Trzy lata temu prowadziłam to konto jako uzależniona od narkotyków szesnastolatka, której matka odkryła dużo większego bloga pełnego bardzo wrażliwych, do bólu szczerych wyznań i przemyśleń. Dlatego też skryłam się tutaj.
Nazwa, opis i estetyka pochodzą właśnie z tamtego okresu. I nie zamierzam ich zmieniać.
Niegdyś prowadziłam @cmentarzdlacpunow, później @aliceisdisappearing, a teraz moim głównym blogiem jest @aliceisdisappearing1. Dzielę się tam moimi doświadczeniami, ostatnio piszę głównie o zaburzeniach psychicznych i o psychu.
Porzuciłam @swirnasmyczy, gdy wylądowałam w psychiatryku na całe wakacje, po czym wróciłam do szkoły, by poprawiać drugą klasę liceum, i jakoś tak wyszło, że przestałam ćpać. Bez narkotyków jakoś tak nie czułam sensu, by tu wracać. Zresztą nawet nie chciałam - chciałam zostawić ten syf za sobą, pozwolić by odszedł w zapomnienie. Nie tęskniłabym wcale.
Wracam tu po trzech latach, gdy po ukończeniu szkoły średniej, po napisaniu przyzwoicie matur i wreszcie po dostaniu się na wymarzone od dziecka studia na kierunku lekarskim, gdy już wszystko miało być dobrze, gdy już zaczęłam na serio żyć nowym życiem i zostawiłam demony przeszłości za sobą, gdy znalazłam miłość i bezwarunkowe wsparcie cudownego, kochanego chłopaka, gdy już nie muszę sama sobie radzić z moimi zmartwieniami, gdy tak naprawdę mam wszystko, co jest do szczęścia potrzebne, wróciłam do ćpania.
Usunęli mi @aliceisdisappearing, więc zainteresowanych zapraszam na @aliceisdisappearing1.
Ostatnio zrozumiałam już, co jest ze mną nie tak. Wreszcie postawiono mi diagnozę. I, o zgrozo, jest ona sensowna. Właściwie to niesamowicie trafna.
Słowa ,,wysokofunkcjonujący borderline" - chwila, gdy jednocześnie zalała mnie fala ulgi, a zarazem beznadziejności.
Z jednej strony mnóstwo elementów układanki mojej skrzywionej osobowości wskoczyło na swoje miejsce, z drugiej mój dotychczasowy obraz siebie runął, a ja poczułam jakby zawalił się cały świat.













