Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
✓ Live Streaming✓ Interactive Chat✓ Private Shows✓ HD Quality✓ Free Actions
Free to watch • No registration required • HD streaming
Anya is live and ready to show you everything. Watch her strip, dance, and perform exclusive shows just for you. Interact in real-time and make your fantasies come true.
✓ Live Streaming✓ Interactive Chat✓ Private Shows✓ HD Quality✓ Free Actions
Free to watch • No registration required • HD streaming
Podsumowanie: To była piata rocznica śmierci Nialla i chociaż Zayn widział jak jego przyjaciele ruszyli z miejsca, śmierć jego chłopaka wciąż się za nim ciągnęła. To było niemożliwe dla niego by zrobić to samo co jego przyjaciele.
W drodze na cmentarz, poszedł do miejsca, gdzie on i Nialler po raz pierwszy się spotkali i kiedy Zayn zobaczył ten moment w swojej głowie, zobaczył Nialla stojącego naprzeciw niego.
Ostrzeżenia: Występują duchy, używki i inne.
Od tłumacza: Lubię tego typu shoty, strasznie! uwielbiam płakać, więc postanowiłam go przetłumaczyć. Tekst prosty, ale łapie za serce. Liczę, że Wam się spodoba :)
Autor: http://theallegoryofzayn.tumblr.com/
~~~~~~
Zayn jęknął, gdy usłyszał dźwięk budzika. *BEEP* *BEEP* *BEEP* Wyciągnął rękę i przewrócił zegar, chociaż ten ciągle denerwująco ubiegał się o to, by Mulat wstał.
-Niall, błagam, przestań… - Zayn mówił, przytulony do swojej poduszki. - Niall, gdzie jesteś?
Podniósł głowę, zmuszając się do otwarcia oczu. Szukał po sypialni znajomej osoby, która powinna stać w progu, śmiejąc się z niego, że ten tak bardzo chce spać.
Nagłe uczucie bólu zacisnęło się na jego klatce piersiowej.
Omal zapomniał. Nialla już nie było.
~~~~~~
Zayn obrócił się i położył się z powrotem na materac, patrząc pustym wzrokiem na sufit, który obserwował codziennie. Spojrzał przez okno i patrzał w błękitne niebo z szarymi plamkami i dużą ilością białych chmur, przez które przebijało się słońce.
Racja, to jest to czego on potrzebuje zawsze. Świata, który chce sprawić, żeby nie czuł się samotny i, że jest ktoś kto go rozumie.
Gówno prawda.
Zamknął oczy i postanowił wrócić do czynności którą uwielbiał. Do spania. Miał zamiar robić to cały dzień, niestety, ktoś mu w tym przeszkadza. Poczuł wibracje, które wstrząsnęły jego łóżkiem. Przewracając oczami, usiadł zirytowany i szukał pod kołdrą swojego telefonu.
Dzwoni: Louis.
- Czego chcesz ode mnie? - Zayn miał zamiar rzucić z powrotem swoim telefon, kiedy spostrzegł coś na ekranie.
18.02.2013
Zayn opuścił telefon.
Dlaczego ze wszystkich możliwych dni, on obudził się akurat w TEN dzień?
Przypomniał sobie w jaki sposób próbował zapomnieć o tym dniu. Pił całą noc, miał nadzieję, że kiedy się obudzi, jedyne co mu pozostanie to zasnąć i pominąć ten cholerny dzień.
Ale zawsze coś się dzieje. Coś lub ktoś zawsze przypomina mu, że ma wstać i ubrać się. Kupić kwiaty i siedzieć przed nagrobkiem Nialla. Mówić do niego, uśmiechać się i powiedzieć mu, że jest w porządku, chociaż nie jest. On nigdy nie czuł się dobrze.
On nigdy nie próbował iść dalej. Nigdy nie próbował zapomnieć. Czuł się jakby Niall go zdradził. Dla niego. Niall stracił swoje życie dla niego.
On nie wziął udziału w pogrzebie. Nie chciał widzieć Nialla leżącego wewnątrz tej brzydko wyglądającej trumny. Nie chciał słuchać ludzi czytających pochwały dla Niego. Nie chciał być przytulany i pocieszany. Nie chciał czuć współczucia innych osób.
