Error404: This requested URL was not found.
Do programu starego zaglądam.
Patrzę jak to wszystko wygląda.
Dziwię się jego prostym urokiem.
Chciałem dokończyć go przed tym rokiem.
Może teraz się to uda.
Marzę o jakiś wielkich cudach.
Wielkich nagrodach i Oskarach.
Marzę o swoich zaciekłych fanach.
Jakie o tym zesnują teorię.
Jakie odnajdą alegorię,
Których nawet pomyśleć bym nie umiał
I jak w zakończeniu ktoś, by się zdumiał
powiesiłbym plakat na swojej ścianie
O mojej wielkiej sławie.
Trzeba zaprzestać śnić na jawie.
Czas pogrążyć się w tej wyprawie.
Prosto zaczynam, rysunki maluję.
Coś tam napiszę i po koduje.
Co mogę to zrobię, a co nie umiem
To czat podpowie.
A jak coś nie pójdzie to Jan dopowie.
Ja jasnodziób, w to nie obyty
Kilka filmików i zdobyje szczyty.
Znaczy kod.
Nie wiem czemu, jest on dziwnie ukryty.
Co się dzieje?
Jeszcze było dobrze.
Postać się chwieje?
Teraz się za planszę dziwnie dostaje?
Przez ściany przechodzi.
O co tu chodzi?
Monety zaczynają z niej wychodzić.
Mrugam oczami czy dobrze ja widzę.
Przecieram je teraz. Ja nie dowierzam.
Koło postaci kręci się wieża
Odbija go mocno już poza scenę.
Pytam się czata.
Ślepo kod ai kopiuję
Nagle error się pokazuje.
Czatowi tekst błędu kopiuje.
On chwilę pracuję myśli układa.
Daje kod upewniając że teraz zadziała.
Każe mi jakiegoś Ubuntu odpalać.
Nic o tym nie wiem może coś skumam
Chwilę nad instalacją plików dumam
Trochę się boje że to virus jakiś
Ale czat daje mi dobre znaki.
A antywirus zielone flagi.
Słucham uważnie czata uwagi.
Błąd następny wyskakuje.
Coś się glitchuje, coś się bugguje
Coś się odwala, ja panikuje
Czat coś tam mówi i nagle przestaje.
O 5:15 się odblokuje.
Wolną rękę daje
komuś kto nie rozumie.
Z marnym kodem.
Jakiś nawias tutaj dodam.
Patrzę.
Grafiką już tak nie miota.
Myślę, że jak dodam ich więcej to się naprawi.
Dodaje nawias za nawiasami.
Pracuję nad tym godzinami myśląc Wkońcu się odpali.
I że wiem co robię.
Z platformówki, dating sim na ifach tworzę.
Nieświadomie.
Program odpalam a tam tło puste.
Z mózgu zrobiłem sobie kapustę.
Jak to nie ma efektu jak godzinami siedzę?
Chce pytać czata.
Lecz do piątej nie dosiedzę
Coś sprawię i może się nauczę.
Na widok kodu programu zamieram
Ja tego nie otwieram
Na to patrzyć się nie mogę
Może ktoś pomoże.
Jak język kosmity mi się wyświetla
l rozlewa się jak we mgle.
Głowa powoli opadać mi chce.
I chyba śnię.
Zaczynam z krzesła już spadać.
Na zewnątrz zaczyna padać.
Dalej kod widzę przed oczyma
To koszmar nie do przeżycia
Jak program woła mnie gdy nawet sypiam
I od środka mnie zgniata i zgina
Okrutna machina.
Zdołam to zrobić. Mówię to racja.
Przychodzi głośno determinacja .
Muszę wstać - nowa energia.
Po chwili error mi ją zabiera.
Linijka szósta i coś tam sprawdzam
Godzina szósta - na zegar zerkam
Kolumna szósta - kod boli w oczy
Strasznie się dzisiaj ze mną droczy.
Po co podjęłem to straszne zadanie
Jeżeli nie wiem co to za zdanie.
Próbując dalej czata się pytam
Lecz każe abym usunął linijki.
A potem gada brakuje linijki.
Wbiłbym mu chętnie w dupę 2 kijki.
Próbuje. Próbuje i po godzinie.
I tak nic. Co wy myślicie? Cudem wszystkie błędy znikną.
Patrzę jeden błąd mi został.
Brak interpunkcji.
Toś mi pozostał.
Masełeko z bułeczką na me podniebienie
Gdzie mam to dodać. Tego ja nie wiem
Dodaje nawias i znowu coś psuje.
Tysiąc virusów się produkuje.
Do czata wpisuje,
A on jakby nigdy nic mi kongratuluje.