Pszczoły, to najcenniejsze co mamy.
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from China
seen from United States

seen from United States
seen from Canada

seen from United Kingdom
seen from China
seen from Russia
seen from Saudi Arabia

seen from T1
seen from United States

seen from United States
seen from Türkiye
seen from China
seen from China
seen from China

seen from United States
seen from Yemen
Pszczoły, to najcenniejsze co mamy.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Gillian Anderson, Jeff Rovin. Nadchodzi ogień
#StaryZgredPL #recenzja Gillian Anderson, Jeff Roin. Nadchodzi ogień
Patrząc na to kto napisał powieść „Nadchodzi ogień” przychodzą mi na myśl dwie rzeczy – czy rzeczywiście autorką jest Gillian Anderson (która pamiętamy z serialu X-Files) czy tylko firmuje ona swoim nazwiskiem pomysły Jeff’a Rovina. A druga rzecz – czy ta książka nie jest przereklamowana, a popularność zyskała dzięki nazwisku Anderson… Może to cyniczne myślenie, ale wiadomo – pieniądz kręci…
View On WordPress
To będzie mocny początek roku! „BURZA” – nowa powieść Steve’a Sem-Sandberga, autora „Biednych ludzi z miasta Łodzi” – od 31 stycznia w księgarniach! Przetłumaczyła Paulina Rosińska. Dowiedzcie się więcej… 👉 https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4585/Burza/ #wyd_literackie #literackie #szwecja #wszystkiestronyliteratury #semsandberg #wl65 (w: Wydawnictwo Literackie)
Oto zdjęcia, które najbardziej spodobały się Wam w ubiegłym roku :) #bestnine2017 Dziękujemy za wszystkie 124 tysiące serduszek, dziękujemy, że z nami jesteście! ❤❤❤ Dobrego roku!!! 🎆🎇✨ #wyd_literackie #wydawnictwoliterackie #literackie #wszystkiestronyliteratury #nowyrok #newyear #wl65 (w: Wydawnictwo Literackie)
Kolejna piękna i poruszająca opowieść od Richarda Flanagana, autora słynnych „Ścieżek Północy”. Zmieści się w każdej walizce, plecaku i torebce. To trzeba przeczytać! #flanagan #richardflanagan #ścieżkipółnocy #manbookerprize #booker #wydawnictwoliterackie #literackie #wszystkiestronyliteratury #bookinabag (w: Wydawnictwo Literackie)

