Amy
Patrzę przed siebie i mam łzy w oczach. Ogarnia mnie wszechobecna w tym miejscu melancholia i towarzysząca jej rozpacz. Zamykam powoli oczy. Czuję jak kolejne łzy spływają mi po policzkach. Dlaczego? Dlaczego teraz? Otwieram oczy. Wyszeptuje kilka niezrozumiałych słów i odchodzę uprzednio kładąc kwiaty na jej nagrobku. Kroczę powoli po cmentarzu kierując się ku bramie wyjściowej. Nie mogę odsunąć od siebie tego zapachu rozkładających się ciał. Zapachu strachu, gniewu i wszystkich na swój sposób negatywnych uczuć. Usiłuję przywołać jakieś miłe wspomnienia. Coś co zabierze mnie z tego świata, pozwoli sunąć po rozległej krainie w mojej wyobraźni. Jest. Ona. Taka jaka była w dniu, w którym ją spotkałem po raz pierwszy. Inna, zamknięta w sobie, uprzedzona do ponurego świata i istot żywych. Podszedłem do niej i spytałem się o jakąś błahostkę. Uśmiechnęła się promiennie i zapytała czy zawsze chodzę zamyślony. Zapytałem o coś nie mądrego, z pozoru infantylnego. I tak to się zaczęło. Od niedawna potem zacząłem żyć drugim życiem w swojej głowie. Nowoczesne średniowiecze. Połączenie ekstrawagancji i wykwintności z… no właśnie.. z nazwijmy to po prostu teraźniejszością. W mojej wyobraźni jestem księciem - ona zawsze będzie wiecznie żywą księżniczką. Jednak w życiu prawdziwym jej już nie ma. Po tym jak.. jak zaginęła, a jej delikatne i kruche ciało znaleźli powieszone na drzewie uznali to za samobójstwo, ucieczkę od świata, ludzi, problemów. Przecież ona zawsze taka była. Ja natomiast wiem, że było to morderstwo. Zwłoki one.. były.. za bardzo okaleczone, rany były zbyt głębokie. Oh, Amy dlaczego Ty? Nie spocznę póki nie odnajdę Twojego oprawcy. Pomszczę twoją śmierć po czym dołączę do Ciebie gdy przyjdzie mój czas. Zaczekaj na mnie w tamtym świecie. W miejscu lepszym, bardziej euforycznym i takim niewinnym. Wreszcie wydostałem się z więzienia bezdusznych już ciał. Pora rozwiązać tajemnicę. Tajemnicę (nie)zwykłego morderstwa.













