Koń z Valony (Żenująco)
Ja pierdolę, jak ja kocham życie. Ten mem chodził mi po głowie od dawna, i tak trochę nie wiedziałem na początku co z nim zrobić, kombinując jak koń pod górę, aż mi się wreszcie poukładało.
Na początku był refren, który ustawiał całą historię w średniowiecznej Hiszpanii. I tak sobie wisiał, bo nie wiedziałem co z nim dalej zrobić, do czasu. Napisałem tekst o szkopie co się zesrał jajecznicą i oświecenie spłynęło na Dźwiedzia: sabatonowy kawałek o rekonkwiście w Hiszpanii.
Skoro już miałem tego świętego Jerzego i ganianie Maura, to już był jakiś początek. Jak koń z Valony, to koń z Valony - w pierwszej zwrotce poleciał cały huragan określeń na masturbację, potem napisałem połowę kolejnej i się zawiesiłem. W końcu najlepsze rzeczy poszły na samo dzień dobry, więc co robić dalej? Zwłaszcza że zrobiłem coś, czego - się okazało - nie powinienem był, bo przy próbie doklejenia ciągu dalszego do testowej wersji, która miała idealny refren, ale drugie pół drugiej zwrotki było na dobrą sprawę śpiewane scatem typu "titu ritu szuru buru", ten scat został w dokrętce która miała go zastąpić. No co za gówno.
Tak więc skończyło się cięciem i klejeniem z czterech różnych wersji w Audacity, bo jedna przedłużka miała poprawną akcentację w linijce "I w saraceńskie szwadrony", jedna solówkę przechodzącą w fanfarę z intra, a jedna stonowane outro bez przeciągania. Czyli koń z Valony i piosenka o nim też z Valona.
A tymczasem tekst. Jeżeli coś wam brzmi jak określenie na masturbację, to najprawdopodobniej nim jest.
[Zwrotka] To historia wymyślona W mieście co się zwie Valona I tak właśnie się zaczyna Że Maur bił kapucyna, Dranie w pięciu na jednego Co dzień dusili łysego, Więc nakazał papież Urban Saracena walić w turban! [Refren] Święty Jerzy, Broń rycerzy, Maur bieży - Goń, goń, goń! Rozpędzony, Jak szalony, Gna z Valony - Koń, koń, koń! [Zwrotka] Złote trąby larum grają, Już rycerze twardo stają, I giermkowie nie próżnują, Panom kopie polerują, To jest ich powinność święta, Dobrze wyszlifować pręta, Zanim w bladym świetle brzasku Będą Maura bić po kasku! [Refren] Święty Jerzy, Broń rycerzy, Maur bieży - Goń, goń, goń! Rozpędzony, Jak szalony, Gna z Valony - Koń, koń, koń! [Zwrotka] Już rycerstwo znakomite Niecierpliwie czochra kitę, A Maurowie, plemię diable, Tłumnie ostrzą swoje szable, Błyszczy szorowana blacha, Każdy jeździec gna wałacha, I w saraceńskie szwadrony Nagle wpada koń z Valony! [Refren] Święty Jerzy, Broń rycerzy, Maur bieży - Goń, goń, goń! Rozpędzony, Jak szalony, Gna z Valony - Koń, koń, koń! [Solo] [Zwrotka] Maur nogi za pas bierze, Pokonali go rycerze, I już w górach Alpuhary Dumnie podnoszą sztandary! Dzielne wojska don Alfonsa, Co podkręca z dumą wąsa, Tak złoiły bisurmana, Że polała się śmietana! [Outro] Święty Jerzy, Broń rycerzy, Maur bieży - Goń, goń, goń! Rozpędzony, Jak szalony, Gna z Valony - Koń, koń, koń!
Ale nie ma tego złego: jak już wiedziałem jak idzie zwrotka, i że refren mam dokładnie taki jak chciałem (bez potrzeby śpiewania!), to trzy kolejne napisałem tak, żeby ta emfaza na końcówkę ostatniej linijki miała sens.
A ten podniosły refren wkręca się jak pojebany. Tak ssa batona, że znowu się zastanawiam.