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Na miarę Zajdla
Książki można podzielić na takie, w których dużą rolę odgrywają lokacje, bohaterowie bądź zdarzenia. Krzysztof Piskorski, zdobywca Zajdla za powieść „Cienioryt”, jest wielkim orędownikiem światotwórstwa w literaturze i twierdzi, że sztafaż świata przedstawionego powinien (może nie zawsze, ale często) odgrywać niebagatelną rolę. Ja podzielam jego zdanie, ponieważ także staram się szukać w powieści z naprawdę oryginalnym, barwnym i, co istotne, dobrze napisanym uniwersum. Na szczęście autor nie wyłącznie w słowie, ale i w czynie udowadnia, co winno być poprawnie a ciekawie skonstruowanie – dowodem na to „Czterdzieści i cztery”, czyli najnowsze dzieło spod jego pióra, w którym sięga do romantyzmu.
W roku pańskim 1844 do odciętej od Kontynentu Anglii przybywa niejaka Eliza Żmijewska, uznana poetka oraz ostatnia kapłanka pewnego słowiańskiego bożka. Jej przyjazd do ojczyzny Szekspira nie jest jednak przypadkowy – ma odnaleźć winnego za upadek na Litwie przemysłowca, Konrada Załuskiego. Żmijewska to także nie kobieta delikatna, całkowicie wrażliwa i podatna na omdlenia wzorem dziewiętnastowiecznych dam – gdy już znajdzie rzeczonego człowieka, ma go zabić – co zlecił jej nie kto inny, a… Juliusz Słowacki (!) razem z Radą Emigracyjną. Eliza w pewnym momencie zaczyna mieć obawy, że wina Załuskiego nie jest taka pewna, a być może to tylko próba wyeliminowania niewygodnego pionka z szachownicy.
Piskorski nie wyłącznie światotwórstwem żyje, dzięki czemu czytelnicy „Czterdzieści i cztery” mogą cieszyć się także dobrze poprowadzoną intrygą, która nie tylko nieraz zaskoczy, lecz również zachwyci wyważonym tempem. Początkowo wydaje się nam, że dostaliśmy dość osobliwą powieść przygodową z elementami awanturniczymi, acz takie wrażenie zmywa się, gdy odbiorca raczony jest sprawnie przemycanymi informacjami i wyjaśnieniami sekretów, wtedy zamysł autora z każdą następną stroną zaczyna rosnąć w oczach wyobraźni. Są zwroty akcji, są zaskoczenia, nie ma linearności – i dzięki temu nie dostajemy oklepanej lektury bez ambicji.
Realia przedstawione przez Piskorskiego również nie powinny być kolejną sztampową ścianą czy krajobrazem toczących się wydarzeń – o to mistrz tworzenia światów się postarał. Sztafaż jest tu połączeniem steampunku, historii alternatywnej i romantycznej, a po trosze i pozytywistycznej wizji. Oto czas przełomu technologicznego, narodowych powstań i Wielkiej Emigracji został posunięty jeszcze bardziej w kierunku, z którego zboczył – energia próżni sprawiła, że historia potoczyła się inaczej: wojny, rebelie, ekonomia i przemysł, wszystko odrobinę zboczyło z kursu. W tym wszystkim wyczuwa się mroczny, przytłoczony klimat, którym oczarował czytelników Edgar Allan Poe w „Człowiek tłumu” czy tajemniczą, kameralną atmosferę w wykonaniu Arthura Conana Doyle’a, którą można znaleźć w „Sherlocku Holmesie”. Świat przedstawiony ma tu też jeszcze jeden ciekawy element: sekretne stowarzyszenia, działające w ukryciu, snujące niebotyczne plany – bardzo dobrze zarysowany komponent nie dość, że przykuwa uwagę czytelnika, to jeszcze skrywa w sobie nutę autentycznej historii.
Sfera bohaterów to także nie pole, na którym autor sobie odpuścił, wręcz przeciwnie, tu widać, że starał się wetknąć jak najwięcej, ale w pewnym momencie poprzestał, dzięki czemu nie odczuwa się przesytu. Bogate charakterologicznie postacie zostały sporządzone w niezwykle sprawny sposób, odbiegają od pewnych reguł, nie trzymają się zasad i są nieszablonowe. Warto podkreślić, że Piskorski rzucił wiele sylwetek – zarówno fikcyjnych, jak i historycznych – w dziewiętnasty wiek, rządzący się swoimi prawami, które autor złamał… Na szczęście, bo stworzył „alternatywne dzieje”, które po trosze czerpią z owego wieku, jednak prezentują wiele zmian względem autentycznego stanu rzeczy. Przykładem taki zmian jest postać lorda Byrona. Postacie fikcyjne tez nie wkomponowują się w tradycyjne schematy dziewiętnastowiecznej Europy, przytoczyć w tym wypadku warto protagonistkę – Emilię Żmijewską.
Warsztat autora skupia się na światotwórstwie, co widać przy budowaniu malowniczego anturażu oraz wiarygodnych i wielowymiarowych portretów psychologicznych, ale barwnym, plastycznym i jasnym słowem Piskorski także grzeszy. „Czterdzieści i cztery” to dobrze napisana, bogata w opisy miejsc i charakterystyki postaci, sprawnie prowadzona narracyjnie książka, pozwalająca cieszyć się każdą swoją stroną. Jakoś tylko brakuje mi tu alegoryczności podobnej „Cieniorytowi”, co nie jest minusem, lecz podkreśla, że to dwie zgoła innego rodzaju opowieści.
