#tbt #wakacje #comeback #sea #dziwnow #niedlugo #nowypost #beardboy
Sweet Seals For You, Always
trying on a metaphor
NASA
we're not kids anymore.
One Nice Bug Per Day
d e v o n
Three Goblin Art

titsay
TVSTRANGERTHINGS


JVL
Jules of Nature
todays bird
sheepfilms
Game of Thrones Daily

Love Begins
Not today Justin
RMH

祝日 / Permanent Vacation
seen from Singapore
seen from Nepal
seen from United States

seen from New Zealand
seen from Tunisia
seen from Türkiye

seen from Italy
seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
@codzienny
#tbt #wakacje #comeback #sea #dziwnow #niedlugo #nowypost #beardboy

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming
Tryb podróżnik
Podróż zaczynamy od Skierniewic. Tam spędzamy dwa deszczowe dni w oczekiwaniu na samolot z Modlina. Na lotnisku ważymy raz dwudziesty , czy nasze bagaże ważą tyle ile powinny, ochrona sprawdza czy nie jesteśmy czasem terrorystami i lecimy.
Anglia
Leżę sobie na łóżku, wokół mnie same białe ściany, jednak to nie jest psychiatryk, a pokój w Nottingham. Postanowiliśmy ruszyć do miasta Robin Hood'a , żeby móc kupić ciuchy czy gadżety na które nie byłoby nas stać po standardowej wypłacie w Polsce. Zarejestrowaliśmy się w kilku agencjach, pozostało nam czekanie , aż któryś Anglik z nietuzinkową urodą zadzwoni i zaproponuje nam zmywak czy fabrykę, w których będziemy mogli pokazać swoje jakże wysokie zdolności interpersonalne. Podczas jednej z rozmów o pracę dostaliśmy do rozwiązania test matematyczny, pierwszy raz od czasów podstawówki pomyślałem ,że jednak mogę zostać Pitagorasem.
http://imgur.com/jGAiFAG
zdjęcie jest zbyt duże, dlatego wrzucam link (test )
Kulturka
Póki co jest piątek , więc nie ma co marzyć. Wszyscy do końca weekendu siedzą w pubach i rozmyślają, czy francuska defensywa pierwszy raz wytrzyma natarcie Niemców dłużej niż 90 minut. Przyzwyczajony do chamstwa i buractwa , ciężko mi przeskoczyć do tak wysokiej kultury , oswoić z tym. Nawet w autobusach witasz się oraz żegnasz z kierowcą.
Dwie dychy na karku
Ogólnie wszystko wróciło na dobre tory, chyba mam więcej szczęścia niż rozumu, jak to powtarza mi mama przy każdej nadającej się ku temu okazji. Matura poszła dobrze, prócz nieszczęsnej dziedziny jaką jest królowa nauk. W końcu jestem na prostej z wielkimi planami , które powinny już niedługo się spełnić.
Faza jebie co u Ciebie?!
Jest to cytat z książki "W obronie syna" William'a Landay'ego. Pewnie myślicie dlaczego go udostępniam. Otóż sam myślę nad tym i stwierdzam, że owa treść ma to coś, na skutek czego gęsia skórka gości moje ciało niczym ręce Jacksona w bokserkach pięciolatka. Kończąc ten frapujący... z dupy wzięty wstęp ,chciałbym się pochwalić, iż pomogłem dzisiaj żulowi otworzyć piwo.
Kolejne dni pracy-kolejne tortury. Po prostu niegodziwa robota, z której wychodzę zmęczony psychicznie. To tak jakbym musiał rozmawiać ze schizofrenikiem w głębokiej depresji, jakkolwiek to brzmi. Nie chce poruszać tego tematu, bo uświadamiam sobie fakt, że do końca następnego tygodnia muszę wstawać o 6:30, aby móc doświadczać tej "przyjemności" Ostatnie dni przed świętem bodajże Matki Boskiej czułem się jak Scotfield ,odliczający czas do ucieczki. BUUM! Nagle jestem na dworcu w Warszawie Zachodniej, mam około czterdziestu minut do przesiadki. Oczywiście ten czas wypełniają w należyty sposób ludzie z rodzinnego miasta, którzy częstują "chlebem i solą". Sama podróż to nic więcej jak walka z ludźmi o skrawek podłogi, żeby móc wyprostować choć na chwilę nogę.
Home, sweet home
To naprawdę miłe uczucie zjeść obiad przygotowany przez najlepszego kucharza-moją mamę. Porozmawialiśmy dłuższą chwilę, żeby po paru godzinach stwierdzić, iż sen jest dla słabych. Tak więc chwilę później stałem przed znajomymi drzwiami, które otworzyła mi zielono-niebieskooka postać.
Wieczorem ruszyliśmy na Jamajkę, wszyscy dają się ponieść imprezie , a ja przy okazji nadrabiam czas spędzony w Skierniewicach i gadam ze wszystkimi o niczym jak w Rozmowach w Toku..
Piątek, piąteczek, piątunio!
Niewyspani uderzamy na koncert Araba, poprzedzając to małym beforem. Ku mojemu zaskoczeniu zamieniliśmy parę słów z naszym polskim Marleyem, delektując się później darami matki natury przy jego paru kawałkach. After po imprezie porównywalny do Kac Wawy, miał być hit, wyszła lipa. Po wszystkim Maniek zawozi nas w kierunku domu, sam wracając do tej umieralni, a ja wraz z moją lubą pijemy herbatę ze względu na małe przeziębienie, oglądamy film i cieszymy się sobą do rana.
