Moja wizyta w Wielkim Jabłku nie ograniczyła się jednak tylko do odwiedzenia starych kątów. Kawowy spacer był długi i zawiły i nie mogłem sobie odmówić odwiedzenia nowych punktów na kawowej mapie Nowego Jorku.
Nie zatrzymujmy się zatem, bo całkiem nieźle nam się "spaceruje". Czas na coś nowego, coś zupełnie niesprawdzonego. Gdzieś tam może zasłyszanego w eterze, ale również przyciągającego uwagę poprzez wygląd kawiarni lub ludzi, którzy tłoczą się wokoło. Nowości, nowości i jeszcze raz nowości, a jest ich kilka i powiem szczerze wypadają znakomicie.
Tak jak jeszcze niedawno byłem zwolennikiem raczej małych kafejek, w których moim zdaniem łatwiej jest wprowadzić "ciepły" klimat, tak dzisiaj jestem pod ogromnym wrażeniem pewnego miejsca na Brooklynie. Powiem wprost, zachwyciło mnie i urzekło, postawiło moje ciało na baczność, a moje oczy powiększyły się trzykrotnie z wrażenia. Z buzią otwartą na oścież z podziwu, pierwszy raz zagościłem w Brooklyn Roasting Company na Dumbo (Brooklyn).
fot. Brooklyn Roasting Company, Dumbo(Brooklyn)
Ten pierwszy z "nowych" przystanków kawowych podczas mojego nowojorskiego spaceru od razu okazał się bardzo celny.
Jeżeli nowe kawiarnie mają mnie tak zaskakiwać, to strach pomyśleć co będzie pod koniec.
Wracając do Cafe, posiadają na tą chwile dwie lokalizacje na Brooklynie. Ta na Dumbo, jest strzałem w dziesiątkę jeżeli chodzi o lokalne umiejscowienie, a złamanie zasady, iż małe jest piękne uczyniło Brooklyn Roasting Company jedną z moich ulubionych kawiarni na Brooklynie, jak również w całym NYC. Wnętrze przestronne, przemyślane, duże nietypowe stoły, jak również wymyślne krzesła. Połączona z kawiarnią otwarta przestrzeń biurowa sprawia bardzo dobre wrażenie i kawa... kawa, która na pewno może walczyć o miano jednej z lepszych w tym mieście, czynią ową Cafe po prostu niesamowitą. Powiem krótko i na temat: jak już wylądujecie na JFK, to polecam od razu z lotniska zajechać na Dumbo do Brooklyn Roasting Company! Ja wracałem tam wielokrotnie podczas mojego pobytu w Nowym Jorku.
fot. Brooklyn Roasting Company, Dumbo(Brooklyn)
Drugą nowością, która również zachwyca jest lokal zwany Blue Bottle Coffee na Bedford. Kiedy mieszkałem w NYC, często przejeżdżałem obok tej Cafe, jednak zawsze nie było mi po drodze. Tym razem, idąc szlakiem nieznanych mi kawiarni, nie mogłem nie zatrzymać się w tym miejscu.
fot. Blue Bottle Coffee, Bedford(Brooklyn)
Duże garażowe drzwi, które są otwierane na oścież w słoneczne dni, są mistrzostwem świata, a to dopiero początek, bo to co nas czeka w środku po prostu zachwyca. Znajdziemy tam prawie wszytko co można z kawy otrzymać i zrobić i to różnymi metodami: espresso, różnego rodzaju drip, french press, aeropress, moka pot, chemex, cold brew i najmniej mi znany Siphon (tym tematem zajmę się w oddzielnym poście).
W samej kawiarni jest również palarnia kawy. Cała ta otoczka wprowadza niepowtarzalny klimat, a skoro możemy popijając kawę obserwować jak się ją wypala lub jak z boku kapią niesfornie krople kawy wytwarzane metodą Siphon to czego chcieć więcej. Sama kawa jest wyborna, smak delikatny, a mleko spienione perfekcyjnie. To wszystko dzięki dobrej "załodze", która pracuje w Blue. Wyszedłem z tego miejsca z uśmiechem na twarzy, w pełni usatysfakcjonowany, i z myślami, że jeszcze tu wrócę.
fot. Blue Bottle Coffee, Bedford(Brooklyn)
Kolejny przystanek, przyznam się bez bicia, wyjąłem z listy "Top 30 Cafes in NYC". Fakt, jest tam dużo kawiarni w których moja noga jeszcze nie postała, jednak przypadek sprawił, iż byłem akurat w okolicy i przypomniałem sobie o owym Coffee shop'ie. To już kolejna Cafe która swoją lokalizacje ma na parterze jednego z nowojorskich hoteli. Oto pochodząca z Chicago, Intelligentsia Coffee.
fot. Intelligentsia Coffee, 10ave
Pięknie wkomponowane wnętrze w hotelowe lobby, nieduże, dość ciemne, jednak kuszące swoją prostotą. Zaskakująca cisza i spokój mimo, iż przy ladzie spora grupa zamawiających. Bariści schludnie ubrani. Atmosfera, można śmiało powiedzieć, lekkiej zadumy. Zamawiam latte i wybieram opcje spoczynku z napojem w lobby hotelowym.
fot. Intelligentsia Coffee, 10ave
Latte mocne a takiego właśnie potrzebuje, po dość długim już spacerze nowojorskimi ulicami. Wypijam swój napój dość szybko i w myślach zgadzam się z przeczytanymi opiniami, iż ziarna warte spróbowania.
Dodatkową atrakcją jest samochód z logo Intelligentsa Coffee, który stoi przy wejściu do hotelu i serwuje kawę przechodniom. Każdy może śmiało chwycić kubek kawy, zrelaksować się i "przycupnąć" choć na chwile przy którymś z pobliskich stolików Na pewno warto!
fot. Intelligentsia Coffee, 10ave
Z kolei przechadzając się po Soho na Manhattanie, nagle natrafiłem na tłum ludzi siedzący przed lokalem i jak później spostrzegłem również i w środku. Ku memu zdziwieniu była to kawiarnia, której nie przypominałem sobie w tym miejscu, jeszcze kilkadziesiąt miesięcy temu. Postanowiłem wrócić w to miejsce i zobaczyć co mają do zaoferowania. Nie było trzeba długo czekać, ponieważ kilka dni później spacerowałem w tamtych okolicach, więc już lekko uginające się nogi od zmęczenia, same zaprowadziły mnie do Ground Support Cafe.
fot. "Ground Support", Soho (Manhattan)
Kawiarnia mocno oblegana, można tu napić się doskonałych wyrobów kofeinowych, jak również coś przegryźć. Wnętrze wypełniają duże stoły, które mogą pomieścić dość liczną klientelę. Nie mam pojęcia skąd wziął się fenomen tego miejsca. Możliwe, iż kawa i duży wybór kanapek, jak również coś na słodko może działać jak płachta na byka. W każdym bądź razie, mają tu niezły przemiał. Cafe nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym od innych nowojorskich kawiarni, choć w tej części miasta jest na pewno jedną z przodujących jeżeli chodzi o kawę. Sam jej smak, można określić jako "górna półka", dokładnie z resztą - tak jak się spodziewałem. Osobiście wolałbym jednak podejść kilak przecznic dalej do Joe i tam na uboczu i w spokoju wypić wyśmienite latte. Jednak to tylko moje odczucie, bo prawdę mówiąc dla Ground Support Cafe niczego nie brakuje.
To nie koniec z nowości kawiarnianych jakie mnie spotkały w Wielkim Jabłku. Ale o tym już w trzeciej części naszego "spaceru".