2 lipiec 2018
Osiągnęłam dno...
Od dwóch tygodni nie biegałam, czy nawet już od trzech :(
Dieta, ehh nawet nie chce mi się komentować.
Mam słomiany zapał...
Szukam pracy - bezradność to najgorsze uczucie.
Studia - to było do przewidzenia że w tym roku ani w żadnym następnym nie uda mi się skończyć. To nie dla mnie. Mogę się uczyć, zdawać egzaminy, ale pracy kończącej studia nie napiszę nigdy, nie umiem się przełamać.
W ten piątek wyprowadziła się moja najlepsza koleżanka :( Znamy się od gimnazjum, chodziłyśmy do tego samego liceum i przez 5 lat studiów wynajmowałyśmy razem mieszkanie. Myślałam, że dam radę, widziałam jak jej łezka kręci się w oku jak oddawałam mi klucze. Dzisiaj weszłąm do mieszkania, zobaczyłam jej pusty pokój.. i też mi poleciała łezka. To był piękny okres kiedy codziennie po zajęciach, po pracy, po świętach, po weekendach mogłyśmy się wygadać, pośmiać, zjeść pizze, wypić wino albo piwo. A teraz to się skończyło. Teraz trzeba będzię się zdzwaniać i umawiać się na wspólne posiadówy i ploty. Dorastanie boli w każdym wieku :( Coś się kończy, coś zaczyna










