” (Pokłosie, LXXI)
(należy recytować o 3 nad ranem 29 maja)
Cześć, która zaświtała z Twojej najczcigodniejszej Istoty oraz chwała, która zajaśniała z Twojego najjaśniejszego Piękna, spoczywają na Tobie, o Ty, który jesteś Uosobieniem Wielkości, Królem Wieczności i Panem wszystkich znajdujących się w niebie i na ziemi! Świadczę, że dzięki Tobie wszechwładza Boga oraz Jego panowanie, a także Majestat Boga oraz Jego wielkość zostały objawione i Jutrzenki pradawnej świetności rozlały swój blask w niebiosach Twoich nieodwołalnych wyroków, i Piękno Niewidzialnego zajaśniało nad horyzontem stworzenia. Świadczę ponadto, że samym tylko pociągnięciem Twojego Pióra Twój nakaz: „Stań się” został ustanowiony i ukryty Sekret Boga wyjawiony i powołane zostały do życia wszystkie rzeczy stworzone i zesłane wszystkie Objawienia.
Daję świadectwo również temu, że poprzez Twoje piękno odsłoniło się piękno Uwielbionego i poprzez Twoje oblicze zajaśniało oblicze Upragnionego i że poprzez Twoje słowo rozstrzygnąłeś pomiędzy wszystkimi rzeczami stworzonymi, sprawiając, że ci, którzy są Tobie oddani wznieśli się na szczyt chwały, a niewierni stoczyli w najgłębszą otchłań.
Daję świadectwo, że kto poznał Ciebie, poznał Boga, a kto dostąpił Twojej obecności, dostąpił obecności Boga. Wielkie jest zatem błogosławieństwo tego, który uwierzył w Ciebie oraz w Twoje znaki i ukorzył się przed Twoją wszechwładzą i dostąpił zaszczytu spotkania Ciebie i zyskał przychylność Twojej woli i krążył dokoła Ciebie i stanął przed Twoim tronem. Biada temu, który popełnił przewinienia przeciwko Tobie, i zaparł się Ciebie, i odrzucił Twoje znaki, i zaprzeczył Twojej wszechwładzy, i powstał przeciwko Tobie, i pysznił się przed Twoim obliczem, i podważał Twoje świadectwa, i uciekł spod Twojego panowania i władzy, i zaliczony został do niewiernych, których imiona zapisały palce Twojego rozkazu w Twoich świętych Tablicach.
Tchnij więc na mnie, o mój Boże i mój Umiłowany, z prawicy Twojego miłosierdzia i Twojej serdecznej dobroci, święte powiewy Twoich dobrodziejstw, aby odciągnęły mnie od siebie samego i od świata, a zbliżyły ku dworowi Twojej bliskości i obecności. Mocen jesteś czynić według Twego upodobania. Ty, zaiste, jesteś wywyższony ponad wszystko.
Wspominanie Boga, Jego wysławianie, chwała Boga i Jego wspaniałość spoczywają na Tobie, o Ty, który jesteś Jego Pięknem! Świadczę, że oko stworzenia nigdy nie spoglądało na nikogo tak skrzywdzonego, jak Ty. Przez wszystkie dni Twojego życia pogrążony byłeś w oceanie udręki. Raz znajdowałeś się w pętach i okowach, innym znów razem groził Ci miecz Twoich nieprzyjaciół. Jednak, pomimo tego wszystkiego nakazałeś wszystkim ludziom zachowywać to, co zostało przykazane Tobie przez Tego, który jest Wszechwiedzącym, Wszechmądrym.
Niechaj duch mój będzie ofiarą za niesprawiedliwości, które wycierpiałeś, a dusza moja okupem za przeciwności, które znosiłeś. Błagam Boga poprzez Ciebie i tych, których twarze rozjaśniła wspaniałość światła Twojego oblicza, i którzy z miłości ku Tobie przestrzegali tego wszystkiego, co zostało im nakazane, aby usunął zasłony, które oddzieliły Ciebie od Twoich stworzeń i zapewnił dla mnie dobra tego świata i świata, który nastąpi. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechmocnym, Najwznioślejszym, Najchwalebniejszym, Zawsze Przebaczającym, Najbardziej Współczującym.
Błogosław, o Panie mój Boże, Boskie Drzewo Lote oraz jego liście, i jego konary, i jego gałęzie, i jego łodygi, i jego pędy tak długo, jak długo istnieć będą Twoje najdoskonalsze tytuły i trwać będą Twoje najdostojniejsze przymioty. Chroń je zatem przed niegodziwością najeźdźcy i orszakiem tyranii. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechmocnym, Najpotężniejszym. Błogosław także, o Panie, Boże mój, Twoich służebników i Twoje służebnice, którzy osiągnęli Twoją obecność. Ty, zaiste, jesteś Wszechszczodrym, którego łaska jest niepomierna. Nie ma innego Boga poza Tobą, zawsze Przebaczającym, Najhojniejszym. - Bahá’u’lláh