Pamiętam dobrze zapach spowijający pokoje w domu mojego dzieciństwa.Zapach młodych mężczyzn, wujów moich.W niczym mi nie przeszkadzał.
Teraz wiem, że posiadam podobny aromat cielesny wynikający z dziedziczonych genów.
W mojej zmysłowej wyobraźni zanotowałam indywidualny zapach szalonego rewolucjonisty Che Guevary.
Wiem, że podczas partyzanckich walk w lasach Konga nie mył się tygodniami.Woń jego męskości przesiąkała zadrzewione hektary.
Jego pot był dzikim wabikiem dla kobiet.Bezwstydnie pobudzał.Zapraszał do cielesnej uczty.
Dzisiaj odnalezienie właściwego zapachu jest bardzo trudne.
Żyjemy w świecie zwielokrotnionych wrażeń zapachowych.W świecie syntetycznych aromatów, które są kuszące, ale jednocześnie wprowadzają w błąd.Sztuczny zapach kamufluje prawdziwą nature męskości czy kobiecości.
Odnalezienie właściwego zapachu jest karkołomne.
Zdawać by się mogło niemożliwe.
Szukam męskiego potu, który poruszy mnie do głębi.
Którym będę się rozkoszować, a nie brzydzić.
Nie chcę zapory w postaci wód toaletowych czy antyperspirantów.
Pragnę wwąchać się w szczeliny ciała drugiego człowieka bez zawoalowań.
Wtulić w zagłębienia pod ramionami,odnaleźć kropelki męskiego potu, który zniewoli.
Jak go poczuję, będę wiedziała , że Ten to Ten. Nikt Inny.
A mój zapach niesiony jak sztandar z falującym powietrzem stanie się nośnikiem informacji o mnie dla wytrawnego łowcy.
Nie wstydzę się potu , który wydziela się podczas wysiłku czy lawiny emocji.
Jest niepoprawnie mój.I już. I tyle.
Może wywęszysz mnie w otaczającym Ciebie powietrzu.
https://www.youtube.com/watch?v=c3Cec-bzj0Y