Nie chciał zobaczyć jak ciało Nialla zostaje opuszczone w dół, będąc przykryte brudem. Nie chciał pamiętać Go jako kogoś, kto został pochowany siedem metrów pod ziemią. Zimny i sam - bez niego.
On nie chciał zaakceptować faktu, że Niall umarł. On cały czas nie chciał.
~~~~~~
- Zayn!
Chłopak przekręcił się na łóżku i chrząknął, gdy poczuł jakby ktoś zapukał w jego głowie. Aż cofnął się z powrotem na swoją poduszkę. Spojrzał ponownie i zauważył kogoś w swoim łóżku.
- Jezu, Louis! Co ty, do diabła, robisz w moim łóżku? I jak do cholery się w nim znalazłeś?!
Louis zrobił nieprzyjemny wyraz twarzy, zakrył nos i usta ręką.
- Co do cholery! Zayn, czuję odór alkoholu aż tutaj!
Zayna nie obchodziło to co powiedział, wstał z łóżka i ruszył do drzwi, otwierając je.
- Louis, potrzebuję być sam. Proszę, po prostu wyjdź. - powiedział, wskazując ręką w stronę wyjścia.
- Myślisz, że przeszedłem taką drogę, żebyś mnie stad wyrzucił? Pierdol się, Zayn. Nie wyjdę dopóki się nie ubierzesz i nie pójdziesz ze mną. - powiedział, siadając na środku łóżka, krzyżując ramiona i nogi. - Boże, twoje łóżko śmierdzi alkoholem. Czy ty w ogóle zmieniłeś pościel kiedykolwiek?
- Louis. Nie opuszczę mojego domu, nie dzisiaj. Więc proszę, zbierz swój tyłek i wyjdź sam, zanim ja wyciągnę ciebie na zewnątrz.
Louisowi opadła szczęka, kiedy usłyszał co Mulat powiedział. Uniósł brwi i patrzył na niego z niedowierzaniem.
- Nie mogę uwierzyć, że to powiedziałeś, Zaynie Maliku. Nie widzisz, że jestem jedynym przyjacielem jakiego teraz masz? A ty mi grozisz wywaleniem z mieszkania?!
Zayn podrapał się po karku. Wiedział, że Tomlinson nie wyjdzie z domu dopóki nie powie jakiejś rozsądnej uwagi.
- Słuchaj Lou…
- Nie, to ty teraz posłuchaj, Zayn! - Zayn patrzył jak Louis stanął na jego łóżku. W pieprzonych butach. - Byłem przy tobie przez ostatnie pięć lat i wszystko co robiłem to słuchanie ciebie jak mówisz, że nie jesteś gotowy by zapomnieć . Jestem zmęczony słuchaniem Twoich wymówek. Niall tam jest, czeka na ciebie byś z nim porozmawiał.
Malik zatrzasnął drzwi i podszedł bliżej do Louisa, pociągając go w dół. Chwycił go za nadgarstki i szepnął mu prosto w twarz.
- Nie szukam wymówek, Louis. Wiesz, że nie jestem gotowy i wiesz, że ja nigdy nie będę. Mówiłeś, że jesteś moim jedynym przyjacielem, więc czemu nie możesz zrozumieć tego co przechodzę? - mówił patrząc w jego oczy.
Louis zaczął wymachiwać rękoma.
- Ja nie rozumiem co ty przechodzisz? Poważnie Zayn? Próbujesz mi to powiedzieć akurat teraz? Niall jest moim przyjacielem również. Moim najlepszym przyjacielem do kurwy nędzy. Nadal sądzisz, że nie wiem co przezywasz w środku?!
- Nie jestem taki jak ty….
- Bo? Bo byłem w stanie śmiać się trzy tygodnie po jego śmierci? Ponieważ potrafiłem się bawić i znaleźć sobie chłopaka? To nie znaczy, ze ja o nim zapomniałem Zayn! Chcę być szczęśliwy, dla niego. I Niall chciałby byś ty również był szczęśliwy! - Louis wybuchł.