Słowem – po Piskorskiego sięgać wypada, ponieważ to poziom wysoki, a sam autor pnie się coraz wyżej i być może w następnym roku czeka go drugi Zajdel, zasłużył sobie i nie wiem, czy ktoś zdoła go przebić. Chociaż przyznać trzeba, że konkurencję ma całkiem nie najgorszą – „Puste niebo” Radosława Raka czy „Grimm City. Wilk!” Jakuba Ćwieka – póki co jednak ma bodaj największą szansę na nagrodę Fandomu.
Recenzja ukazała się na portalu Kawerna.
Opowieść z postświata
„Extensa”, mikropowieść Jacka Dukaja, pokazuje, że autor potrafi stworzyć także coś w mniejszym formacie, choć wciąż obfitego w treść. Mimo tego, iż pisarz porusza ciekawe zagadnienia oraz przedstawia dość intrygującą, a zarazem niepokojącą wizję przyszłości – niesztampową dodajmy – to odwrócenie się od Arystotelesowskiego credo tworzenia opowieści nie było do końca najlepszym zabiegiem.
Właśnie dlatego czytelnikowi trudno wgryźć się w intrygę powieści, ponieważ fabularna otoczka jest w „Extensie” jakby dodatkiem, nie głównym filarem. Dukaj zarysowuje świat przedstawiony, zmusza odbiorcę do odkrywania tajników owej wizji i dochodzenia do wniosków, bawi się konwencją kreowanej rzeczywistości, jednak zapomina o kluczowości akcji, ciekawego trzonu intrygi. Bardziej skupia się na rysie socjologicznym i portrecie psychologicznym, aniżeli na tkaniu wciągającej opowieści. Podobne zabiegi czynił już w „Lodzie”, lecz tam udało mu się też poświęcić wystarczająco dużo uwagi fabule. Tu jest odrobinę gorzej, acz nie dramatycznie, zwłaszcza, że inne komponenty utworu stoją na nader wysokim poziomie.
Takim elementem jest przede wszystkim kompozycja świata przedstawionego – czyli bodaj najlepiej wykonana strona książki. Jacek Dukaj przenosi czytelnika do dalekiej przyszłości, w której ostatni ludzie ustępują miejsca postludziom o zupełnie innych priorytetach. Odbiorca poznaje więc niewielką społeczność, mieszkającą w Zielonym Kraju, czyli ustroniu na Ziemi, gdzie znana nam forma homo sapiens stara się egzystować według starej tradycji.Relacja owego środowiska między sobą oraz z otoczeniem przez długi czas jest główną osią narracji, dopóki Dukaj nie odkrywa prawdy o stworzonym przez siebie uniwersum.
W tej sferze także bohaterowie wypadają dobrze – autor konstruuje rysunki psychologiczne wiarygodnie, nie jednowymiarowo, co sprawia, iż konkretne sylwetki jawią się odbiorcy jako charaktery z duszą, obdarzone wieloma indywidualnymi cechami. Narrator i główny bohater powieści, którego imienia nie przychodzi czytelnikowi poznać, jest też kluczową postacią z innego względu – jest łącznikiem interpretatora ze światem przedstawionym oraz kolejnymi etapami fabuły, bazującej generalnie na jego życiu – począwszy od narodzin protagonisty, przez dorastanie i budzenie się w nim pasji, zwłaszcza tych astronomicznych. Większość pozostałych sylwetek w dużej mierze tworzy postać zbiorową – rodzinę, ale to w żaden sposób nie umniejsza wartości lektury. Zarys bohaterów został napisany dobrze, sami zaś stanowią integralną część świata przedstawionego – nadając mu zarazem bardziej autentycznego wyrazu.
„Extensa” to czwarta książka Dukaja, która udowadnia, że pisarzem czasem można się urodzić, zwłaszcza, że ten akurat autor nie lubi poprzestawać na rozrywkowej opowieści – tworzy ambitne, intrygujące historie. W dodatku w dość niespotykanej, acz wcale ciekawej formie. Tym razem imć Jacek postanowił w poetycki sposób pobawić się konwencją, tworząc dzieło à la rodzinna saga, z elementami charakterystycznymi dla przypowieści.
Światy Równoległe to seria, która przedstawia jedne z najlepszych, najambitniejszych utworów polskiej fantastyki ostatnich lat (ale nie tylko) i „Extensa” Dukaja właśnie do takich dzieł należy. Małefaux pas związane z fabułą to tylko drobna wada, która całkowicie blednie przy towarzyszącej książce problematyce oraz przy tym, jak została napisana. Z kolei pogłoski o ciężkim piórze prozaika po raz kolejny uważam za mocno przesadzone, co potwierdza, że sięgnąć po tę – krótką wprawdzie – lekturę warto.
Recenzję można znaleźć także na portalu Kawerna.
MBP w Sosnowcu zaprasza na warsztaty literackie! W czterech różnych odsłonach!