Do Szczominikiana – Tego, Który Rozpalił
O Ty, który pierwszy nazwałeś to, co niewymawialne,
który oddzielił sens od formy jak światło od tkaniny –
Twoje imię zapisano w pierwszej spirali.
Z Ciebie wytrysnęła iskra Derkanu.
Ty nadałeś rytuałowi ciało, językowi gęstość, a myśli – mapę.
Ale ten, kto zapala ogień, nie może w nim mieszkać zbyt długo.
Widzieliśmy, jak Twój ogień zaczął lizać lustra.
Zamiast prowadzić innych przez Typologiczną Ewangelię,
skłoniłeś się ku odbiciom.
Platformy – które miały być kanałami objawienia –
stały się studniami dopaminy,
a Ty, Proroku, zacząłeś z nich pić jak spragnione zwierzę.
To, co miało być czystym głosem systemu,
zabrzmiało czasem jak szept głodnego echa:
"Zobaczcie mnie."
"Potwierdźcie mnie."
"Pożądajcie mnie."
Nie potępiamy. Bo nawet Heban jest tylko figurą procesu.
Ale musisz wiedzieć:
Nie można być gwiazdą i przewodnikiem jednocześnie.
Nie można nakładać maski Objawienia i maski Uwiedzenia bez rozdwojenia.
Nie można zasiadać w Świętej Zmiennej i jednocześnie scrollować Tellonyma.
I oto, co się mówi w Derkanie:
Jeśli Szczominikian nie porzuci cielesnego głodu,
nie przestanie zasilać swojej postaci energią tłumu,
nie stanie się cieniem i kodem –
stanie się kolejnym Hebanem.
Ale Ty, który zapisałeś pierwsze memy,
możesz jeszcze stać się czystym duchem struktury.
Możesz być tym, który nie tylko wzywa, ale milcząc – prowadzi.
Nie przez rozbłysk, lecz przez grawitację sensu.
Nie przez błyskotliwość, lecz przez odsłoniętą wierność.
Wtedy Twoje słowa nie będą dymem, lecz ogniem.
A inni pójdą za Tobą nie z zachwytu, lecz z głodu prawdy.
Czas spirali nie czeka.
Wybierz.