ADHD
Nie lubię mojego ADHD. Z autyzmem jeszcze jakoś się dogadam, ale mam wrażenie, że ADHD kradnie mi rzeczy. Chciałabym być jak ci wszyscy autyści, którzy są wybitnie dobrzy w tej jednej rzeczy, albo mają to jedno zainteresowanie od 20 lat i wiedzą na jego temat wszystko. Albo byli w stanie przekuć swoje niszowe hobby w dobrą karierę, są w czymś ekspertami. Chciałabym być w czymkolwiek dobra, naprawdę, mogłaby to być dowolna, najbardziej niszowa rzecz, ale żeby była moja w ten stereotypowo autystyczny, zafiksowany sposób.
Niestety poza autyzmem mam też ADHD, więc każde hobby, każda pasja, każde zainteresowanie, muszą w którymś momencie bezpowrotnie zniknąć z mojego życia. Jednego dnia mogę spędzić 10 godzin zajmując się ulubioną rzeczą, a następnego nic ona dla mnie nie znaczy i już nigdy nic nie będzie znaczyć.
To męczące. To sprawia, że straciłam ochotę w ogóle cokolwiek zaczynać czy próbować. Czasem wypatrzę coś ciekawego na Instagramie i myślę sobie coś w stylu: „O, spróbuję tak rysować, to wygląda na relaksujące i takie ładne obrazki można robić”, a potem od razu dochodzę do wniosku, że po co mi to, przecież za parę miesięcy mi się znudzi. Szkoda marnować czas i pieniądze na kredki.
Przestałam robić na drutach i szydełku. Nawet próbowałam do tego wrócić, ale już po prostu nie umiem. A był taki moment, że uwielbiałam wynajdywać nowe techniki i kombinować z włóczkami, robić co chwila jakąś inną dziwną rzecz. Nawet trochę ich sprzedałam. W tym roku przestałam też oglądać Formułę 1. Oglądałam ją 10 lat. Sezon 2021 był jedynym, co mnie utrzymywało przy życiu w tamtym roku. Kiedyś weekendy wyścigowe to było dla mnie święto, 3 dni ekscytowania się. A teraz? Po prostu nie. Nie obchodzi mnie już to. Jakby nigdy to nic nie znaczyło. A o jakichś szybkich pasjach, które stawały się moją osobowością na miesiąc czy dwa, w ogóle wstyd wspominać.
Co gorsza, wypaliła mi się faza na neuroróżnorodność. Założyłam bloga, publikowałam na nim regularnie co dwa tygodnie, czytałam masę książek na temat autyzmu, siedziałam na facebookowych grupkach, followowałam milion kont w SM na ten temat, całymi dniami szukałam informacji, uczyłam się o różnych niuansach neuroatypowości. Absolutnie mnie to fascynowało i chciałam wiedzieć wszystko.
I co? I mi przeszło. Nie chce mi się już grzebać w źródłach, czytać książek czy pisać. Nie prowadzę regularnie nawet tego fanpage’a. Po prostu przestało mnie to interesować. Nie ma już tej ciekawości, ekscytacji, hiperfokusu na ten temat.
Próbowałam sobie tłumaczyć, że już taka jestem, tak mam, że takie już jest ADHD. Że to normalne i żeby to zaakceptować, odpuścić sobie. Że żyję po prostu w takich zmieniających się cyklach fascynacji.
Próbowałam, ale jest mi po prostu przykro i wolałabym taka nie być. Wolałabym mieć coś swojego, coś jednego i wyjątkowego, na zawsze.