Jakby nie patrzeć ostatni dzień spędzam w lesie na urodzinach Didka , uzupełniając niedobór chmielu w organizmie- sto lat! Budzę się o dziwo niewyspany.. po nocnych rozmowach z Kamilą ( to ta od tych oczu, tak :D). Nie jestem w stanie funkcjonować- jednak pokazuje mi ona pewnie tricki, które stawiają.. na nogi. Powrót pociągiem to katorga, na szczęście udaje mi się odsypiać pobyt w Wałbrzychu. Kiedy dojeżdżam odbiera mnie Eryk opowiadający kilka ciekawych historyjek, które miały miejsce podczas mojej nieobecności. Nie ma to tamto! Odliczam znowu dni do powrotu, a raczej wypadu do Boszkowa ze znajomymi na ostatnie chwile sierpnia. BANG!
Zdjęcie krzywe i robione kalkulatorem, ale.. ;)
Malkontent
Minął miesiąc odkąd siedzę w Skierniewicach, a raczej za biurkiem ze słuchawką przy uchu. Wszystko troszeczkę się skomplikowało i pokrzyżowało mi plany, jak to mówi Sokół: "życiowy parkiet bywa śliski".
Pochłonęła mnie monotonia "wspaniałych wakacji". Od poniedziałku do piątku umawiam spotkania z ludźmi pokroju wrednej baby od matmy czy polskiego, przy okazji czytając kolejną książkę. Nie mam nawet do kogo otworzyć gęby, obok siedzą stare panny, które uwierzyłyby na słowo, że w Wałbrzychu mamy smoki.. Co drugi dzień chodzę na maszynownie , przynajmniej tutaj mogę zniwelować wszystkie nerwy, a i ludzie są OK. Dopiero w weekend idzie się zrelaksować obok nowych znajomych ,wypić kilka piw. Może lekko żałosne, ale dopiero teraz uświadomiłem sobie jak ważne są studia i nauka. Gdybym miał pracować do 67 roku życia w takiej robocie, wybrałbym rolę rumuńskiego rycerza uzależnionego od kleju.. HAJS MUSI SIĘ ZGADZAĆ. Są też momenty kiedy mam ochotę wstać, spakować rzeczy i wrócić do domu, kiedy tęsknota za moją zołzą mnie po prostu przerasta, jednak wiem, że nie mogę. Spinam wtedy dupę i mówię gówniany tekst w stylu " już niewiele zostało, będzie bajerka".
Reasumując jest chujowo, ale stabilnie. Miasto jak miasto , pełne przypadkowych ludzi niczym Pikej. Mimo wszystko znajduję pozytywne aspekty, ciesze się, że po pracy spędzamy rodzinnie czas , tj. spacery z Majorem, piwkowanie nad zalewem , czy różne tripy takie jak mecz Zawiszy z Widzewem. Bla Bla Blaaaa..
Cytując Bonusa BGC , pozdro 600! :D
Widzew-Zawisza
Tak wygląda pracownik miesiąca! ;D
W sumie to chuj wie..
Powinienem przedstawić się i powiedzieć więcej o sobie, ale stwierdzam, że sami poznacie mnie z czasem. No to co? Lecimy z tematem.
Zacznę od weekendu, który spędziłem jak zwykle, czyli przy dużej dawce pozytywnej energii. Kiedy wyczekiwany piątek w końcu nastąpił, a ja wróciłem z roboty- ruszyliśmy w kierunku marketu, aby obkupić się na grilla. Zaprosiliśmy ponad setkę osób na naszą nową miejscówkę przy lesie. Pogoda nie zachwycała, ale mimo wszystko mogliśmy ujrzeć blisko czterdziestu ludzi. Piwko, ognisko, przyjaciele- czego chcieć więcej? Kiedy impreza była bliska zakończenia, a ja stoczyłem „walkę” ze Szmajsonem, ruszyliśmy na Tesco, przez które mam obrzydzenie do tanich win.. Sobota to konflikt z kacem i zwichniętą kostką. Koło godziny czternastej wpadł Maniek z chłopakami, obraliśmy cel- galeria. Po małych zakupach , trafiliśmy do klubu Dziewiątka, gdzie solenizant postawił wszystkim piwo- ledwo je wypiłem po wspomnianej wyżej eskapadzie. W późniejszych godzinach cała załoga szukała mocniejszych wrażeń, ale ja odpuściłem sobie, miałem inny plan- zrobić prezent. Niestety wyszła moja słaba mobilizacja, bo zacząłem oglądać film „Patologia”, po którym zwyczajnie usnąłem.. Cała sytuacja zmusiła mnie do wcześniejszego wstania, aby dokończyć ów podarunek. Zamiast siedzieć i czekać na niedzielny rosół, poszedłem na długi spacer. Dowiedziałem się jak wygląda życie we Francji-zawsze coś.
Co do dzisiaj-pobudka miła, bo mogłem trochę więcej pospać niż zazwyczaj. Potem próbna matura z polskiego, o dziwo poszła mi całkiem dobrze. Jedynym aspektem w szkole, który podniósł mi ciśnienie to fakt, iż musiałem iść na rozmowę z pedagogiem za dziesięć opuszczonych godzin-paranoja. Reszta dnia to szczere pogawędki z chłopakami spędzone na placu zabaw w rodzinnym mieście.

Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
Free to watch • No registration required • HD streaming