Zayn zauważył jak chłopak zagryzł wargi i odwrócił wzrok. Wiedział, że Louis próbował być lepszy i nie płakać.
- Pięć lat, Zayn. Minęło już pięć lat. I wszystko co zrobiłeś to zamknąłeś się tutaj i płakałeś co noc. Musisz to zaakceptować…. - Louis spojrzał na niego, ale Zayn się odwrócił, potrząsając głową.
Chciał zatrzymać Louisa od powiedzenia czegoś więcej. On nie potrzebuje nikogo kto wskazywałby mu to za czym tęskni.
- Zayn, musisz ruszyć z miejsca. Nialla nie ma. I on już nie wróci, nie ważne co byś zrobił.
I tak po prostu, Zayn czuł jak jego cały świat się rozpada przed jego oczami. Upadł na kolana i wszystkie jego uczucia próbował zachować w sobie by nie wybuchły na raz.
- Nie mogę tego zrobić Lou. Nie mogę kurwa zapomnieć. - rzekł Zayn.
Czuł jak Louis go przytula, zataczając koła palcami na jego plecach.
- To nie jest proste. Nie chcę zaakceptować faktu, że odszedł. Istnieją tysiące rzeczy, których nie zdążyłem powiedzieć Niallowi. My mieliśmy mnóstwo planów, wiesz o tym. Chcę mu to wszystko powiedzieć. - Louis przyciągnął Zayna do siebie i pocałował go w czoło, mówiąc. - A teraz jest czas byś to powiedział, Zayn. Nadszedł czas byś zmierzył się z Niallem twarzą w twarz.
~~~~~~
Zajęło trochę czasu, zanim Mulat wyszedł z mieszkania i udał się do samochodu Louisa. Tomlinson nie powiedział nic, ale Zayn wiedział, że ten był w końcu szczęśliwy, że udało mu się go wyciągnąć na zewnątrz.
- Chcesz posłuchać muzyki? - zaoferował Louis, ale Malik delikatnie uśmiechnął i odmówił.
Nie chciał usłyszeć piosenki, która może go zmusić do tego by wysiąść w każdej chwili z samochodu i wrócić do swojego pokoju. Zayn nie mógł sobie pomóc, ale czuł się bardziej przygnębiony, wiedząc, że musi przejść przez miejsca, które mogą mu przypominać o Niallu.
Blondyn lubił dużo spacerować. Kochał wyciągać Zayna z pokoju i przekonywać go by został z nim na dworze. Uwielbiał trzymać go za rękę, za każdym razem kiedy wychodzili. Nie może zapomnieć, ze Niall za każdym razem kiedy Mulat mówił cokolwiek do niego się rumienił.
Malik przyłapał sam siebie na tym, że się uśmiecha, kiedy zauważył swoją twarz w lusterku.
Przejechali przez park i Zayn zdał sobie sprawę, że to nie jest park jak każdy inny.
To jest ICH park.
Miejsce w którym on i Niall się poznali.
Wyprostował się i rozejrzał wokoło, zauważając ten sam stół, gdzie zobaczył blondyna jedzącego pizze, płacząc.
- Zatrzymaj samochód, Lou. - powiedział Zayn.
- C-Co? Nie! Nie uciekniesz teraz Zayn!
Zayn wciągnął powietrze.
- Louis. Ja nigdzie nie uciekam. Minęło już trochę czasu, kiedy byłem tutaj ostatni raz. Pamiętasz? To ten park, gdzie po raz pierwszy spotkałem Nialla. Po prostu - muszę tu wrócić. Ja nigdzie nie uciekam, obiecuję. Zaczekaj tutaj na mnie. - Zayn odpiął pasy i dosłownie chciał wyskoczyć przez okno.
Chciał zapamiętać coś szczęśliwego zanim ujrzy twarz Nialla. Louis zrobił niechętną twarz, ale potem westchnął i otworzył drzwi. Zayn miał zamiar już wyskoczyć z samochodu, kiedy Louis pociągnął go za rękę.
- Obiecaj, że nie uciekniesz.
- Nie ucieknę, obiecuję. - od dłuższego czasu Zayn nie czuł potrzeby uśmiechnięcia się jak tym razem.
