Poczwarka.
Nadszedł wreszcie moment by zobaczyć. Niczym Neo, który odkrywa drugi świat. Brzydki, prosty, mało apetyczny, ale prawdziwy. Najbrzydsza prawda jest lepsza niż najpiękniejsze kłamstwo. Przez lata odzierałam się z mniejszych i większych programów. Omijałam jednak ten największy. W tej jednej rzeczy karmiłam się okruchami i jak jakiś udało mi się zdobyć to czułam się jakbym Pana Boga za nogi złapała. Jednak prędzej czy później to uczucie mijało, nawet zastanawiałam się co ze mną jest nie tak?! Trzymając nadal okruch w dłoni, mogąc go zjeść, wciąż czułam brak. Wypełnienia szukałam w różnych formach i miejscach. Nie żałuję bo wszystko mnie czegoś nauczyło, jednak pustka nie znikała. Rozszerzała się niczym czarna dziura. Uważałam, że to coś okropnego, ten dyskomfort, to poczucie bezsilności, to wymyślanie na oślep pomysłów i podążanie jakimiś, czyimiś drogami... Jednak ten dyskomfort pchał mnie, on był moim ratunkiem. Niczym Poczwarka rosłam w bezpiecznym programie "Kokon" rosłam ja, ale rósł też program, który niczym egregor podpiął się pode mnie i ssał mnie z energii, podsuwając mi kolejne iluzje. Urosłam na tyle, że mój Kokon zaczął pękać i zaczęło docierać do mnie światło... W tym świetle poczułam, że nie musi tak być, że braku nie ma! Brak jest we mnie i jest programem i żadne nakładki nie wypełnią tej pustki. Jedynym rozwiązaniem jest usunięcie programu... Czuję, że to będzie mój największy krok do mnie samej!














