dotyk peryferyjny
twoje mocne rÄ™ce na moich biodrach wiszÄ™ dwadzieÅ›cia centymetrów nad podÅ‚ogÄ…Â
sięgnęłabym sama nie musisz mnie nieść ale chcesz
zaraz zeżrÄ™ swój ogonÂ
nie rozumiesz mojego drżenia nie umiesz mnie dotknąćÂ
(twoje kwiaty pachnÄ… mojÄ… wodÄ…)
zataczam koło zaraz znów będę pod tobą
podoba ci siÄ™ że też mam siłę chociaż nie chcesz jej widzieć w delikatnoÅ›ci Å›ciskam ciÄ™ wiÄ™c mocno gryzÄ™ gryzÄ™ w szale też siÄ™ nie poddajeszÂ
chuj nie taniec
chuj nie mindfulnessÂ
jesteś wzgórzem na którym umrę
dotyk substytut
czy nocami wyobrażasz sobie że moje ramiÄ™ to ramiÄ™ anki zatrzaÅ›niÄ™te w zimnym pancerzu tu masz moje miÄ™so i szpik z prawej zakaz wstÄ™pu tu masz mojÄ… krew pij ile chcesz grzÄ™znÄ™ pod nietwoimi żebrami ale odpÅ‚ywam kiedy czujÄ™ jak miÄ™dzy biodra splecione palce rozlewajÄ… siÄ™ twojÄ… lawÄ… mojÄ… lawinÄ…Â
nie twojego ciała potrzebuję na sobie ale może właśnie teraz wystarczasz
najdÅ‚uższy wdech na Å›wiecie po twojej lewejÂ
prowadzÄ™
chodź głębiej
przejaśnienie/przenajśnienie
wszystko rozumiem ale nic nie wiem
(hunok csataja w słuchawkach potencjalnie najmniej sexy piosenka na świecie walczcie hunowie w moim uchu w imię czego już dawno poległam)
plaisir pur
twoje smukÅ‚e palce stawiajÄ… mnie całą na baczność caÅ‚y Å›wiat mogÄ… postawić do pionu możesz dotknąć mnie gdziekolwiek tak padnÄ™ na kolana ale nie zapominaj że to ty tego chceszÂ
ja siÄ™ zgadzam
nieskończony potencjał w twoich dłoniach w bliskiej kinesferze uda wyczuwam jego temperaturę rozrastam się poza własny kontur żeby sięgać ale nigdy nie dotknąć wiem że najbardziej lubisz kochać się z burzą sztormem mchem i ogniem czy to dlatego zestrajamy tętno i oddech w obłoku pachnącym tobą i mną dotykamy się tylko przypadkiem i tylko krawędziami
pozwalam naszemu ciepłu pełznąć między nogi
jak meander jak pętla jak łuk
niech siÄ™ zaciska niech rozkwitaÂ
jesteÅ› tu żywa jesteÅ› jak duchÂ
nie mogÄ™ uwierzyć że miÄ™dzy naszymi bladymi brzuchami dalej tkwi gitaraÂ
ciepła woda jęk światła miasta miękka trawa
możesz dotknąć mnie grzbietem dłoni po wnętrzu uda
możesz mnie pokryć oddechem i narysować na mnie piÄ™cioramiennÄ… gwiazdÄ™Â
jestem ze szkła
możesz mnie dotknąć jÄ™zykiem pod obojczykiemÂ
niedotyk chcę się przy tobie wić i skraplać jęczeć mięknąć i sztywnieć chcę czuć jak twój sztylet rozkraja mnie warstwa po warstwie chcę poczuć jak wrasta we mnie twoja mapa chcę żebyś zaszyła mi pod skórą swoją gorycz chcę wylać się w twoją pustkę ugiąć się pod twoją pełnią zapłonąć zachłysnąć się twoim popiołem po frakcji dociec do wszechrzeczy co się w tobie kiedyś żarzyło wgryźć się w twoje zgliszcza wgryźć się w twoje usta sprawdzić czy pulsuje w tobie krew posłuchać jak brzmi kiedy przyspiesza posłuchać jak brzmisz kiedy przyspieszasz popłynąć w jej potoku poczuć jak smakujesz kiedy miękniesz czy wciąż gorzko
czujesz mniej niż bym chciała
pamiÄ™tasz, że lubiÄ™ tremolo i jak na ciele zostajÄ… Å›lady po linie którÄ… razem woskowaÅ‚yÅ›my i jak jÄ™zykiem próbujesz rozszyfrować wzory a zÄ™bami zacisnąć wÄ™zÅ‚y dochodzÄ™ po twoich Å›ladachÂ
gra kara zabawa
bawimy siÄ™ w przyjemnośćÂ
czujÄ™ mniej niż byÅ› chciaÅ‚aÂ
pogrzeb
pokaleczyÅ‚am siÄ™ o ciebie chcÄ™ wiedzieć jak pozbyć siÄ™ echa szeptu ja też jestem caÅ‚a mokra tonÄ™ we Å‚zach gÄ™stych jak żywica umarÅ‚aÅ› na moich rÄ™kach umarÅ‚aÅ› na moich oczach ostatni oddech wysyczaÅ‚aÅ› jak orgazm życzÄ™ ci najgorzej Â
najsłodsza
ein kräftiger jung aus breslauÂ
louder
laurka dla dawidaÂ
chwyta mnie w dwie rÄ™ce i trzyma jak w gorsecieÂ
sczytuje że szumi we mnie brahms
requiem
deutsch versteht er
nie mamy żadnego miejsca, gdzie moglibyśmy się zatrzymać kładę się na nim jak na łące na oddech
to nie jest miasto, w którym cokolwiek zostaje
całuje mnie po piersiach za garażem nad rzeką na poboczu ekspresówki na pełnych obrotach na rauszu jak wiszę w szpagacie na jego ramieniu na włosku na moment na słowo honoru mimochodem widzę jak niederschleisieren w krynolinach patrzą jak zlizujesz mi z twarzy nudę