Osoba, której najbardziej potrzebowałam, nauczyła mnie,
że nie potrzebuję już nikogo.
Że pustka jest domem, do którego zawsze mogę wrócić.
Że ramiona, w których szukałam schronienia,
mogą być zimniejsze niż noc bez gwiazd.
Nauczyła mnie samotności w tłumie,
odchodzenia, zanim ktoś odejdzie pierwszy.
Pokazała, jak budować mur tak wysoki,
że nawet ja sama nie umiem go przeskoczyć.
Myślałam, że daje mi miłość,
a ona uczyła mnie przetrwania.
Być silna, być obca, być sama.
Tylko czasem w środku coś się kruszy,
że nigdy nie chciałam się tego nauczyć.