Tak sobie słucham tego podcastu na jutrzejsze warsztaty na Miłoszu i nie mogę uwierzyć, że można w ogóle rozpatrywać kategorię autonomii, siedząc wygodnie na jednym z największych festiwali literackich w Polsce. Jeśli już istnieje jakaś, dajmy na to, literatura autonomiczna, to istnieje ona wtedy, kiedy dzieje się pomimo niesprzyjających warunków ekonomicznych, popytu i podaży, plebiscytów na najlepszą książkę, nagród, marketingu czołowych wydawnictw itd.
Dzieje się to oddolnie; organizuje się wokół subkultury bądź nerwu, impulsu, który ją wywołuje, bądź też unikatowego stylu (przy czym to jest edgy, bo literatura zawsze powinna być ważniejsza od instancji, która definiuje ten styl jako wartościowy). Literatura powinna być przez krytyka wspierana bądź uczciwie oceniana, ale zawsze jest tylko społecznym konstruktem tu i teraz i nie zawiera żadnej uniwersalnej prawdy estetycznej. Jeśli już jest jednak jakaś prawda, to jest to prawda brutalna: literatura i krytyka idą wówczas ramię w ramię i mówią nam o rozkładzie sił politycznych w obrębie bardzo małych i dużych środowisk (społeczeństwo vs. elita humanistyczna).
Gdyby było inaczej, gdyby literatura nie była umocowana środowiskowo, nie wskrzeszalibyśmy regularnie zmarłych WIELKICH. Nie szukalibyśmy pomysłów na siebie, jak zaistnieć w nauce i sztuce (pisała o tym choćby Teresa Walas 40 lat temu) i nie pisalibyśmy kolejnych dysertacji poszerzających pole. Nie wierzę w metafizyczną głębię uniwersalnych prawd literatury, no może etycznych, ok. Geniusze? Owszem, istnieją, ale ŻYCIE pokazuje, że zazwyczaj są doceniani dopiero po ŚMIERCI. Być może nie wyszliśmy jeszcze jaskini Platona, a tymczasem zachęcam do wspierania KIT Stowarzyszenie Żywych Poetów i Wydawnictwo Okultura
p.s. pisze się bo się musi i pisarz czy pisarka, poeta czy poetka piszą bo muszą, a nie dlatego że autonomia, że bla bla, że zaangażowanie, że elitaryzm sztuki, to jest nadbudowa ideologiczna Hue hue
Literatura jako plac zabaw - ja pierdolę, chyba jako pole minowe to akurat jest sprzeczne z postulatem spierania się, dalej, nie kształćmy, nie edukujmy, pewnie, produkujmy kolejne pokolenia bananów i geniuszy z rodzin robotniczych, przepraszam, oni się sami produkują, nie przez resentyment, nie Zuza Sala - docenienie sci-fi i zrozumienie źródeł fetyszyzacji literatury amongst krytycy - sztos, kocham Bez postulatów, zostawmy postulatywność autorom - to akurat miłe
















