Karl Lagerfeld: Porównanie autobiografii i biografii
Na fali miniserialu biograficznego Disney'a i kilka lat po śmierci wielkiego projektanta mody i fotografa Karla Lagerfelda, postanowiłam pochylić się nad jego życiem na przykładzie dwóch wydawnictw.
Pierwsza pozycja "The World According to Karl(...)" stanowi księgę maksym, cytatów pełnych błyskotliwości i mądrości, z których wyłania się ta fascynująca postać:
"Wiem tylko, jak grać jedną rolę: siebie".
Wydana po raz pierwszy w 2013 roku, została poprzedzona wstępem Patricka Maurièsa. Wspomina on o wielu wymiarach osoby Lagerfelda, o jego prywatnej odsłonie i tej publicznej. Wszystko uświetniają eleganckie ilustracje autorstwa Charlesa Ameline'a.
Wyłaniający się z rozdziałów portret projektanta prowokuje do oceny w kwestii wierności i prawdziwości jego kreacji. Są tu zatem zebrane z gazet, książek, wywiadów i dokumentów wypowiedzi Karla o życiu, modzie, stylu, Chanel, bogactwie, celebrytach ale też tzw. "karlizmy" czy przemyślenia o sobie.
"Moja autobiografia? Nie potrzebuję jej pisać. Ja ją żyję".
Z zacytowanych wypowiedzi wyłania się profesjonalista, który lubi porządek, pracoholik dążący do perfekcji. Nie brak tu kontrowersji jak np. przemyślenia na temat dzieciństwa czy psychoanalizy.
"Otaczam się młodymi i pięknymi ludźmi. Nienawidzę patrzeć na brzydotę".
Znaleźć tu można także błyskotliwe refleksje nad modą:
"Moda jest jak muzyka: jest tyle nut...należy się nimi bawić. Wszyscy potrzebujemy stworzyć swoją melodię. Moda jest grą, w którą należy grać na poważnie".
Nie brak tu figlarnych gier słownych:
"Jestem żywą marką (ang. label). Mam na imię Labelfeld nie Lagerfeld".
Wyraźnie przybiera kolejne maski. Kokietuje, w czym przypomina inną ikonę sztuki, człowieka renesansu i kultową postać - Andy'ego Warhola.
Jest więc szalony dla "normalnych ludzi", jest improwizacją. Jest 3 odrębnymi osobami, zależnie od tego, czy mówi po angielsku, niemiecku czy francusku.
Pomysły bierze ze snów. Praca jest jego jedyną miłością. Nie lubi pseudo-intelektualnego, quasi filozoficznego bełkotu na temat mody.
Są tu też zawarte i kontrowersyjne poglądy Lagerfelda np. na temat wagi modelek, polityki, finansów czy ludzi, generalnie.
"Zawsze marzyłem o tym, by mieć białe włosy. Suchy szampon to moja kokaina".
Specjalne miejsce zajmują tu wypowiedzi matki projektanta, Elizabeth. Traktuje je jak cenne rady czy zabawne słowa krytyki.
Dlaczego nosił wszędzie czarne okulary przeciwsłoneczne? Tego dowiecie się z tego zbioru.
Druga pozycja to pośmiertna biografia: "Karl Lagerfeld. Raj jest teraz". Została wydana w 2023 roku przez znającego swojego bohatera Williama Middletona, dziennikarza kulturalnego i m.in. dyrektora do spraw mody w magazynie "Harper's Bazaar". Za polski przekład odpowiada Magdalena Koziej.
Tytuł pochodzi od słów projektanta zacytowanych na początku wydania. Za fotografię z profilu na okładce odpowiada za to dobry znajomy Karla - Jean-Baptiste Mondino.
Po krótkim prologu, przenosimy się do świata Lagerfelda, a więc trzymanego w tajemnicy roku urodzenia. Podobnie jak Coco Chanel Karl odejmował sobie lat. Lata młodości zleciały mu pod znakiem niemieckiej literatury np. dzieł Goethego czy postaci historycznych Francji z XVII i XVIII wieku. Chciał być ilustratorem lub karykaturzystą, ale to moda nim zawładnęła. Na pytanie o źródło jego osobowości, Karl odpowiadał:
"Z pomysłu, jaki miałem na siebie w dzieciństwie".
Surowość matki, kontrowersyjność jej politycznych poglądów i doświadczenie II wojny światowej widocznie go ukształtowały.
Chociaż był imigrantem, to utrzymywał:
"Żeby być bardziej francuskim od Francuzów, trzeba być cudzoziemcem".
Wraz z autorem przyglądamy się pierwszym rysunkom Lagerfelda i nauce francuskiego. Pewnego razu zapowiada buńczucznie rodzicom:
"Wyjeżdżam, żeby zostać projektantem mody w Paryżu".
Spore wrażenie robi szczegółowość wręcz fotograficzna opisów oraz pewna tekstowa mapka ulubionych miejsc Karla np. z początków jego paryskiego życia w latach 50. takich jak kultowe kino Le Champo czy Cafe de Flore. Widać, że autor biografii podszedł profesjonalnie do pracy, gdy wspomina np. o zaskakującym odkryciu podczas przygotowań do aukcji przedmiotów po śmierci Karla.
Middleton zresztą nie kryje, że miał okazję poznać swojego bohatera jeszcze w latach 90. Dzieli się osobistymi wspomnieniami, wskazuje też temat kontrastu między publiczną a prywatną personą Karla. Nie waha się także wybrać strony w relacji Lagerfeld- Saint Laurent.
Na kolejnych stronach stronach uwagą przygląda się najważniejszym związkom Karla - z matką, z przyjaciółmi, w tym z Yves Saint Laurentem czy miłością jego życia Jacquesem de Bascherem. Middleton odnotowuje także pracowite wspinanie się Lagerfelda na kolejnych stopniach kariery - od pracy dla Balmain przez projekty dla Chloe i Fendi po Chanel.
Zabrakło gdzieś tylko fotografii ilustrujących wydarzenia, zdjęć, skanów pamiątek czy projektów albo chociaż uwiecznionych nq zdjęciach pokazów z Chloe, Fendi czy Chanel. Wnikliwe opisy pokazów i sesji chociaż robią wrażenie, pozostawiają lekki niedosyt.
Co interesujące, Middleton nie jest przy tym bezkrytyczny. Dostrzega główną wadę bohatera i wymienia jego kontrowersyjne wypowiedzi np. na temat ruchu #metoo. I chociaż biografia ta jest hołdem dla Karla Lagerfelda i jego kariery w modzie, to jednak jej autor podszedł do niej ze szkiełkiem i okiem.
19 lutego 2019 roku świat mody stracił ostatniego wielkiego projektanta. I godnego następcę Gabrielle Chanel, której także dorównał talentem. A może ją nawet trochę przerósł...?