była sobie róża, róża którą wielu się zachwycało,
jedni widzieli w niej tylko zwykłą różę
drudzy zauważali tylko jej płatki, głównie zewnętrzne piękno
trzeci mimo że widzieli jej piękno to zauważali także po czasie jej kolce,
chcąc ją zerwać i mieć ją tylko dla siebie, na wyłączność, lecz nie rozumieli, że kiedy ją zerwą róża po czasie zacznie usychać, nie odrodzi się kolejnej wiosny w pączkach, kwitnąc na nowo, aby znów móc nacieszyć ich oko, po zerwaniu jej, kiedy by już uschła, jedyne co by po niej pozostało to połamane listki i płatki, i wciąż kłujące kolce... dopiero wtedy zdawaliby sobie sprawę, że róża stała się dla nich właściwie bezwartościowa, przecież wciąż jest tyle innych róż, pozornie takich samych...
lecz pojawił się ten jeden chłopak, który uwielbiał róże i motyle, lecz ta konkretna zwróciła jego szczególną uwagę, dostrzegł coś czego inni nie zauważali, miała ciemne plamki na listkach, chorowała, za to pięknie pachniała, zauważył również jej wewnętrzne piękno
jeśli dłużej się jej przypatrzeć to właśnie na niej najczęściej siadały motyle, te same które chłopak poczuł w brzuchu kiedy tylko ją zobaczył
zauroczony nią, postanowił ją wyleczyć i się nią opiekować, podlewać ją, dbać o nią jak tylko może, dać jej miłość której szukał
róża nie mogła uwierzyć, że spotkała kogoś kto mimo jej wad ją pokochał, i zaczął się o nią troszczyć, bała się, lecz po kilku ich spotkaniach zauważyła, że chłopakowi naprawdę na niej zależy i postanowiła że będzie kwitła tylko dla niego
~ udeveliis
Q1/2025














