Dopiero definiując wolność możesz się do niej odnieść.
Nadając sobie imię stawiasz pierwszy krok w stronę bondage.
Im bardziej się szufladkujesz, określasz, nadajesz formę, kształt.
Im bardziej stajesz się sobą.
Integrując ego, nie zabijając.
Ja jestem wolny, choć nazywają to wielką iluzją.
Gdy puszczasz wszystko, zjednasz yin yang, białe i czarne, smutnym głosem opowiesz historię człowieka, który zatopił się w sobie, by poznać siebie.
Poznać świat, Boga i Jego Stworzenie.
I Ty. Perspektywa. Układ odniesień.
Pozbywasz się Self, by stać się światem.
Potem okazuje się, że pozbyłeś się świata by stanąć przed Bogiem.
Następnie źródło, niepojęty w Swej wolności Ojciec, nie istniejąc, by zgłębić się w perspektywie bez granic, bez układu odniesienia nadaje sobie imię, zaczyna definiować siebie nakładając na siebie swe pierwsze ograniczenie.
Koncentruje się do bezwymiarowego punktu tworząc "coś" zanurzone w "niczym".
Ogranicza się jeszcze bardziej, bo gdy potencjał zapragnie, schodzi schodami w dół samopoznania z każdym krokiem nakładając na siebie kolejne zasłony.
Im bardziej wie czego chce, im bardziej precyzuje swój cel, ogranicza się, bo każda nowa teoria, każde słowo, zmysł, pozwala Mu zobaczyć, usłyszeć, poczuć siebie z nowej perspektywy.
Kolejne ograniczenie, które sam nakłada tworząc kolejne punkty odniesienia dając Mu możliwość wyboru.
Każdy kolejny wymiar, każde ograniczenie daje Mu coraz większą swobodę.
Wszystkie buty świata, precyzja zegara.
Filary wieczności, perła, ziarnko piasku, Chrystus na krzyżu.
W tym Świecie stworzonym specjalnie dla Mnie.
Reality Under Construction.
Because I am the work in progress.
Pokonując kolejne ograniczenia, naginając zasady.
Bo Dziecko Potencjału to Idea