za linią
Nie dotrzymałem obietnicy. linia nad matrycą ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Poniżej jest nawóz. Gdzie jestem? Gdzie idę? Berlin, maj, wtorek, po 15tej. W poniedziałek w Paryżu rozpoczynał Macron, a ja tutaj kończyłem urlop. Przez dwa tygodnie nie zrobiłem nic, spotkałem się z rodziną w Polsce i z przyjaciółmi w Berlinie. Byłem. Co więc znaczy nic? Zapis w tym dzienniku nie będzie dotyczył wszystkiego. Będzie raczej starał się sformułować właściwie zasadę sensotwórczą mojego życia. Ono nie jest zupełnie skolonizowane przez język. Życie. Część organizuje teraz polityka. Część to praca zarobkowa i pisanie. I Berlin. Plus przeformułowanie tego, co zapisane. Puzel, kot, wskoczył na naszą czarną sofę z Ikei. Długie miękkie srebrne włosy; będę niedługo zbierał je wałkiem, albo zrobi to Beata.