~~~~~~
Wiatr zaczął wiać mocniej, kiedy Zayn doszedł do ławki, gdzie pierwszy raz zobaczył Nialla.
Cały czas pamiętał każdą sekundę spędzoną tutaj z Nim.
Zayn był wtedy w collegeu, niósł wtedy sztalugi, pudełka pełne farb i pędzle w drugiej dłoni. Szukał wtedy nowego tematu, który mógłby przedstawić na obrazie, a przyjaciel mu powiedział, że park jest dobrym miejscem do znalezienia czegoś nowego. I cóż, zrobił tak jak przyjaciel radził. Kiedy tak szukał i szukał, jego oczy wyłapały kogoś. Przyglądał mu się i nie wiedział co powinien zrobić. Najpierw namalować głęboką ekspresję nieznajomego, który je samotnie pudełko pizzy i jednocześnie płacze czy go pocieszyć. Zayn wiedział, że malowanie nieznajomego nie sprawi, że ten poczuje się dobrze.
Więc zbliżył się do Niego i spytał się co się stało. Już po dwóch minutach się śmiali. Niall Horan się śmiał i Zayn przysięgał, że była to jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie kiedykolwiek widział.
Dowiedział się od Nialla, ze oblał egzamin, a że każdy z jego pokoju zdał, Niall nie chciał by widzieli jak ten pogrążał się w depresji. Zayn chciał widywać się częściej z Niallem, aby wiedzieć więcej o nim, aby widzieć jego uśmiech i być bliżej niego jak to najbardziej możliwe.
A potem dzień w dzień spotykali się na tej samej ławce. Jedli lunch, rozmawiali o tym co sie stało w szkole, wymieniali się historyjkami i śmiali się niemal ze wszystkiego.
Ta ławka przypominała mu o wszystkim - o tym jak próbował złapać pierwszy raz Nialla za rękę, kiedy Zayn starał się pocałować Nialla i pamiętał jak Niall uśmiechał się, kiedy Zayn go pocałował. A przede wszystkim pamiętał dzień, kiedy Niall się zgodził być z nim po skończeniu szkoły.
Niall ruszył z miejsca, Zayn poznał jego rodziców, Niall poznał rodziców Malika. Zayn zapoznał się z Louisem. On poznał pełno nowych, miłych ludzi.
Zayn malował Blondyna, kiedy ten śpiewał. Zayn często kładł się Niallowi na kolana i starał się go nie rozpraszać, kiedy ten pisał. Blondyn robił śniadania Zaynowi, a ten go wtedy malował.
WSZYSTKO BYŁO IDEALNE.
Z wyjątkiem tego, że Zayn nie wiedział o tym, że tragedia zapuka do ich drzwi.
To wszystko działo się zbyt szybko. Telefon od Louisa, którego głos się łamał. Opowiedział mu co się stało. Wypadek, kiedy Niall próbował ratować dziecko na skrzyżowaniu ulicy. Zayn działał jak maszyna w drodze do szpitala.
Jedyne co widział to lekarza, który wypisywał arkusze o stanie zdrowia Nialla.
Jak on kurwa miał przez to przejść?
Nie był w stanie być tam, kiedy Niall walczył o życie. Nie było go przy nim, kiedy Niall się poddał i zamknął oczy na wieki. Nie było go przy nim kiedy Niall wypowiedział jego imię po raz ostatni. Nie usłyszał ostatniego “kocham cię” od niego. Nie usłyszy już nigdy, żadnego ranka czy wieczora, kiedy idzie spać.
Jak on miał nagle to wszystko zapomnieć? Jak wszystko zostało mu zabrane w mgnieniu oka? Jak miał stanąć twarz w twarz z nim i powiedzieć mu, że jest w porządku? Jak mógł powiedzieć Niallowi, że siedząc samemu w ich mieszkaniu jest wszystko okej. Zayn czeka aż wróci co noc, czeka aż jego głos go rano obudzi, czeka aż usłyszy skwierczenie z kuchni, gdy mu gotuje śniadanie. Czeka by móc mu powiedzieć, że tęskni za nim, gdy ten go zostawił na chwilę, bo poszedł do łazienki. Jak miał kurwa zaakceptować śmierć swojego chłopaka, kiedy nawet nie widział go kiedy Niall był ostatni raz tutaj, na ziemi?
