• 1/2 kubka herbaty z cukrem (7.5g), 30kcal.
• 2x kalarepa (34g), 11kcal.
• 2x pieczywko lekkie 7 zbóż SONKO (10g), 37kcal.
• Chleb pszenno-żytni (56g), 137kcal.
• Wyborna extra margaryna półtłusta (10g), 36kcal.
• Sałatka jarzynowa (45g), 106kcal.
• 1/2 kubka herbaty z cukrem (7.5g), 30kcal.
• Pizza familijna z szynką i pieczarkami Biedronka (80g), 158kcal.
• Zupa pomidorowa z makaronem (300g), 144kcal.
• Kubek herbaty z cukrem (20g), 40kcal.
• Coffo (12.5g), 56kcal z cukrem (20g), 40kcal.
• Frytki proste (100g), 124kcal.
• Kubek herbaty z 2 łyżeczkami cukru (20g), 40kcal.
• Sprzątanie mieszkania (66m), 263kcal.
• Spacer, 5333 kroki i 209kcal.
• Praca, 243kcal + 1235 kroków i 49kcal.
Czy udało mi się dzisiejszego dnia zrobić wszystko, to co chciałam?
• Wypiłam dostateczną ilość wody dzisiejszego dnia?
- Nie, wypiłam tylko 1500ml na 4000ml ❌.
• Zjadłam w granicach między 800-900kcal?
- Nie, zjadłam powyżej 900kcal ❌.
• Spaliłam 400-500kcal dzisiejszego dnia?
- Tak, spaliłam nawet ponad 50kcal ✅.
• Wysprzatałam każdy pokój i każdą łazienkę w moim mieszkaniu?
- Nie, wysprzatałam tylko aneks kuchenny, salon, pościeliłam łóżko i złożyłam go, wymieniłam na nowe "domek" dla świnki morskiej, pozmywałam naczynia ❌.
- Tak, spałam od 1 w nocy do 9 rano, czyli 8h snu zaliczone. ✅.
• Wykonałam dziś chociaż jeden z nakazanych przez siebie treningów?
- Nie, nie wykonałam ani jednego ❌.
• Czy miałam dzisiaj czas dla siebie?
• Mój ostatni posiłek był 4-5h przed snem?
_____________________________________________
1 dzień diety, a już zjebany.. Może i mało, ale trochę zjebany jest. Miałam tyyle rzeczy do roboty dziś, a zrobiłam chyba z połowę, mehh. Jestem na siebie bardzo, bardzo zła.
Przygotowałam sobie w osobnym pudełeczku kalarepę, paprykę, 3 lekkie pieczywko, marchew i co? Zjadłam z tego tylko 2 lekkie pieczywka, połowę marchwi i 2x kawałki kalarepy.. A później co? A teściowa zaproponowała moim dzieciom śniadanie (Tia, o 13:30, fajne śniadanko, nie ma co), to ja przyłączyłam się też, i zjadłam 2 kromki chleba z masłem i 45g sałatki jarzynowej. Świetnie, prawda? A to jeszcze nie koniec, bo po godzinie może dwóch, dowiedziałam się, że będzie familijna pizza na obiadek, o matko jedyna, ale mniam ;_;. Na całe szczęście, jadłam przed tą pizzą porcję zupy pomidorowej z makaronem, więc NA CAŁE SZCZĘŚCIE nie zjadłam pełnego kawałka pizzy, uff❗.
Wiedziałam od początku tego dnia, że nie wypiję tyle wody, ile sobie założyłam, więc wypiłam 2 kubki herbaty u teściów, a jak przyszłam do domu, wypiłam sobie kawkę z mlekiem (taka 3w1), ale oczywiście.. MUSIAŁ BYĆ TEN KUREWSKI CUKIER❗❗. Jestem na siebie zła, że nie mogę się odzwyczaić od cukru. Jakieś porady, pro-tip'y, cokolwiek❓❗. Bo takie "Przestań jeść cukier, bo jest niezdrowy"/"Cukier ma dużo kcal, nie dodawaj go do niczego" na mnie nie działają, niestety 🙄.