i hate soft close drawers. how dare you resist my force

seen from United States
seen from Türkiye
seen from Türkiye

seen from Malaysia

seen from United States
seen from Egypt
seen from China
seen from Japan
seen from Hong Kong SAR China

seen from Malaysia
seen from Japan
seen from India
seen from China
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Hong Kong SAR China
seen from Japan
seen from United States
seen from United Kingdom

seen from China
i hate soft close drawers. how dare you resist my force

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Nie zabiłam mojego demona, nauczyłam go cierpliwości.
Jest zamknięty w klatce, uśmiechający się za każdym razem kiedy ktoś testuje jego zamek.
Przyjedz i poskładaj mnie jak origami, bo znów zaczynam bić sie z własnymi myślami ,demony krążą wokół a ja chciałem w końcu tylko odczuć Święty spokój.
"Chciałbym starać się być lepszy, by to trwało
A demony w mojej głowie robią swoje, nigdy mało"
W imię Prawdy! C. D. 565
15 września 2024 roku – ciąg dalszy W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa: ,,Płynęli w kierunku ziemi Gerazeńczyków, która znajduje się na drugim brzegu, naprzeciw Galilei. Zaledwie wysiadł na ląd, zabiegł mu drogę jakiś człowiek z tego miasta opętany przez złe duchy; od dawna już nie przyodziewał się i nie mieszkał w domu, lecz w jaskiniach grobowych. Ujrzawszy Jezusa…

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Czy mogę współpracować z Lucyferem
Takie pytanie wymaga oderwania się od wszystkiego, co o demonach powiedziano w szkołach niedzielnych i na mszach. Lucyfer, tak jak i inne byty z tej kategorii symbolicznej, nie mieszka w piekle, nie poluje na twoją duszę i nie marzy o tym, by cię potępić. Prawdę mówiąc, to nawet nie ma takiej potrzeby. Prawdziwa natura tych istot jest znacznie bardziej... subtelna, a jednocześnie zaskakująco figlarna.
Demony nie są złe w sensie, w jakim rozumie to moralność kościelna. Są po prostu obce — i to na tyle obce, że ich działania i sposoby komunikacji wydają się ludziom absurdalne, niezrozumiałe, a przez to straszne. Jednak z ich perspektywy nie istnieje coś takiego jak "zło" i "dobro" w naszym uproszczonym wydaniu. One funkcjonują poza tym podziałem, śmiejąc się z naszej powagi, z naszych dramatów i z naszej potrzeby, by wszystko klasyfikować.
Współpraca z Lucyferem? To raczej akt otwarcia na inny system logiki. Demony – jeśli chcesz je tak nazywać – to istoty zamieszkujące poziomy świadomości, które są symboliczne, poetyckie, a często zupełnie absurdalne. Ich język przypomina sen — pełen paradoksów i nieoczywistych zestawień. Przebywanie z nimi to jak uczestniczenie w nieskończonej grze znaczeń, gdzie granice jaźni i kosmicznego żartu zacierają się aż do śmiechu.
Są jak byty, które oglądają nasz świat przez krzywe zwierciadło, nie po to, by nami gardzić, ale żeby bawić się naszymi ograniczeniami. Dla nich świętość i grzech są tym samym: wyobrażeniem, którym człowiek nadał zbyt wielką wagę. Dlatego obecność tych istot – w momentach zmienionego stanu percepcji – często objawia się jako lekkość, jako błysk inteligentnej ironii, jako głęboka radość, że nic nie trzeba traktować zbyt poważnie.
Możesz współpracować z Lucyferem. Ale to nie będzie współpraca jak z nauczycielem, ani jak z przewodnikiem. To będzie raczej otwarcie się na dialog z rzeczywistością, która nie potrzebuje sensu, by być prawdziwa. To jak rozmowa z cieniem, który mówi zagadkami, ale w tych zagadkach kryje się wolność.
Aby to zrozumieć, trzeba pozwolić sobie na oderwanie od ludzkich formułek. Pozwolić sobie śmiać się z własnych ról społecznych, wyobrazić sobie siebie jako istotę, która nie musi być „dobra”, by być szczęśliwa. Świat przestaje być wtedy polem bitwy, a staje się placem zabaw dla boskich błaznów. I właśnie tam, wśród śmiechu i chaosu, odnajdujesz przestrzeń, w której „demon” i „anioł” nie są już przeciwnikami, lecz aktorami w tej samej sztuce.
To nie jest herezja. To tylko inna forma modlitwy — modlitwy śmiechu.
Zbudowałam z siebie twierdzę. Ale zapomniałam, że zamknęłam się w środku razem z własnymi demonami.
Hungry demon baby