On odszedł. Tak po prostu.
Zayn przeniósł dłonie na twarz, czując krople deszczu na jego ciele.
- To tak bardzo boli, Niall. - wyszeptał drżącym głosem.
Życzył sobie by każda kropla starła jego wszystkie lęki, zmartwienia i cały ból.
- Dlaczego musiałeś odejść tak szybko? Ja…. Ja myślałem, że zamierzasz spędzić resztę życia ze mną. Czy nie powinieneś być tu teraz ze mną? Ja nie mogę tego zrobić, nie widzę cię tam….
Zayn przejechał dłonią po twarzy. Pomyślał o ucieczce, znowu. Do swojego mieszkania, chciał spakować walizki i udać się gdzieś, gdzie nic by mu nie przypominało o tym wszystkim.
Wstał i chciał ruszyć drogą, gdzie ostatni raz widział Louisa, kiedy…
- Niall? - Zayn z trudem powiedział.
Zamrugał dwa razy. Potem zrobił to ponownie. A jednak…. Niall tam był, patrzył na niego. Wyglądał na zmęczonego. Zayn zrobił krok do przodu i wyszeptał ciężko dysząc.
- Czy… Czy to prawda?
- Co o tym myślisz? - Zayn zatrzymał się gwałtowanie.
Nie był pewien czy powinien płakać czy się śmiać. Słyszał jego głos ponownie. To było tak dawno temu. Czuł się teraz jakby był w domu.
- Tęskniłem za tobą, Zayn. - Niall podszedł bliżej.
Zayn spojrzał mu w oczy gdy Niall wyciągnął dłoń w jego stronę. Czuł go. Czuł ciepło jego dłoni, kiedy Niall przejechał po jego twarzy. Zayn próbował dotknąć i zatrzymać jego dłoń, ale nie poczuł niczego.
- Masz zły okres? - Niall zapytał, a Zayn przytaknął. - Będzie dobrze niedługo.
Zayn pokręcił głową, zagryzając wargi.
- Nigdy nie będę w porządku, wiesz o tym. - powiedział Zayn.
Niall odwrócił wzrok, patrząc na ławek obok nich.
- Musi być. Pamiętaj o tym co powiedział Louis - ja nie będę szczęśliwy dopóki nie pozwolisz mi odejść.
Zayn poczuł jak jego żołądek wykonuje fikołki.
- Czekałeś na mnie? - Niall kiwnął głową, uśmiechając się.
- Przez pięć lat?
- Chciałem, żebyś przyszedł do mnie i ze mną porozmawiał. Żebyś powiedział mi jak się czujesz i co chciałeś mi powiedzieć…
- Nie mogę tego zrobić. Nie mogę siedzieć tam i czytać twojego imienia i nazwiska na nagrobku, Ty wiesz, ze nie mogę. Odszedłeś tak wcześnie, Niall. Nie byłem gotowy. - Zayn zaczął płakać.
- Nikt nie był gotowy. - Niall spojrzał na niego. - Dla mnie to było jak oślepiający blask, a potem już mnie nie było.
- I nadal nie ma.
- Ale ty nie musisz się o nic obwiniać. - pokręcił głową Niall.
- Byłem szczęśliwy, wiedząc, ze uratowałem życie.
- Ale co ze mną, Niall? Co z życiem które mieliśmy? Życie, które zbudowaliśmy - to wszystko po prostu odeszło. - Zayn wyrzucił rękoma w górę, przy tym kręcąc głową. - Mówisz to wszystko tak łatwo, a nawet nie wyobrażasz sobie jak to jest być na moim miejscu. Jak to jest czekać - i starać się przekonać siebie, że odszedłeś. Codziennie. Każdego. Pojedynczego. Dnia. Słyszałem twój głos, czułem cię i to nie jest proste. Nie jest proste pozwolić ci odejść. Wiesz, ze trudno jest się przekonać, że odszedłeś albo spróbować zapomnieć o Tobie.
