Ten chłopak który w oczach większości społeczeństwa jest uważany za
Złodzieja [pierdolę żebym jeszcze kiedykolwiek coś ukradł lub żebym chociaż potrafił kraść to bym zrozumiał..]
Narkomana [każdy ma swój sposób na radzenie sobie z problemami które go dotykają nigdy nie byłem nastawiony że jest to dobra opcja radzenia sobie ale niestety to pomagało..]
I różne inne określenia które są mi przypisywane.. ) .
Ten chłopak codziennie zmaga się z wieloma demonami siedzącymi mu w głowie. Bardzo dużo nieprzyjemnych sytuacji w życiu pociągnęło mnie do różnych zachowań i zazwyczaj źle podjętych decyzji.
Sam nie potrafię od dawna powiedzieć o sobie nic pozytywnego. Ale to nie znaczy że uważam się za złego człowieka.. Nie.
Jestem typem człowieka który praktycznie zawsze stawia przed swoim szczęściem szczęście innych osób.
Nie dbam o siebie, nie czuję swoich potrzeb. Często wbrew sobie nawet pomagam komuś czy to finansowo czy mentalnie mimo że sam jestem w sytuacji w której mam z dnia na dzień coraz bardziej dosyć i gubię sens w życiu. Jestem bardziej dla kogoś nawet gdy ta osoba gołym okiem widzę i wiem że nie zasługuje na to.
Nie potrafię tego w sobie zmienić. Setki razy różnymi sposobami próbowałem zmienić w sobie postępowanie niestety na marne. Nie potrafię sobie samemu pomóc a mimo że wielu osobom zawsze pomogłem jak mogłem niestety nie mogę liczyć na wzajemność drugiej strony a nawet na zainteresowanie. Każdy zawsze jest tak super wdzięczny gdy coś się dla niego zrobi.
Dlatego pytam sam siebie..
Dlaczego więc gdy ja wielokrotnie prosiłem się o pomoc nikt nie był zainteresowany mimo że ja potrafię wbrew sobie nawet bez większego powodu interesować się i głowic co zrobić żeby jakkolwiek upozytywnić sytuację.
Czy taki już poprostu mój los czy może w dzisiejszym społeczeństwie bycie tego typu osobą jest nieadekwatne do większości dlatego życie tak bardzo kopie w dupę. Nigdy bym nie oczekiwał bóg wie czego względem mojej osoby bo rozumiem że każdy ma swoje własne problemy.
Szczerze chciałbym tylko naprawdę zauważyć że chociażby jedna osoba naprawdę okazuje wdzięczność i jest w stanie jakoś odwzajemnić okazaną pomoc.
Długo już nie proszę o pomoc. Radzę sobie ze wszystkimi problemami sam i nadal priorytetem są inni. To wyniszcza człowieka bardziej niż jakieś dragi czy coś.
Żeby tylko nie daj bóg wynikła jakaś sytuacja w której załóżmy stracił bym życie te osoby uważały by że jest im mnie brak czy coś podobnego bo gdy serio potrzebowałem to jakoś ich nie ruszało..




















