topole przez folię
Byliśmy z Beatą w dwóch knajpkach na Weddingu, ja pierwszy raz. Schraders, Straniero. Najpierw currywurst, piwo; łosoś marynowany w caipirinhi, moscow mule. Potem czarna kawa i pana cotta. Bardzo dobre. Więcej - adekwatne. Da się wyczuć silne pulsowanie fantazji na osi Malplaquetstraße / Liebenwalder Straße. Przez okna przy stolikach widać Berlin, jaki wymarzają romantyczne głowy po różnych sypialniach na całym świecie. Pytanie, czy on tu już jest? W Schraders można się zwierzyć buddzie z przeczuć swego życia. W Straniero dostaliśmy półtora kawy rozlanej na spodku. Za to siedzieliśmy z widokiem przez ciemną półprzeźroczystą folię na dwie topole w dystansie podwórka.