Niall nic nie powiedział. Spojrzał na Zayna oczami, które wydawały się być przepełnione żalem i poczuciem winy. Zayn zrozumiał, ze nie był sam. Niall nie mógł go dotknąć, nie mógł z nim porozmawiać - nie mógł nawet być tam gdzie on był.
- Wiem, ze to było trudne dla ciebie Zayn, a ja Cię przepraszam. Nie chciałem by to się stało. Ale to po prostu się stało. Nie ma sposobu bym wrócił, nie możesz mnie przywrócić. Jedyną rzeczą którą możesz zrobić dla siebie to zaakceptować ten stan rzeczy Zayn. Musisz. Dla nas.
- Tęsknie za wszystkim Niall. Tęsknie za wszystkim co jest związane z Tobą. Nie sądzę, ze mogę zacząć żyć, jeśli Ciebie nie ma przy mnie. - chciał go sięgnąć, ale jego dłoń przeszła przez niego.- Brakuje mi chodzenia za rękę z Tobą.
- Mi też tego brakuje, Zayn. Tęsknie za budzeniem Ciebie nawet jeśli tego nie chcesz. Tęsknie za oglądaniem tego jak malujesz. Kurwa, Zayn, tęsknie za wszystkim z czym mi się kojarzysz. Ale musisz pozwolić mi odejść. Musisz zaakceptować to i musisz ruszyć do przodu. - Niall podszedł do niego i złożył pocałunek na jego ustach. Zayn zamknął oczy i czuł to - czuł ciepłe i żywe usta Nialla.
- Proszę, nie odchodź. - Zayn wymamrotał.
- Jestem zawsze tutaj, Zayn. - Zayn poczuł jak coś dotyka jego klatki piersiowej, w miejscu gdzie jest serce.
- Kocham cię…. - Zayn wyszeptał. - Kocham Cię tak bardzo, cholera. Kocham Cię Niall…. Kocham Cię. Ostatni raz ich oczy się spotkały.
- Kocham Cię, Zayn. Dziękuje za wszystko. Dziękuję za to, ze byłeś wtedy tam, kiedy ja popadałem w depresje. Dziękuję za to, ze mnie kochasz. I każda osoba, którą pokochasz będzie najszczęśliwszą osobą… Muszę już iść. Zayn przytaknął głową.
- Niall…
- Żyj dla mnie, Zayn. - odwrócił się ostatni raz i zniknął w oślepiającym go blasku.
~~~~~~
- Zayn! - Mulat otworzył oczy w szoku i prawie spadł z ławki.
Rozejrzał się i zobaczył, ze park był pełen ludzi i nie było śladu deszczu. Dotknął swoich włosów, potem ciuchów. Wszystko było suche.
- Co robisz? - zapytał się go Louis.
- Co się stało? - Zayn nadal czuł się zagubiony.
Może on cały czas śni?
- Zasnąłeś sobie na ławce, cioto. Mogłeś po prostu powiedzieć, ze chcesz uciec i pójść sobie spać. - powiedział, uderzając go w ramię parasolką. - Szybciej, zaraz będzie padać.
Zayn patrzył na Louisa z zakłopotanym wyrazem twarzy. Szli w ciszy do samochodu, gdy Zayn postanowił się zapytać Louisa o coś.
- Hej, Lou… - chłopak spojrzał na niego pytająco. - Czy uwierzysz mi, gdybym powiedział, ze rozmawiałem z Niallem?
Louis roześmiał się, a Zayn czuł się strasznie źle słysząc jego reakcję. Może miał depresje po śmierci Nialla, ale to nie oznacza, ze ma urojenia.
Kiedy oboje już siedzieli w samochodzie, Lou powiedział coś czego Zayn nigdy nie zapomni.
- Wiesz, ze jest krótka droga od cmentarza z Twojego domu, Malik. Myślisz, że tracę czas przechodząc tutaj, jeśli nie wiem, kto tutaj czeka na Ciebie?
Zayn otworzył usta, ale nie wypowiedział ani jednego słowa. Spojrzał ostatni raz w stronę parku i przez chwilę myślał, ze widział tam Nialla.