Zapraszam was drogi ludu, do nowego rodzaju postów. Dawno temu postanowiłam sobie, że dam drugą szansę lekturom szkolnym i przeczytam je na spokojnie, w swoim tempie i kiedy będę miała na to ochotę. Właśnie skończyłam kolejną z nich i pomyślałam, czemu nie, może podzielę się swoimi przemyśleniami z wami? Serdecznie zapraszam do lektury (hehe) i dyskusji :]
przeczytałam w ramach dumnego projektu "Przedwiośnie z Przedwiośniem", to jest zaczęłam czytać je 1. marca i skończyłam idealnie 20. przed początkiem nawet atmosferycznej wiosny. Czytałam je na wpół z wydania z lat 60., które zalicza się do kategorii "po prostu zawsze były w domu", a na wpół słuchałam audiobooka polskiego radia (serdecznie polecam)
Postaram się ująć moją ocenę w trzech kategoriach:
Wartkość - oceniać będzie przyjemność czytania, czy wróciłabym do tego utworu dla przyjemności, jak już zaspokoiłam swoją ciekawość
Historyczność - czyli na ile pozwala mi poznać wartości i realia historyczne lub wzbudzić moje zainteresowanie nimi
Ponadczasowość - przeciwne poprzedniemu kryterium
Wszystkie kategorie dostaną ocenę w skali 1-6, a na koniec wyciągniemy średnią - tak żeby pozostać w klimacie szkolnym ;) Wynik powyżej 2 (tak, tu lecę trochę bardziej akademicko) będzie oznaczał Literaturę - utwór, który chciałabym przeczytać nawet bez żadnych jego powiązań z edukacją, Lektura z kolei oznacza, że potrzebowałabym pomocy dobrego polonisty, żeby zobaczyć w nim wartość
Przedwiośnie czytało mi się bardzo przyjemnie. Subtelny humor dawał bardzo pasujący, cyniczny posmak całej powieści, który doskonale pasował tak do realiów jak i głównego bohatera. Sam Czaruś Baryka jest też niesamowitym protagonistą - skomentowałam, w czasie lektury, na głównym blogu, że fakt, że on już w tekście utworu jest nazywany "Czarusiem", bardzo mi się podoba, bo jest on naprawdę wzorowym blorbasem. Nie powiedziałabym chyba, że go lubię, nie tak jak się lubi osobę, ale jest naprawdę dobrym oknem na wydarzenia i idee, które opisuje ta książka. Przy tym jego życiorys jest spójny i wszystkie wydarzenie wynikają jedne z drugich, widzimy, że podejmuje decyzje i ponosi ich konsekwencje, kieruje się jakąś wewnętrzną logiką czy przynajmniej rozumowaniem i jego wybory odpowiadają tak jego wiekowi jak i doświadczeniom. Momentami mu współczułam, momentami mu kibicowałam, zazwyczaj go nie cierpiałam, a przez cały czas byłam ciekawa, w co jeszcze się wpakuje
Cezary oczywiście otoczony jest szerokim gronem różnych postaci drugo-, trzecio- i dalszoplanowych, które w większości naprawdę lubiłam. Fakt, wiele z nich było nieco archetypicznych, żeby nie powiedzieć symbolicznych - miały przedstawiać jakieś ideały, poglądy czy stereotypy. Trzeba jednak przyznać, że w przypadku tych główniejszych z nich, ta archetypiczność była prędzej czy później uzasadniona w ich historiach lub została jej nadana głębia przez późniejsze wydarzenia
Fabuła, świat przedstawiony i język składały się na wartką opowieść, która nie ukrywała się z tym, że chce podważyć poglądy czytelnika, albo przynajmniej przedstawić dla nich alternatywy, a mimo to pozostawały przyjemne i wciągające. Bez żenady daję Wartkości tego utworu solidną piątkę (5)
Przyznaję, może to wynika z mojego nikłego jak dotąd zainteresowania historią, ale naprawdę dużo mi dała lektura tej powieści w kategorii wglądu we wczesną drugą RP. Tak w świecie przedstawionym - chociażby przez postać Gajowca, który ten wątek porusza najbardziej wprost - jak i przez sposób, w który Żeromski ten świat opisuje. To, co przedstawia jako stare, wiadome i to, co jest nowe, co należy czytelnikowi przedstawić i wytłumaczyć
Chociażby komunizm, który mi oczywiście kojarzy się przede wszystkim z PRLem, Żeromski przedstawia jako ideę świeżą, której ostateczne owoce nie są mu przecież znane. Trzeba mu też oddać, że zachowuje dużą dozę obiektywizmu przy większości poglądów i strategii, reprezentowanych przez bohaterów, choć tym bardziej przez to kole w oczy antysemityzm, który odnoszę wrażenie, nie ogranicza się tylko do świata przedstawionego...
W gruncie rzeczy Przedwiośnie na tym się skupia - na przekroju klasowym, ideowym i pokoleniowym, dlatego uważam Historyczność, za jego najmocniejszą stronę i przyznaję mu szczerą szóstkę (6)
No i tutaj, przyznam, że najtrudniej jest mi wystawić ocenę. Zdecydowanie ponadczasowe są tutaj postacie. Sama widziałam się momentami w Baryce, idealiście, dla którego żadne praktyczne rozwiązanie nie jest wystarczająco dobre, które poglądy i uczucia często mieszają się ze sobą i nie sposób odróżnić, które to które. Znam też niejednego Lulka, który potrafi lepiej podeprzeć swoje poglądy emocjami niż argumentami i potrafi sobie dobrać do tego odpowiednią widownię
Z drugiej strony historia ta jest bardzo mocno zakorzeniona w czasach i miejscach, w których się dzieje i bez ich zrozumienia, nie sposób jest zrozumieć jej przesłanie. Ba! Ja sama mam tylko powierzchowną wiedzę na te tematy i czuję, że dużo mi umknęło
Z tego powodu muszę jednak postawić Ponadczasowości tego utworu tylko 3
Bardzo przyjemnie czytało mi się Przedwiośnie i nie miałabym nic przeciwko powrotowi do niego, najlepiej po przeczytaniu czy obejrzeniu jakichś opracowań, żeby zrozumieć niuanse historyczne, które mi umykały. Myślę, też, że im bardziej rozwijać się będą moje własne poglądy polityczne, tym bardziej zmieniać się będzie moje postrzeganie tej historii.
Oceny cząstkowe Przedwiośnia wynoszą W5, H6 i P3, co razem daje L 4+
Ostateczny werdykt - literatura