Miewam myśli o końcu ludzkości zasuszone jak kwiaty podarowane na osiemnaste urodziny Toczą się jak kamienie podczas górskiej lawiny przelatują przed oczami, męczą bezdechem Pragnę chwytać je wtedy w zastawione pułapki powracające jak echo. Przy dźwiękach psychodelicznego rocka w tych stanach przetrwać w tych stanach się zbliżać się do pierworództwa głębi Olga Rembielińska


















