Chyba zrozumiałam
.... co znaczy być dzieckiem Boga.
Czasem słyszymy to określenie, ale o co w sumie z tym chodzi?
Dzisiaj w domu uświadomiłam sobie coś.
Patrzyłam czasem na siebie jako żyjący organizm. Skóra, kości, białka i to wszystko niesamowicie ożywione. Ale też myślałam, że w związku z tym mam wiele ograniczeń, mało możliwości, jestem funkcjonującym stworzeniem i w zasadzie tyle.
Ale dziś zrozumiałam, że jestem jakby okruszkiem Boga, czymś czym On się podzielił, muszę być podobna do niego. Tak jak dziecko jest częścią matki.
JESTEM KIMŚ WIĘCEJ W OCZACH BOGA.
O ile w to wierzę.















